Poparcie projektu deregulacyjnego ws. odwołań od decyzji ZUS do sądu.
Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Bardzo dziękuję ministerstwu pracy za kolejną inicjatywę deregulacyjną. Wczoraj mieliśmy przyjemność na posiedzeniu komisji rozpatrywać inny druk sejmowy, również deregulacyjny, w tym zakresie. Naprawdę doceniam ten wysiłek, bo chodzi właśnie o to uproszczenie, o którym mówił mój przedmówca. Dzisiejsza ustawa dotyczy sprawy niby szczegółowej, ale bardzo ważnej. Chodzi o to, co się dzieje, gdy obywatel odwoła się od decyzji ZUS-u, KRUS-u czy Wojskowego Biura Emerytalnego do sądu. Dziś sąd pierwszej instancji, jeśli widzi, że organ rentowy rażąco naruszył procedurę, może uchylić tę decyzję i odesłać sprawę do ponownego rozpatrzenia - ale tylko w bardzo wąskim katalogu przypadków, tylko wobec niektórych rodzajów decyzji i tylko na wniosek ubezpieczonego. W całej reszcie spraw obywatel musi przejść całą drogę przez sąd pierwszej instancji, potem ewentualnie przez drugą instancję, żeby dopiero tam skorygować błąd, który organ rentowy popełnił na samym początku. Ten projekt sprawę bardzo istotnie upraszcza i to będzie dotyczyć bardzo wielu obywateli i obywatelek. Mianowicie on upraszcza to w trzech obszarach. Po pierwsze, obejmuje tym praktycznie wszystkie rodzaje decyzji organu rentowego, z wyjątkiem tych rozstrzygających o prawie do świadczenia po raz pierwszy. Po drugie, daje sądowi narzędzie do uchylenia decyzji - to jest ważne - która w ogóle nie rozstrzyga sprawy co do istoty, a jedynie kończy postępowanie, np. je umarza albo odmawia jego wszczęcia. Po trzecie, pozwala sądowi uchylić decyzję i umorzyć postępowanie, jeśli takie przesłanki zachodzą. Jako ekonomista patrzę na to przede wszystkim przez pryzmat efektywności systemu. To jest projekt deregulacyjny i słusznie jest tak nazwany. Nie tworzymy nowych obowiązków, nie rozbudowujemy biurokracji. Wręcz przeciwnie, dajemy sądowi elastyczne narzędzie - to podstawa - żeby błąd popełniony przez organ rentowy naprawić tam, gdzie powinien być naprawiony jak najszybciej, czyli u źródła, zamiast ciągnąć sprawę przez kolejne instancje. Jest w tym projekcie też drugi wymiar, moim zdaniem równie istotny, a mianowicie wymiar dyscyplinujący. Jeśli organ rentowy będzie wiedział, że sąd może po prostu odesłać sprawę z powrotem, jasno wskazując, co zrobiono źle, to jest sygnał dla ZUS-u i innych instytucji: procedurę trzeba stosować rzetelnie, bo niedopatrzenie nie zostanie naprawione przez sąd za organ, tylko wróci to do niego z konkretnym wskazaniem błędu. To rozwiązanie wzmacnia gwarancje procesowe obywatela, a jednocześnie buduje presję na jakość pracy administracyjnej. Chcę podkreślić, że projekt zachowuje rozsądną równowagę. Wydawanie wyroków kasatoryjnych ma charakter fakultatywny - sąd nie jest do tego zobligowany, tylko dostaje taką możliwość, gdy uzna to za zasadne w konkretnej sprawie. To jest dobre rozwiązanie legislacyjne. Nie narzucamy sztywnego mechanizmu, tylko poszerzamy paletę narzędzi, z których sędzia może, ale nie musi skorzystać. Warto też na koniec zwrócić uwagę na przepis przejściowy.
