o rynku kryptoaktywów (druki nr 2710 i 2742). Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów Jurand Drop: Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! W pierwszym zdaniu chciałbym powiedzieć, odnieść się do tego, co powiedział pan poseł Janusz Kowalski? propos mojego osobistego - dlatego chcę powiedzieć o tym na samym początku - uczestnictwa w jakimś panelu z ludźmi z Zondacrypto. Chciałem zdementować, powiedzieć, że nie brałem udziału w żadnym panelu, w którym był przedstawiciel Zondacrypto, przynajmniej taki, który by się tak opisywał. Jeśli był tajnie, to mógł być tajnie. (Poseł Jarosław Urbaniak: Pan się nie przejmuje. Kowalski nie pierwszy raz minął się z prawdą.) Warto, żeby to się nie rozpowszechniało. Natomiast wielokrotnie z tej mównicy ostrzegałem o dotkliwych skutkach braku tej ustawy. Odczuwają to dzisiaj przede wszystkim ci obywatele, którzy byli poszkodowani w aferze Zondacrypto. Zaraz powiem o tym związku. Natomiast są poszkodowani również polscy przedsiębiorcy, którzy nie mogą uzyskać licencji w reżimie rozporządzenia MiCA w naszym kraju. Mogą uzyskać to w reżimie MiCA w innych krajach, które wdrożyły to, dostosowały swoje prawo do rozporządzenia MiCA. MiCA obowiązuje. To nie jest wdrożenie - to, co teraz robimy w tej ustawie. Natomiast to jest dostosowanie różnych elementów naszego prawa wewnętrznego do tego, żeby było zgodne z MiCA, np. w zakresie definicji. To jest najprostszy przykład. Mamy zdefiniowane waluty wirtualne, a tam są kryptoaktywa, które są nieco inaczej zdefiniowane. Do takiego dostosowania naszego prawa jesteśmy zobowiązani przez prawo europejskie. Polska nadal nie wdrożyła przepisów niezbędnych do stosowania rozporządzenia MiCA, w związku z czym Komisja Europejska prowadzi wobec naszego kraju postępowanie naruszeniowe, a jego konsekwencją mogą być sankcje finansowe takie, jakie są normalnie, jeśli nie jest wypełnione prawo europejskie. Dla nas to wdrożenie prawa europejskiego było najważniejszą sprawą związaną z tym rozporządzeniem, terminowe wdrożenie prawa. I? propos tego, o czym prawdopodobnie kilka razy była dyskusja zarówno tutaj, jak i w komisji, żeby jeszcze raz powtórzyć, bo pan poseł Cieszyński znowu powtarza nieprawdę, jeśli chodzi o czas przygotowania przez rząd, to była druga ustawa, którą się ten rząd zajął w styczniu 2024 r. (Poseł Jarosław Urbaniak: Cieszyński to akurat kłamie.) Po napisaniu ustawy, skonsultowaniu jej, przeprowadzeniu całego postępowania, kolejnych konsultacjach związanych jeszcze z kantorami internetowymi złożył ją w Sejmie. Sejm przedstawił ją panu prezydentowi 12 listopada, co całkowicie terminowo wystarczało do tego, żeby ustawa, która dostosowuje polskie prawo, zadziałała wtedy, kiedy wchodziły przepisy MiCA, czyli 1 stycznia 2026 r., wobec czego terminowo wszystko było zachowane. I to jest jedna sprawa, odnośnie do której chciałem odpowiedzieć panu posłowi Cieszyńskiemu. Druga sprawa. Pan poseł powiedział, że rząd upiera się w sprawie blokady stron internetowych, podczas gdy jest możliwe wyświetlanie na stronie internetowej samych firm. Wielokrotnie już o tym mówiłem, że to, co pan poseł Cieszyński powiedział, jest bzdurą, nieprawdą. Nie można powiedzieć, że nie ma blokady, bo blokadę przewiduje MiCA w art. 94 ust. 1 lit. aa, wobec czego to trzeba wprowadzić. Przechodzę do tego, jak to wprowadzić. My to mamy rozpisane w ustawie tak, żeby się to dało wdrożyć. Wyświetlanie na stronie internetowej jakiejś firmy jakiejś informacji, zmuszenie do tego firmy jest niemożliwe technicznie. Wielokrotnie rozmawialiśmy, konsultowaliśmy to z Ministerstwem Cyfryzacji. To jest technicznie niemożliwe. W tej ustawie nie możemy sobie pozwolić na rzeczy, które niby coś wprowadzają, a tak naprawdę uniemożliwiają, bo np. - do tego pewnie jeszcze wrócę - jeżeli chodzi o sprawę sądowej kontroli tej blokady, ta sądowa kontrola jest wprowadzona, podczas gdy inna strona mówi nie. Natomiast gdyby zostawić kontrolę sądową ex ante, to wtedy w ogóle nie byłoby możliwości tej blokady, bo byłyby wszystkie procedury sądowe, a pieniądze zostałyby wyprowadzone wcześniej. I to jest podstawa rynku finansowego. Wobec tego muszę powiedzieć, że jestem trochę tymi pytaniami pana posła Cieszyńskiego rozczarowany. Bzdurne są. Chciałbym teraz przejść do tych spraw, jeżeli chodzi o to, co by się stało, jeśli ustawa zostałaby podpisana w listopadzie lub w grudniu przez pana prezydenta, jakie miałoby to skutki w kontekście większości pytań, które tutaj padły, czy w kontekście spółki Zondacrypto. Patrząc na przepisy prawa, spółka
Zondacrypto nie mogłaby przez kolejne miesiące oszukiwać Polaków
. Na tej sali wspominałem przy drugim wecie brzmienie art. 162 ustawy, który w ust. 2 wskazuje jasno, że podmioty zagraniczne, takie jak Zondacrypto, które nie posiadają zezwolenia wydanego na podstawie rozporządzenia MiCA, czyli nie mają tej licencji MiCA w innym kraju, zostają wykreślone w następnym dniu po wejściu w życie ustawy z rejestru walut wirtualnych, który był prowadzony przez KAS, jego już nie ma, i trafiają w pełny reżim rozporządzenia MiCA. Znaczy to, że po wejściu w życie ustawy, czyli po 14 dniach od podpisania ustawy przez prezydenta, Zondacrypto straciłaby możliwość legalnego działania w Polsce, stałaby się wtedy nielegalna. Jeśli jednak kontynuowałaby działalność, np. przez ten sponsoring olimpijski, pomimo wykreślenia z rejestru, podlegałaby dotkliwym sankcjom zgodnie z art. 121 zawetowanej ustawy o rynku kryptoaktywów: kto, nie będąc do tego uprawnionym, prowadzi działalność związaną ze świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów, podlega grzywnie do 20 mln zł, karze pozbawienia wolności do lat 8 albo obu tym karom łącznie. Wobec tego Zondacrypto, gdyby ta ustawa została podpisana przez pana prezydenta, nie mogłaby działać przez następne miesiące. A przez 4 miesiące mogła działać. Nie będę tutaj tego rozwijał, bo było mówione, ile osób zaufało tej firmie, ile mogły funkcjonować np. żywe banery w zakresie igrzysk olimpijskich. Mieliśmy zimowe igrzyska olimpijskie. Zwykle bardzo korzystna reklama jest w takim momencie. Natomiast teraz chciałbym znowu powiedzieć, przechodząc do następnej sprawy, że w tej ustawie nie znajduje się praktycznie nic, co byłoby wykroczeniem poza przepisy samego rozporządzenia MiCA. Tam, gdzie musimy dostosować. Nie będę znowu wspominał o wielkości ustawy. Głównym zarzutem, jak pamiętam, w listopadzie był zarzut, że to jest wielka ustawa. Jedna z pań posłanek powtórzyła znowu nieprawdę, wielokrotnie już na to odpowiadałem, że są krótkie ustawy w państwach członkowskich Unii Europejskiej, we wszystkich państwach członkowskich. Albo jest duża ustawa, nie wiem, włoska, pamiętam, licząca 100 stron, albo są te same przepisy, tylko w innych aktach prawa. Co więcej, pan prezydent to uznał. Kopiowanie jest najwyższą formą uznania. Rzeczywiście ustawa pana prezydenta, którą zaprezentował, jest w bardzo dużym stopniu tożsama z ustawą zaprezentowaną przez rząd. I przyjmujemy to uznanie, to jest dobra ustawa. Natomiast wbrew mówieniu o ochronie konsumentów poprawki, które zgłaszał pan prezydent w ramach wet, a potem w swoim projekcie, nie służą ochronie konsumentów, a idą wbrew niej. Służą temu, żeby mogli być oni dłużej oszukiwani. Znowu w komisji o tym dyskutowaliśmy, to wszystko jest dostępne w mediach, można się do tego odnieść. Jaskrawym przykładem takiej poprawki pana prezydenta jest zmiana przepisów dotyczących blokady domen. Pan prezydent proponuje wykreślenie drugiej przesłanki skutkującej wpisem do rejestru domen zakazanych, tj. przesłanki dotyczącej działalności naruszającej inne przepisy rozporządzenia MiCA niż zakaz działalności bez zezwolenia, i wpisanie takich naruszeń jedynie na LOP, czyli na listę ostrzeżeń publicznych KNF-u. Ta propozycja łagodzi dotkliwość narzędzia dla tych, którzy przekraczają prawo. Spośród wskazanych przez pana prezydenta w tej skopiowanej ustawie 16 różnych spraw jedna, która była możliwa do przyjęcia, czyli sporządzenie raportu przez KNF, została przyjęta. Natomiast jeśli chodzi o pozostałe, znowu w komisji nad tym pracowaliśmy i tłumaczyliśmy, dlaczego inne uwagi pana prezydenta osłabiały prawa, interesy, nawet nie prawa, interesy klientów, a sprzyjały właśnie przekrętom. Już wspominałem o tym. Niby wygląda, że kontrola sądowa jest dobra, ale to jest kontrola sądowa ex ante według pana prezydenta, co powoduje, że w ogóle nie ma jakiegokolwiek bezpieczeństwa tych środków. Innym przykładem jest próba uprzywilejowania rynku kryptoaktywów. Poprawki dotyczyły obniżenia kosztów nadzoru nad tym rynkiem. I znowu wielokrotnie wskazywałem na to, że na rynku finansowym każdy segment rynku finansuje się ze składek, z opłat ze swojego segmentu. Jeśli w przypadku jakiegoś segmentu, np. kryptoaktywów, obniżamy te opłaty, to wtedy ktoś inny musi za to zapłacić. Koszty nadzoru muszą zostać poniesione. A więc dlaczego akurat na rynek kryptoaktywów mają składać się ci, którzy korzystają z usług domów maklerskich? Trudno to w ogóle zrozumieć. Myślę, że to są najważniejsze sprawy merytoryczne. Jeszcze pani posłanka Pępek pytała o sankcje, wspominając art. 100 i art. 101. Tak naprawdę chodzi o art. 111. Mamy cały rozdział, który rozpisuje te sankcje, jest temu poświęcony. Odpowiedź na pytanie pani posłanki Pępek jest taka, że to jest tam zagwarantowane. O ile zwykle odnoszę się do każdej uwagi, to tutaj jednak chciałem to zebrać. Wielokrotnie było to powtarzane. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia