Pełna wypowiedź
1 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję. Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Chcecie wprowadzić w tej ustawie przepisy, na podstawie których rządowy urzędnik będzie mógł decydować o usuwaniu w zasadzie dowolnych treści z Internetu. I mówicie, że to nie jest cenzura, bo będzie można odwołać się do sądu. To coś państwu przeczytam. Skargę na decyzję można wnieść do naczelnego sądu administracyjnego w terminie 7 dni od dnia jej doręczenia. Główny urząd przekazuje tę skargę w terminie 7 dni od dnia jej wniesienia, a w terminie następnych 7 dni sąd musi już wyznaczyć skład. Wiecie, skąd to jest cytat? Z ustawy cenzorskiej o kontroli prasy, publikacji i widowisk z PRL-u, z 1981 r. Ta ustawa dokładnie taki mechanizm wprowadzała. Wy teraz idziecie jeszcze dalej, bo nawet żadnych terminów nie wyznaczacie dla sądu. Teraz mówicie, że to nie sąd administracyjny, tylko sąd powszechny. A co to za różnica, jeśli obywatel, któremu wasz rządowy urzędnik usunie treść, potem będzie musiał 3 lata w sądzie dochodzić sprawiedliwości? To jest cenzura, to jest kopia mechanizmu PRL-owskiego. Tak, drodzy obywatele, to właśnie wprowadza ten rząd. Nie lubią tego określenia: 13 grudnia. Wtedy zaczęli rządzić. Zacytowałem ustawę z 1981 r. Sami sobie porównajcie. Przebieg posiedzenia
- Gwar na sali, dzwonek
- Oklaski