Sprawozdawca omawia ustawę o wykupie i scalaniu gruntów zagrożonych powodzią.
Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Mam tę przyjemność, że jestem sprawozdawcą, ale jednocześnie jestem wnioskodawcą, więc pozwolę sobie w tej podwojnej roli w tym momencie wystąpić. Wicemarszałek Piotr Zgorzelski: Bardzo proszę. Poseł Marek Jan Chmielewski: Jestem również współautorem tej ustawy, a ustawa ta, jak wspomniał zresztą pan minister przed chwilą, urodziła się w wyniku informacji i potrzeb, z którymi się zderzyliśmy jako komisja, a także współpracy z ludźmi, którzy przekazywali nam informacje w trosce o swoją ziemię, która decyduje o ich głównym dochodzie, a jest często tzw. ojcowizną. Bardzo dziękuję też wszystkim, którzy przygotowali wcześniej materiał, dzięki któremu można w ogóle było przystąpić do tej oceny, czyli m.in. Dolnośląskiemu Biuru Geodezji i Terenów Rolnych - nie chcę pomylić nazwy - które przygotowało trzon ustawy, nad którą pracowaliśmy. Potem współpracowaliśmy z ministerstwem rolnictwa, z panią dyrektor departamentu i wszystkimi pracownikami nad zmianą tych wszystkich elementów, które w ocenie potocznej mogły brzmieć inaczej. Sam proces jest o tyle trudny, że łączy w sobie wiele narzędzi, o których jako sprawodawca wspominałem. Trzeba rozgraniczyć pojęcia rekultywacji, scalania i zamiany. Teraz odpowiem krótko i częściowo na pytania niektórych parlamentarzystów. Przede wszystkim według ustawy o ochronie ziemi powinniśmy ziemię chronić w tym miejscu, w którym ona jest i nadaje się do produkcji. Tam powinniśmy ją zostawić, tak żeby nie było potem różnego rodzaju wątpliwości dotyczących tego, czy ta za miedzą jest lepsza czy gorsza i dlaczego dokonano takiej, a nie innej oceny. Moje doświadczenie samorządowe jako wójta gminy Dzierżoniów pokazuje dwukrotne przejście procesu scalania gruntów w dwóch dużych obrębach geodezyjnych, które to procesy trwały po kilka lat. To trzeba sobie jasno powiedzieć. Dlaczego? Ponieważ dotyczyły dużych obszarów, dużych obrębów i wielu uczestników tego scalania. I to jest też kolejny element, gdzie trzeba tak trochę po samorządowemu podejść do tego, żeby pogodzić się z niektórymi rzeczami w oparciu o istniejące dokumenty i rzeczową ocenę fachowców, którzy na tym się znają. Tym, którzy nie wiedzą, o czym mowa, powiem krótko, że jeżeli jest ziemia czy gleba kategorii III, która jest warta więcej niż ziemia czy gleba kategorii IV, to w konsekwencji przy przyjęciu określonych zasad po prostu tej ziemi czy gleby IV kategorii dostanie więcej... Mówię bardzo na skróty, bo nie chcę wchodzić w szczegóły, a ci, którzy się tym tematem zajmowali czy zajmują, będą wiedzieli, o czym mówię. Natomiast w sytuacji, w której rzeczywiście nie da się dokonywać rekultywacji czy tego scalania za zgodą, to oczywiście mówimy o wykupie zgodnie z określonymi zasadami. Po drodze występuje wiele decyzji administracyjnych, każda decyzja może być zaskarżona, można się z nimi nie zgadzać, przy czym tak naprawdę to chyba wszystkim nam zależy, aby rolnicy mogli na swoich terenach uprawiać tę ziemię jak najszybciej, tak żeby służyła ona właśnie tym celom. Musicie się państwo chyba też zgodzić z tym, że nie powinniśmy wydawać publicznych pieniędzy na tereny, które mogą być zagrożone powodzią. Stąd to pojęcie 10-procentowego zagrożenia powodzią. Chodzi o to, że te tereny powinny być po prostu wykupione, zamienione, taki jest sens tej pracy. Jako mieszkaniec Dolnego Śląska, powiatu dzierżoniowskiego - obok powiaty ząbkowicki i kłodzki - mogę powiedzieć, że jest wiele takich terenów, na których powódź niweczy dorobek rolników, którzy przez lata uprawiają ziemię, utrzymują ją w dobrej kulturze, a za chwilę czy to nanosy ziemi, czy wypłukanie powodują, że jest ona dużo mniej warta. Warto zatem podjąć taką decyzję. Dlaczego przygotowanie tej ustawy trochę dłużej trwało? Na to odpowiem może z mojego punktu widzenia jako współautora: chcieliśmy przyjąć jeden z projektów, według którego wzorem wcześniejszych ustaw oddamy równowartość 120% wartości ziemi, terenów zabudowanych. W związku z tym taki był pierwotny projekt, można do niego sięgnąć, ale po przeanalizowaniu kwestii czasu i notyfikacji unijnej, która by musiała za tym iść, oraz wydłużenia całych procedur, staraliśmy się jak najbardziej to skrócić. Stąd była decyzja o wycofaniu się z tego tematu. A co do kwestii wartości: dwukrotności czy pięciokrotności, to ona wynika z już konkretnej analizy kosztów związanych z rekultywacją i wartości ziemi. Chodzi o to, żeby w momencie, kiedy ta wartość będzie porównywalna, decydować, czy zamieniamy czy nie zamieniamy, nie wtedy, kiedy jest ona dużo niższa, bo wtedy można by wybrać inne rozwiązanie, co mogłoby budzić kontrowersje. Jeszcze raz na zakończenie chciałem bardzo serdecznie wszystkim uczestnikom tego procesu podziękować. W przypadku niektórych wypowiedzi, kiedy były one skupione na merytoryce, czuło się opiekę nad rolnikami. Kiedy natomiast zaczyna wkraczać polityka i matematyka, to zamiast 2 lat wychodziły 3 lata, a wtedy to się zupełnie mija z celem. Tak że dziękuję bardzo.
