Rolnicy od lat czekają na uregulowania w kwestii strat powodowanych przez ptaki. W omawianych projektach pojawiają się kwestie związane z odpowiedzialnością państwa nie tylko za straty, ale także za utracone korzyści. Aż się prosi, aby w końcu uregulować w podobny sposób kwestię utraconych korzyści w wyniku szkód spowodowanych przez drapieżniki w odniesieniu do zwierząt hodowlanych, w przypadku których straty są znacznie większe i mają tendencję wzrostową. W związku z powszechną ochroną dzików żyjących na terenach zurbanizowanych, penetrujących tereny rolnicze przy osadach i miastach, przez tzw. ekologów należy zastanowić się, czy państwo nie powinno przejąć także odpowiedzialności za straty powodowane przez dziki. Problem ograniczenia strat w hodowlach od lat czeka na rozwiązanie. Ubywa nam gospodarstw hodowlanych. W ostatnich miesiącach podróżowałem przez Szwajcarię, Austrię, Bawarię. Tam stada bydła wypasają się całodziennie w górach bez zagrożeń ze strony wilków, ponieważ ich populacja jest utrzymywana na takim poziomie, aby nie stanowiły one zagrożenia. Gospodarstwa hodowlane są prawie w każdej wsi. W Polsce do szaleńców to nie dociera. Hodowanie bydła, owiec dla wilków, jak to się obecnie odbywa w Polsce, jest zwykłą patologią społeczną. Generalnie w związku ze stratami w hodowlach i uprawach spowodowanymi przez ptactwo, w sytuacji gdy zdarza się, że
kormorany zjadają więcej ryb, niż rybacy rocznie pozyskują
, należy poważnie zastanowić się nad kontrolą liczby tej populacji i ograniczeniem zakresu jej ochrony. Kontrola populacji jest dzisiaj niezbędna nie tylko w odniesieniu do kormoranów. Powinna dotyczyć także wilków, niedźwiedzi, łosi czy żubrów. Wskazują na to wiarygodne badania. Nie mówię tu o różnych szaleńcach, dla których zwierzęta są ważniejsze od żyjących od pokoleń na danych terenach ludzi. Wprowadzono ostatnio ułomne przepisy dotyczące płoszenia zwierząt pociskami niepenetracyjnymi. Mamy czas do wyborów na to, żeby społeczeństwo zobaczyło nieskuteczność i absurdalność tego rozwiązania. Niemniej jednak, dlaczego nie mielibyśmy zastosować tego rozwiązania do kormoranów, zanim zapadną niezbędne decyzje dotyczące kontroli populacji tych ptaków. Niezwykle ważnym elementem jest odpowiedzialność państwa wobec społeczeństwa w kwestii wypracowania realnych narzędzi szacowania strat rolniczych i hodowlanych. W sugerowanych rozwiązaniach przyjmuje się, że instytucją odpowiedzialną za to powinny być ośrodki wsparcia rolnictwa wespół z innymi podmiotami podporządkowanymi ministerstwu rolnictwa. Takie rozwiązania będziemy popierać, jeżeli zostaną zgłoszone stosowne poprawki w Senacie. Pod żadnym pozorem nie można tego przekazać pod nadzór ideologicznie przesiąkniętych regionalnych dyrekcji ochrony środowiska. W przyszłości należy ograniczyć kompetencje tych instytucji, dlatego że przestają służyć przyrodzie, a stają się instytucjami represji i ograniczeń społecznych. Kończąc, chcę powiedzieć, że należy zwrócić uwagę na konieczność pilnej nowelizacji przepisów dotyczących odszkodowań za szkody spowodowane przez zwierzęta drapieżne. Nie chodzi tylko, jak powiedziałem, o utracone korzyści, ale także o niewypłacane odszkodowania za ataki w nocy. Takich idiotyzmów nie ma w większości krajów Europy. Tam bydło wypasa się nocami, bo redukowana jest populacja wilka. Skoro u nas tego nie ma, to niech odpowiada za to państwo. Z tego miejsca apeluję także, aby rolnicy przestali narzekać i zaczęli wyrabiać pozwolenia na broń, by występowali o decyzje dotyczące płoszenia amunicją niepenetracyjną. To musi stać się powszechne. Szanowni Państwo! Myślę, że w przyszłej kadencji, kiedy zmieni się obóz rządowy, drastycznie ograniczymy prawo odnośnie do ochrony wilków i innych zwierząt i wprowadzimy racjonalne regulacje w tym zakresie. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia