Poseł wyjaśnia założenia nowelizacji o psach ratowniczych OSP i koszty ich utrzymania.
Pełna wypowiedź
8 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie Komendancie! Postaram się jeszcze trochę rzeczy dopowiedzieć. Oczywiście pominę te pytania, które w ogóle nie były związane z projektem ustawy. Niestety odnoszę wrażenie, że część z państwa w ogóle nie przeczytała tej ustawy, ale tak czasem jest. Myślę też, że wielu z państwa nie ma świadomości, jak dzisiaj funkcjonują przewodnicy psów w OSP i same psy. To nie jest jakiś zarzut, bo nie każdy musi się znać na wszystkim. Natomiast zachęcam państwa do tego, że jeżeli macie w okolicy jednostkę, która posiada psy, żeby się do niej wybrać i zobaczyć, jak to funkcjonuje, bo to nie jest tak, jak my to sobie wyobrażamy. Wiem to z autopsji, bo zanim przygotowaliśmy ten projekt, to odwiedziłem kilka jednostek i przeprowadziłem wiele rozmów z tymi druhami. Najbliższa jednostka jest pod Warszawą, w gminie obwarzankowej, w Markach. Jest to też jedna z większych jednostek, jeśli chodzi o liczbę psów, więc daleko nie ma. Można pójść przed posiedzeniem sejm. Samorząd, pan burmistrz i jednostka OSP z chęcią pokażą, jak to funkcjonuje, a taka wizyta naprawdę może bardzo otworzyć oczy, jeśli chodzi o sam temat. Pan minister odpowiedział na pytanie o certyfikaty, że zachowają one ważność. My nie rewolucjonizujemy systemu, bo tak naprawdę te psy, które dzisiaj są w OSP, już są przeszkolone, posiadają szkolenia i certyfikaty. Jeżeli upłynie termin ważności danego szkolenia, egzaminu, to strażak ochotnik będzie ponownie certyfikował tego psa. Gdyby nie było tej ustawy, to też by to zrobił. Czy jakieś zespoły utracą możliwość udziału po wejściu w życie ustawy? Na pewno nie. Czy i jak OSP będzie koordynować te szkolenia? Tak naprawdę OSP już to robi, więc tu nie dochodzi nic nowego. Czy będzie wsparcie finansowe na szkolenia? Jak to wygląda w przypadku tych szkoleń? W przypadku szkoleń wygląda to tak, że aby druh mógł być przewodnikiem psa OSP, to w pierwszej kolejności musi mieć kurs podstawowy. Kurs podstawowy organizuje Państwowa Straż Pożarna, więc to nie jest żaden koszt dla druha. Co więcej, gminy wypłacają ekwiwalenty druhowi za liczbę godzin, które obejmują szkolenie, więc jeżeli idzie na kurs podstawowy, to jeszcze dostaje ekwiwalent, dlatego tu nie ma żadnego kosztu. Natomiast drugi kurs, który jest potrzebny, czyli szkolenie z technik i taktyk, kosztuje 1000 zł i musi go zrobić przewodnik psa z konkretnym psem. To kosztuje 1000 zł i zgodnie z obowiązującymi przepisami za to płacą gminy, a przynajmniej powinny płacić. Druh dostaje ekwiwalent wynoszący ok. 600 zł, również na tych samych zasadach, jak w przypadku kursu podstawowego, więc ten koszt jest nawet niższy. Oczywiście jest to kwestia do doregulowania w ramach kolejnego projektu, który pewnie składalibyśmy w trybie projektu poselskiego, aby te szkolenia były w całości bezpłatne dla tych psów. Czy gminy będą mogły wykorzystywać te same instrumenty co w przypadku psów służbowych? Nie, mamy różne kategorie psów. Mamy psy służbowe, ale psy OSP nie są psami służbowymi, dlatego robimy tę nowelizację i wprowadzamy nowe pojęcie: psy ratownicze OSP. Wprowadzamy to, ponieważ te psy nie są psami służbowymi i nie mogą korzystać z przepisów ustawy. Jak powiedział pan minister, aby w przypadku tych psów zwiększyć możliwości finansowania, czy to utrzymania rocznego, czy emerytury, trzeba zmienić inną ustawę. To był nasz celowy zabieg jako wnioskodawcy i autora tego projektu. Chcieliśmy zmienić ustawę o OSP, bo z góry wiedzieliśmy, że to jest ten pierwszy krok, bez którego te kolejne, czyli dotyczące emerytur i finansowania, byłoby dużo trudniej przeprowadzić. Na pewno wzbudzałoby to też więcej kontrowersji. A więc wydawało się nam, że najpierw trzeba rozwiązać podstawowy problem dotyczący obecności tych psów w systemie polskiego prawa, by później - co wynika też z obserwacji tej debaty - rozwiązywać kolejne problemy. Odpowiadając na pytanie pani marszałek, powiem, że planujemy po wakacjach przygotować założenia do kolejnego projektu zmiany ustawy o OSP i innych ustaw, bo musimy też zmienić inne ustawy. Będziemy zarówno z ministerstwem, jak i z komendą główną te wszystkie założenia konsultować. Chodzi o to, żebyśmy jeszcze w tej kadencji parlamentu te uprawnienia wprowadzili. Jakie to w ogóle mogą być koszty? Myślę, że warto o tym powiedzieć. Według szacunków druhów, którzy posiadają psy, roczny koszt utrzymania psa to jest ok. 6 tys. zł, a koszt utrzymania go przez całe życie to od 60 do 80 tys. zł. Koszt szacują druhowie, którzy mają psy w OSP i którzy taki koszt ponoszą. Jeśli chodzi o emerytury, o których też było dużo mowy, to w tamtym roku na emeryturę poszło 16 psów. W tym roku mogłaby odejść pewnie podobna liczba, tj. 15 psów. A więc jeżeli rokrocznie 15 psów szłoby na emeryturę i ta emerytura byłaby na takim poziomie, jaki jest obecnie w przypadku psa służbowego czy to w Policji, czy to w Państwowej Straży Pożarnej, to koszt dla państwa nie byłby wysoki, bo wynosiłby mniej niż 100 tys. zł. A więc to nie są pieniądze nie do przeskoczenia. Myślę, że znajdziemy z panem ministrem rozwiązanie. Pamiętajmy tylko, że to będzie narastało. W kolejnym roku ta kwota będzie wyższa, bo damy środki wszystkim psom, które są na emeryturze, a potem będą nam one dochodziły. Jestem jednak zwolennikiem tego, żebyśmy określili jakieś zasady i nie dawali z automatu pieniędzy na wszystkie psy, ale dawali je tylko na te, które brały udział w akcjach ratowniczych. Tak jest w przypadku świadczenia ratowniczego, którego nie dostaje każdy strażak, ale które dostaje tylko ten, który brał udział w działaniach ratowniczych. Pewnie jakieś kryteria trzeba będzie określić, nie wiem jednak, czy na poziomie ustawowym, czy na poziomie rozporządzenia, bo to jest kwestia do dyskusji. Warto to jednak zrobić. A więc emerytury - tak, ale na określonych zasadach, nie dla wszystkich. Trzeba to uwarunkować w zależności od wyjazdów i udziału w akcjach danego psa. Jeśli chodzi o pytanie, które zadali pan poseł Sachajko i - jeśli się nie mylę - pani posłanka Pępek, czyli o centralny rejestr psów, to powiem, że on jest niepotrzebny, proszę państwa. Nie chodzi o to, że nie ma tego rejestru. Tak naprawdę Państwowa Straż Pożarna posiada wiedzę, gdzie te psy są i jakie one są. Państwowa Straż Pożarna w Nowym Sączu te psy egzaminuje i wie, które to są psy. Tak naprawdę wystarczy skorzystać z systemu wsparcia dziedzinowego, czyli SWD, który funkcjonuje w Państwowej Straży Pożarnej. Ten rejestr de facto będzie powstawał w tym systemie automatycznie, bo zgodnie z tym, jak wyobrażam sobie stosowanie tej ustawy, jeżeli dysponowany do akcji ratowniczej strażak ratownik, który jest jednocześnie przewodnikiem psa OSP, będzie miał to działanie rejestrowane przez stanowisko kierowania, to w tym wydruku z SWD będzie imię i nazwisko tego strażaka, liczba godzin akcji i jakieś zaznaczenie, jak podejrzewam, że brał udział w akcji ratowniczej razem z psem. Wtedy będzie wiadomo, czy pies brał udział, czy nie. Tak to sobie roboczo wyobrażam. Jeśli się mylę, to przepraszam, ale wydaje mi się, że tak to się będzie odbywało. Ta baza będzie w systemie wsparcia dziedzinowego, więc myślę, że nie jest potrzebne tworzenie dodatkowej bazy i angażowanie cały czas i niepotrzebnie osób do robienia kolejnych rejestrów. Jeśli chodzi o pytanie posła Marcina Skonieczki dotyczące samorządów, to faktycznie nie wpłynęły żadne stanowiska pisemne samorządów, a przynajmniej do mnie jako przewodniczącego podkomisji stałej do spraw rozwoju i promocji OSP one nie dotarły. Czy będziemy informować samorządy? Po pierwsze, tak naprawdę dzisiaj nie rewolucjonizujemy systemu, więc nie trzeba robić akcji informacyjnych dla samorządów. Po drugie, tych samorządów, które musiałyby być poinformowane o zmianach w przepisach, jest nie więcej niż 25, bo tyle jednostek ma psy. Z reguły jest tak, że jeżeli jednostka ma psy, to ma nie jednego, tylko więcej. Np. w moim województwie, w województwie podkarpackim, chyba są dwie jednostki, które je mają i są w jednej gminie, a może nawet jest jedna w jednej gminie. A więc myślę, że to nie jest jakaś zmiana rewolucyjna i że nie musimy informować wszystkich samorządów. Na pewno jednak te samorządy, które mają psy, otrzymają tę informację od samych druhów, więc się dowiedzą. Nasze prace nad tą ustawą dzięki transmisjom obserwują druhowie. Wczoraj byli osobiście obecni na posiedzeniu komisji i na pewno dobrą nowinę o przyjęciu ustawy bardzo szybko zaniosą do swoich samorządów. Czy będziemy dalej pracować? Tak, będziemy dalej pracować po wakacjach. Na koniec chcę podziękować trzem jednostkom OSP, których druhowie szczególnie zaangażowali się w proces tworzenia tego prawa. Są to OSP Gdańsk, OSP Wołczkowo i OSP Siechnice. Druhowie z tych jednostek najczęściej brali udział w pracach, włożyli największy wkład własny i za to wam, drodzy druhowie i drogie druhny, bardzo serdecznie dziękuję. Dziękuję, że ten problem został zauważony. Dzisiaj mamy jasny sygnał od Wysokiej Izby, od pana ministra, od Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej, że musimy pójść dalej. Deklaruję, że pójdziemy dalej i będziemy te przepisy tak zmieniać, żebyśmy byli wszyscy w przeświadczeniu, że zrobiliśmy wszystko dla psów, które są w OSP. Chodzi o to, żeby ich przewodnicy dzięki swojemu zaangażowaniu nie musieli dokładać własnych środków do utrzymania psów. Tak naprawdę my z tego korzystamy. Nasze bezpieczeństwo poprawia się dzięki funkcjonowaniu i pracy tych psów, dzięki służbie ich przewodników. A więc wydaje się, że to byłaby z naszej strony, ze strony klasy politycznej i państwa odpowiednia może nie nagroda, ale byłoby to odpowiednie dostrzeżenie i docenienie tej pracy. Dziękuję bardzo za merytoryczną debatę.
