NBP wyjaśnia ujemny wynik finansowy, rezerwę obowiązkową i kwestię złota.
Pełna wypowiedź
8 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych w sprawie sprawozdania z wykonania budżetu państwa za okres od dnia 1 stycznia do dnia 31 grudnia 2025 r. wraz z przedstawioną przez Najwyższą Izbę Kontroli analizą wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej w 2025 r. oraz komisyjnym projektem uchwały w przedmiocie absolutorium (druki nr 2629, 2681 i 2817). 15. Sprawozdanie z działalności Narodowego Banku Polskiego w 2025 roku wraz ze sprawozdaniem Komisji Finansów Publicznych (druki nr 2627 i 2687). 16. Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o przedstawionej przez Prezesa Rady Ministrów Informacji o poręczeniach i gwarancjach udzielonych w 2025 roku przez Skarb Państwa, niektóre osoby prawne oraz Bank Gospodarstwa Krajowego (druki nr 2582 i 2718). Członek Zarządu Narodowego Banku Polskiego Artur Soboń: Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Odpowiem na pytania, które posłowie zadawali zarówno w trakcie wystąpień klubowych, jak i w ramach serii pytań. Nie mam tu nic, co wymagałoby jakiejś zasłony czy ukrycia przed Wysoką Izbą, tak jak tutaj było mówione, jeśli chodzi o wynik finansowy banku. Tę rzecz chciałbym jednak bardzo precyzyjnie Wysokiej Izbie wyjaśnić, tak aby w tym zakresie nie było w kolejnych latach czy w debacie publicznej żadnych wątpliwości. Narodowy Bank Polski jest bankiem centralnym, który działa w ramach sieci, struktury europejskich banków centralnych. Nie jesteśmy częścią strefy euro, ale podlegamy tym samym zasadom rachunkowości i kształtowania wyniku finansowego, jak inne banki centralne Unii Europejskiej. Struktura naszego bilansu wygląda w sposób następujący. Po stronie aktywów mamy przede wszystkim rezerwy walutowe, natomiast zobowiązania, czyli pasywa, które w naszym bilansie mamy, dotyczące prowadzonej polityki pieniężnej, czyli krótko mówiąc, np. emisji monet, są wydatkowane w złotych. W związku z powyższym w sytuacji, w której mamy aprecjację naszej waluty do walut obcych, jest oczywiście ujemny wynik finansowy. Jeśli mamy wysokie stopy procentowe i wysoki koszt prowadzenia polityki pieniężnej, to wynik finansowy jest ujemny. Dokładnie tak samo, jak ma to miejsce dzisiaj u naszych sąsiadów Niemców, Czechów czy np. w Europejskim Banku Centralnym. Pokażę to bardziej obrazowo: jeśli mamy 100 euro i 1 stycznia roku 2025 kupiliśmy je za 400 zł, a 31 grudnia roku 2025 to samo 100 euro jest warte 370 zł, czyli mamy aprecjację, wzmocnienie naszej waluty w stosunku do euro, to mamy księgowo 30 zł straty. Tak działa ta zasada rachunkowości, o której tutaj mówimy. Tylko, że my, drodzy państwo, mamy w naszych rezerwach dokładnie 231 mld euro, stąd oczywiście miara adekwatna w stosunku do wielkości naszego bilansu. Dlaczego to ma sens i dlaczego banki centralne w Unii Europejskiej działają w jednakowy sposób, także Narodowy Bank Polski? Dlatego że w sytuacji dekoniunktury, w sytuacji słabnącej waluty rząd może liczyć na wpłatę do budżetu ze strony banku centralnego. Jeśli mamy rosnącą gospodarkę, jeśli mamy aprecjację własnej waluty, rząd nie liczy na wpłatę ze strony banku centralnego. My mamy sytuację, która jest nieco inna, bo pomimo rosnącej gospodarki kolejny rok z rzędu mamy także deficyt sektora finansów publicznych wynoszący ok. 7%. To jest ta różnica, o której mówimy w kontekście wyniku finansowego. Wszystko inne jest całkowicie zgodne z tymi zasadami rachunkowości, którym podlega Narodowy Bank Polski. To tyle, jeśli chodzi o wynik finansowy. Tu nie ma nic do ukrycia. Celem Narodowego Banku Polskiego nie jest oczywiście wynik finansowy, tylko cel zapisany w ustawie, czyli stabilny poziom cen. Punkt drugi. Pan przewodniczący Cichoń po raz kolejny wraca do tematu rezerwy obowiązkowej. Oczywiście rozumiem to, że trzeba o tym rozmawiać, bo rzecz nie jest jednorodna, tzn. są państwa, w których to oprocentowanie wygląda różnie, są państwa, w których w ogóle nie ma rezerwy obowiązkowej jako instrumentu prowadzenia polityki pieniężnej, więc w tym sensie oczywiście zawsze warto o tym rozmawiać. Natomiast ten mechanizm, który mamy, jest neutralny z punktu widzenia prowadzonej polityki pieniężnej oraz transakcji międzybankowych. Stopa referencyjna to jest po prostu ta stopa, po której prowadzimy operacje otwartego rynku. Musimy w pierwszej kolejności, prowadząc politykę pieniężną, panie przewodniczący, zadbać o mechanizm prawidłowej transmisji tej polityki do gospodarki. Temu służy poziom oprocentowania rezerwy obowiązkowej. Punkt trzeci dotyczy złota, o którym również pan przewodniczący Cichoń wspomniał. Złoto rzeczywiście podnosi kapitał, nie podnosi wyniku, bo nie mamy dzisiaj sytuacji, w której tym złotem aktywnie zarządzamy, czytaj: nie tylko kupujemy, ale także to złoto sprzedajemy. Natomiast to, co pan przewodniczący przedstawił, nigdy, podkreślę jeszcze raz: nigdy nie było pomysłem Narodowego Banku Polskiego. Taką koncepcję, nazwijmy ją koncepcją kreatywnej księgowości, czyli sprzedaży i odkupu, całkowicie wykluczamy. Jeśli rozmawiamy o sfinansowaniu z rezerw jakichkolwiek wydatków budżetowych w postaci transferu zysku do budżetu państwa w wyniku sprzedaży złota, to mówimy o zamianie złota na dolary. Wówczas jako bank centralny będziemy w sytuacji, w której ta nadwyżka dolarowa będzie mogła być przeznaczona na finansowanie celów polityki rządowej. Ale suma rezerw w banku centralnym pozostanie dokładnie taka, jaka była przed sprzedażą. Złoto będzie wymienione na dolary. Dlaczego to jest możliwe i dlaczego to nie jest nic nadzwyczajnego, tak jak to w debacie publicznej często się pojawia? Dlatego że dzienne transakcje na rynku złota hurtowym, rynku giełdowym, nazwijmy to tak, w Londynie każdego jednego dnia to jest mniej więcej dwa razy tyle, ile Polska posiada w swoich zasobach złota. A więc to jest rynek płynny, to jest rynek transakcyjny, to jest rynek, na którym tego typu operacje można byłoby przeprowadzić. Dzisiaj takich operacji nie przeprowadzaliśmy. Jeśli chodzi o kredyt dyskonta weksli, to, panie przewodniczący - ponownie zwracam się do pana przewodniczącego Cichonia - on jest oczywiście dzisiaj wśród instrumentów polityki pieniężnej dostępny, tylko nie ma na niego popytu. Ostatni raz z tego rozwiązania korzystano w niewielkiej skali, bo chodzi o 52,9 mln zł, w okresie COVID-u. Podobnie, jeśli chodzi o pasywność wobec aprecjacji - tutaj cytuję pana przewodniczącego. To też wymagałoby pewnie dłuższej analizy. Natomiast jesteśmy za wszystkimi zaletami tego rozwiązania w Polsce w reżimie płynnego kursu walutowego. Swapy walutowe rzeczywiście funkcjonowały w okresie kryzysu 2008-2009 w postaci tzw. pakietu zaufania, natomiast w moim najgłębszym przekonaniu - oczywiście to nie czas i nie miejsce na to, aby rozwinąć, dlaczego tak jest - swap walutowy naprawdę nie jest narzędziem do bieżącego kształtowania kursu walutowego oraz ograniczania zmian wycen. Nie jest przypadkiem - wracam do tych rezerw, które posiadamy, także udziału złota w ramach tych rezerw - że nie musieliśmy w roku 2025 prowadzić interwencji walutowych jako Narodowy Bank Polski. Kolejny punkt to słowa pana posła Urbaniaka. To nawet nie jest pytanie, tylko pan poseł stwierdził, iż realizacja polityki fiskalnej i polityki rządowej odbywała się w napięciu, a nawet wrogości z Narodowym Bankiem Polskim. Chcę temu stanowczo zaprzeczyć. Tak w żadnym razie nie było. Nasza współpraca z całą siecią bezpieczeństwa, nie tylko z Ministerstwem Finansów, ale także z KNF-em i z Bankowym Funduszem Gwarancyjnym w różnych formatach, w różnych sytuacjach jest realizowana w sposób całkowicie partnerski i zgodnie z tymi rolami, które ustawodawca każdej z tych instytucji przypisał. Wreszcie pan poseł Józefaciuk spytał o to, jak rozumieć średni okres w dążeniu do zbicia inflacji do stabilnego poziomu cen. Rzeczywiście to nie jest ostre określenie, tzn. nie ma takiej definicji, w której byśmy powiedzieli, że to jest dokładnie tyle i tyle. Można powiedzieć, że to jest od kilku do kilkunastu kwartałów ze względu na opóźnienie w transmisji polityki pieniężnej do realnej gospodarki. Dlaczego Europejski Bank Centralny i wszyscy na świecie stosują tego typu nomenklaturę, czyli w średnim okresie inflacja ma znaleźć się w celu inflacyjnym? Dlatego że nie da się precyzyjnie tego określić. Reakcja w stosunku do natury, typu, szoku inflacji, która ma miejsce, musi być elastyczna. To znaczy, że nie można doprowadzić do sytuacji, w której np. nadmiernie restrykcyjna polityka pieniężna będzie dławić gospodarkę, wpływając negatywnie na wzrost gospodarczy czy powodując koszty społeczne np. w postaci wzrostu bezrobocia. I to jest właśnie ta definicja. Można powiedzieć, że dzisiaj ta para polityk: rządowa i nasza, pieniężna, szła zgodnie, właśnie w taki oto sposób, aby zbijając inflację do celu inflacyjnego, jednocześnie nie stworzyć kosztów społecznych w postaci wyższego bezrobocia i wolniejszego wzrostu gospodarczego, co, jak widać po danych makroekonomicznych, całkiem dobrze się udało. Wreszcie to pytanie, które pani przewodnicząca Skowrońska, jak tylko próbowałem zabrać głos w pierwszej części debaty, zadawała, czyli obecność moja, a nie pana profesora, prezesa Adama Glapińskiego. Nie będę uciekał od tego może nie pytania, ale pokrzykiwania. Otóż, pani przewodnicząca, mówiłem o tym już w swoim wystąpieniu, w którym pokazywałem, sprawozdawałem politykę pieniężną za rok 2025. Dokładnie 3 lata temu pan prezes Adam Glapiński w tej Izbie wskazał kierunek dojścia w drugiej połowie roku 2025 do celu inflacyjnego. Wy wtedy z tego się śmialiście czy krytykowaliście to, uważaliście, że to jest całkowicie nierealne. Dzisiaj pokazujemy: pan prezes Adam Glapiński doszedł dokładnie na koniec roku 2025 do celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego. (Poseł Krystyna Skowrońska: Ale ja pytałam o nieobecność.) To jest efekt tej zapowiedzi, pani przewodnicząca. (Poseł Krystyna Skowrońska: Ale dlaczego nie ma prezesa? Gdzie jest prezes? Gdzie jest prezes?) Wicemarszałek Dorota Niedziela: Pani poseł, bardzo proszę. Członek Zarządu Narodowego Banku Polskiego Artur Soboń: Efekt całkiem precyzyjny. Nie taki efekt, pani przewodnicząca, że pan prezes mógłby powiedzieć, że jest wybrany, nie wiem, większością parlamentu, więc tylko w części zrealizuje swoje zapowiedzi. (Poseł Krystyna Skowrońska: To niech przyjdzie i to powie.) Niektórzy np. mówią, że tylko w części będą realizować zapowiedzi, ponieważ tylko częściowo Polacy ich w wyborach poparli. Nie, w całości. 2,5% - inflacja. Prezes jest prezesem Narodowego Banku Polskiego. (Poseł Krystyna Skowrońska: A gdzie jest prezes?) Jest oczywiście w pracy, pani przewodnicząca. Wreszcie ostatnia rzecz, o której chciałbym dzisiaj powiedzieć, pani przewodnicząca i wszyscy państwo. (Poseł Krystyna Skowrońska: Ale gdzie jest dzisiaj? Tutaj nie miał siły przyjść?) To są moje podziękowania oczywiście za tę debatę i za głosy w dyskusji, ale przede wszystkim za jedną kwestię. Otóż w lipcu roku 2026 w Polsce żaden klub parlamentarny, żadne koło parlamentarne i żaden z parlamentarzystów nie zachęcał Rzeczypospolitej Polskiej i prezesa Narodowego Banku Polskiego do przystąpienia do strefy euro, doskonale wiedząc, że dzięki polskiemu złotemu polska gospodarka może rozwijać się w tak znakomity sposób, zarówno za rządów pana premiera Kaczyńskiego, pana premiera Morawieckiego, pana premiera Tuska, pani premier Kopacz, za wszystkich rządów. Bo polski złoty dzisiaj służy polskiej gospodarce, jest filarem rozwoju gospodarczego Polski, a Narodowy Bank Polski stoi na straży wartości polskiego złotego. I niezależność banku, pani przewodnicząca, jest tą wartością, która nas tutaj wszystkich łączy. Bardzo dziękuję.
