Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dzisiaj rozpatrujemy rządowy projekt ustawy o nadzorze nad ogólnym bezpieczeństwem produktów. Jego cel jest oczywiście słuszny. Chodzi o to, aby konsumenci mieli pewność, że każdy produkt dostępny w Polsce jest bezpieczny, a państwo ma skuteczne narzędzia, by reagować, gdy pojawi się jakiekolwiek zagrożenie. Tak jak w wielu podobnych przypadkach słuszny cel nie zawsze jednak idzie w parze z dobrze skonstruowanym prawem. Komisja Gospodarki i Rozwoju 15 października przyjęła sprawozdanie i zarekomendowała uchwalenie ustawy bez poprawek. To szybki tryb, który pokazuje determinację, ale też wywołuje pytania, czy w przypadku tak szerokiej i technicznej regulacji było wystarczająco dużo czasu, by wsłuchać się w głosy przedsiębiorców, szczególnie przedsiębiorców z sektora MŚP. Skuteczność tego prawa będzie zależała od liczby przepisów. Istotne jest w zasadzie to, czy będzie to ustawa papierowa, czy ustawa praktyczna. Po pierwsze, trzeba jasno powiedzieć, że bezpieczeństwo produktów to wspólny interes państwa, konsumentów i firm, ale nadzór nad rynkiem nie może oznaczać biurokratycznej pułapki. Nowe obowiązki, które ustawa nakłada na przedsiębiorców, zwłaszcza na mikro-, małe i średnie firmy, są bardzo szerokie. Dotyczą dokumentowania łańcucha dostaw, zgłaszania incydentów, wprowadzenia rejestrów i analizy ryzyka. Kto to będzie kontrolował? Dla dużych korporacji to żaden problem. Mają działy prawne, doradców, procedury. Dla małej, rodzinnej firmy może być to po prostu zbyt wiele. A przecież celem prawa nie może być utrudnianie życia tym, którzy działają uczciwie i budują polskie PKB. Bezpieczeństwo konsumenta nie powinno rodzić się z biurokracji, ale z odpowiedzialności, przejrzystości i dobrze działającego nadzoru państwa. Po drugie, projekt nie rozwiązuje w pełni kwestii odpowiedzialności za sprzedaż internetową i import spoza Unii Europejskiej. Coraz częściej przez platformy sprzedażowe trafiają do Polski produkty z krajów, gdzie standardy bezpieczeństwa są niższe. Mówimy tutaj szczególnie o kierunku chińskim. Coraz częściej produkty trafiają do Polski przez platformy sprzedażowe. Powstaje pytanie: Kto będzie za to odpowiadał, jeśli coś pójdzie nie tak? Producent z drugiego końca świata? Importer? A może sama platforma? Bez jasnego przypisania odpowiedzialności ustawa nie będzie skuteczna ani praktyczna. Musimy mieć pewność, że to ten, kto faktycznie wprowadza produkt na rynek, ponosi tego konsekwencje. Po trzecie, jeśli naprawdę chcemy chronić konsumentów, to potrzebujemy czytelnych procedur dotyczących informowania o zagrożeniach. Nie wystarczy, że informacje o niebezpiecznych produktach pojawią się w Biuletynie Informacji Publicznej. Konsumenci muszą być informowani szybko, jasno i w taki sposób, aby to do nich docierało. Po czwarte, rośnie rola organów nadzoru - UOKiK-u i Inspekcji Handlowej. Jeśli państwo powierza im nowe obowiązki, to musi zapewnić też odpowiednie zasoby kapitału ludzkiego i finansowego. Bez dodatkowego finansowania, bez nowoczesnych narzędzi kontrolnych, bez cyfryzacji niestety będzie to fikcja. Wysoka Izbo! Apelujemy o trzy rzeczy. Po pierwsze, o więcej czasu na wdrożenie. Dajmy przedsiębiorcom takie vacatio legis, by mogli przygotować się do nowych wymogów. To jest niestety, szanowni państwo, nadregulacja, kolejna unijna nadregulacja wynikająca z prawa, które zostało przyjęte w maju 2023 r. Dopiero po 2 latach, dzisiaj Sejm obraduje nad tą ustawą. Po drugie, apelujemy o jasne kryteria ryzyka i proporcjonalność sankcji. Mały musi płacić ewentualną, potencjalną karę dostosowaną do jego miesięcznych dochodów. Skala musi być zachowana. Po trzecie, apelujemy o promowanie odpowiedzialności, a nie strachu. Jeśli firma sama zgłasza problem i działa uczciwie, to powinna być partnerem dla polskiej administracji, a nie jej przeciwnikiem. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ta ustawa ma potencjał poprawienia bezpieczeństwa na rynku, ale żeby tak się stało, musi być nie tylko zgodna z prawem unijnym, ale też dopasowana i dostosowana do realiów polskiego prawa gospodarczego. Bardzo często Unia Europejska tworzy prawo gospodarcze niedostosowane do polskich potrzeb. Prawo, które jest dobre na papierze, a niewykonalne w praktyce, nie służy ani konsumentom, ani przedsiębiorcom. Zadbajmy więc o to, by te przepisy były nie tylko restrykcyjne, ale też rozsądne, przejrzyste i realnie możliwe do wdrożenia przez sektor MŚP, bo bezpieczeństwo konsumentów i rozwój polskich firm mogą i powinny iść w parze. Dziękuję. Przebieg posiedzenia
