Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Minister! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Uciekający przed wojną z Ukrainy znaleźli schronienie w naszym kraju. To głównie kobiety i dzieci objęte świadczeniem wychowawczym. Te osoby, ale zwłaszcza te dzieci, to wzmocnienie polskiego rynku pracy, polskiej gospodarki. To inwestycja w przyszłość, w naszą przyszłość, w przyszłość naszego kraju, nie tylko tych dzieci. Według danych Banku Gospodarstwa Krajowego na dzieci obywateli Ukrainy przypadło ok. 2,8 mld zł środków wypłacanych w ramach świadczenia 800+. Jednocześnie rodzice tych dzieci, w zdecydowanej większości aktywni zawodowo, wpłacili do polskiego budżetu w tym samym czasie ok. 15 mld zł w formie podatków, składek na NFZ i ZUS. Krótko mówiąc, polskie państwo nie dopłaca, polskie państwo zyskuje. Uchodźcy z Ukrainy wygenerowali w 2024 r. aż 2,7% polskiego PKB. To 99 mld zł. Według danych Narodowego Banku Polskiego wskaźnik zatrudnionych ogółem wszystkich migrantów, w tym uchodźców z Ukrainy, wyniósł w minionym roku 78%, a ich aktywność zawodowa, na co wskazują też międzynarodowe raporty, przyczyniła się do wzrostu zatrudnienia wśród Polaków oraz poprawy produktywności firm. Według szacunków ministerstwa pracy w 2025 r. wpływy z pracy obywateli Ukrainy do finansów publicznych wyniosą aż 19 mld zł, z czego 13 mld zł trafi do ZUS, ponad 3 mld zł - do NFZ, a niemal 1 mld zł - do jednostek samorządu terytorialnego. Osobiście, prywatnie, ale też publicznie nie jestem zwolenniczką ograniczania 800+, programu, który nigdy nie był i nie jest przywilejem. Nie był i nie jest, bo to program powszechny, dostępny dla wszystkich, równościowy. Dzięki temu nie stygmatyzuje i to zawsze była jego największa zaleta. Ale to program, o czym zbyt często zapominamy i tu, na tej sali, i w czasie pracy w komisji, przede wszystkim dla dzieci i powinien być programem dla wszystkich dzieci, których nie możemy karać za to, że ich rodzice są takiej czy innej narodowości albo pracują czy też nie. To program dla wszystkich dzieci, też ukraińskich dzieci. Tych, które uciekały przed wojną, tych, które przyjęliśmy w naszym kraju, w naszych domach jak własne. Te dzieci chodzą do polskich szkół, uczą się naszego języka, naszej historii, odnalazły się w Polsce, w naszym kraju odnalazły swój kraj, swój drugi dom, może na zawsze. A teraz będziemy te nasze dzieci dzielić. Ale w takiej rzeczywistości obudziliśmy się po prezydenckim wecie. I teraz mamy wybór, a tak naprawdę go nie mamy. To wybór pozorny, bo albo ograniczymy 800+ dla niepracujących, tak jak życzy sobie pan prezydent, albo wprowadzimy ograniczenia dla setek tysięcy właśnie tych pracujących. Skażemy ich na utratę możliwości legalnej pracy. Prezydenckie veto do ustawy o pomocy Ukrainie zgotowało nam widmo chaosu. Chaosu, na który nas jako państwo po prostu nie stać, na co wskazują wcześniejsze dane, ale też chaosu, którego dzięki tej ustawie mamy jeszcze szansę uniknąć. To projekt, który z jednej strony zapewnia szczelność polskiego systemu świadczeń, ale równocześnie zapewnia bezpieczeństwo i wsparcie dla tych najsłabszych, tych z grup najbardziej wrażliwych - samodzielnych matek, osób z niepełnosprawnościami, dzieci z pieczy. Dzięki staraniom Lewicy w rządzie ten projekt zyskał ludzką twarz. Stał się bardziej sprawiedliwy i lepiej odpowiada na wyzwania, przed którymi stoi nasz kraj. Od prezydenckiego projektu jest zwyczajnie po ludzku lepszy. Chroni najsłabszych, wspiera integrację, zachęca do podejmowania pracy i zapewnia stabilność finansów publicznych. Rządowy projekt w trudnej rzeczywistości wykreowanej przez prezydenckie weto to próba znalezienia rozwiązania wyważonego i odpowiedzialnego. I na koniec, pamiętajmy, państwo posłowie, parlamentarzyści
