Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
nie może pozwalać, aby przez jego granice przejeżdżały pojazdy udekorowane czerwono-czarnymi flagami OUN-UPA, portretami Stepana Bandery albo innymi znakami organizacji odpowiedzialnych za ludobójstwo obywateli II Rzeczypospolitej. Nie interesują mnie urzędnicze wykręty, że wszystko zależy od kontekstu, interpretacji i indywidualnej oceny funkcjonariusza. Czerwono-czarna symbolika OUN-UPA nie jest niewinnym folklorem. Nie jest neutralnym znakiem narodowym. Jest historycznie związana z radykalnym ukraińskim nacjonalizmem. Instytut Pamięci Narodowej wskazuje, że OUN-B i jej zbrojne ramię - UPA odpowiadały za planową eksterminację ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. IPN przypomina również, że czerwono-czarna flaga została przyjęta przez banderowców wraz z faszystowskimi zasadami, symbolami i rytuałami. Pod takimi znakami mordowano polskie dzieci, kobiety, duchownych i całe rodziny. Pod takimi znakami napadano na kościoły, palono polskie wsie, torturowano bezbronnych ludzi i przeprowadzano czystkę etniczną, której celem było usunięcie Polaków z ich rodzinnej ziemi. Dlatego mówię jednoznacznie: pojazd manifestacyjnie eksponujący symbolikę banderowską nie powinien zostać wpuszczony do Polski. Osoba przekraczająca granicę powinna otrzymać jasny wybór: usunąć lub trwale zasłonić symbol, poddać się dodatkowej kontroli i czynnościom wyjaśniającym albo zawrócić. Jeżeli odmawia usunięcia symbolu organizacji ludobójczej, sama pokazuje, że nie szanuje państwa, do którego próbuje wjechać, jego historii, prawa ani obywateli. Polska granica nie jest miejscem do testowania cierpliwości Polaków. Nie jest sceną dla prowokacji historycznych. Nie jest też bramą wjazdową dla ludzi, którzy chcą obnosić się w naszym kraju z symbolami oprawców polskiego narodu. Tak samo jak nie wyobrażam sobie wpuszczenia do Polski samochodu manifestacyjnie oznaczonego swastyką i symbolami III Rzeszy, tak samo nie zgadzam się na wpuszczanie pojazdów udekorowanych flagami OUN-UPA. Pamięć o polskich ofiarach nie może być uzależniona od aktualnej koniunktury politycznej ani od tego, z jakiego państwa przyjeżdża osoba eksponująca symbol totalitarny lub symbol organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo. Kodeks karny przewiduje odpowiedzialność m.in. za publiczne propagowanie ustroju nazistowskiego, komunistycznego, faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego, a także za posługiwanie się przedmiotami będącymi nośnikami takiej symboliki w sposób służący propagowaniu zakazanych treści. Funkcjonariusze Straży Granicznej muszą otrzymać jednoznaczne procedury. Nie mogą być pozostawieni sami sobie, zmuszani do zastanawiania się, czy zdecydowana reakcja na banderowską flagę nie narazi ich na postępowanie dyscyplinarne, medialną nagonkę albo oskarżenie o rzekomą dyskryminację. Ich zadaniem jest ochrona granicy Rzeczypospolitej, a nie troska o dobre samopoczucie ludzi prowokacyjnie manifestujących symbole organizacji ludobójczych. Tym bardziej oburzające jest to, kogo państwo pod rządami Donalda Tuska wybiera do szkolenia polskich funkcjonariuszy. Z oficjalnego komunikatu Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej wynika, że 1 i 2 czerwca 2026 r. w placówce Straży Granicznej Warszawa-Okęcie przeprowadzono szkolenie dla 83 osób, w tym kadry kierowniczej i funkcjonariuszy. Jednym z prowadzących był prokurator Maciej Młynarczyk. Szkolenie zainaugurowało cały cykl przedsięwzięć, którego kolejne edycje zaplanowano po wakacjach. Prokurator Maciej Młynarczyk został wcześniej powołany na zastępcę przewodniczącej zespołu doradców prokuratora generalnego ds. przeciwdziałania mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami. Problem polega na tym, że to właśnie ten prokurator podpisał w 2020 r. postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie obejmującej m.in. publiczne prezentowanie wizerunku Stepana Bandery, wychwalanie go jako przywódcy ukraińskich nacjonalistów oraz publikowanie materiałów dotyczących marszu na jego cześć. W obszernym uzasadnieniu znalazły się rozważania, które w mojej ocenie prowadziły do niedopuszczalnego relatywizowania symboliki banderowskiej i jej współczesnego wykorzystywania. I właśnie taka osoba ma teraz szkolić funkcjonariuszy chroniących polską granicę? Osoba, której decyzje dotyczące propagowania banderyzmu wywoływały tak poważne kontrowersje, ma objaśniać polskim funkcjonariuszom, gdzie przebiega granica między legalnym zachowaniem a przestępstwem z nienawiści? To nie jest zwykły błąd personalny. To jest skandal! To jest demonstracyjne lekceważenie polskiej pamięci historycznej. To jest wysłanie funkcjonariuszom niebezpiecznego sygnału, że stanowcza reakcja na banderyzm może zostać zastąpiona wielostronicowym relatywizowaniem, rozmywaniem odpowiedzialności i poszukiwaniem usprawiedliwień. Nie twierdzę, że funkcjonariusze nie powinni być szkoleni w zakresie właściwego stosowania prawa. Powinni. Muszą jednak szkolić ich osoby dające pełną rękojmię bezstronności, szacunku dla polskiej racji stanu i wrażliwości na symbole organizacji, które dokonały ludobójstwa na Polakach. Maciej Młynarczyk takiej rękojmi nie daje. Do czasu przeprowadzenia pełnej kontroli treści jego szkoleń, wykorzystywanych prezentacji, konspektów, zaleceń i omawianych przykładów powinien zostać odsunięty od szkolenia Straży Granicznej oraz innych służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Domagam się także ujawnienia, czy podczas szkolenia omawiano Stepana Banderę, OUN, UPA, czerwono-czarną flagę i zasady interweniowania wobec osób eksponujących taką symbolikę. Polacy mają prawo wiedzieć, czy funkcjonariusze byli uczeni stanowczej obrony porządku publicznego, czy raczej zachęcani do bezczynności pod pretekstem walki z uprzedzeniami. Rząd Donalda Tuska musi wreszcie zrozumieć, że pomoc współczesnej Ukrainie nie oznacza obowiązku akceptowania banderyzmu. Szacunek dla narodu ukraińskiego nie wymaga od Polaków zgody na poniżanie pamięci naszych ofiar. Dobre relacje między państwami można budować wyłącznie na prawdzie, a nie na przemilczaniu ludobójstwa i tolerowaniu symboli jego sprawców. Polska nie może być krajem, w którym surowo ściga się niewygodne wypowiedzi Polaków, a równocześnie szuka usprawiedliwień dla manifestacyjnego wychwalania Bandery i OUN-UPA. Polska granica musi być granicą państwa poważnego. Kto przyjeżdża do Polski, ma obowiązek szanować polskie prawo, polską historię i polskie ofiary. Dla banderowskich flag na pojazdach wjeżdżających do Rzeczypospolitej nie powinno być żadnej tolerancji. Dla relatywizowania zbrodni OUN-UPA nie powinno być miejsca w polskich instytucjach. A osoby budzące tak zasadnicze wątpliwości nie powinny szkolić funkcjonariuszy strzegących bezpieczeństwa naszej ojczyzny. Cześć i wieczna pamięć Polakom pomordowanym przez OUN-UPA! Dziękuję. Przebieg posiedzenia
- konfrontacyjny28 kwietnia 2026 · pos. 56
„Kiedy likwidacja mediów publicznych, z których zrobiliście najbardziej żenującą propagandę od czasów komunizmu, finansowaną za olbrzymie pieniądze publiczne?”
Matecki atakuje koalicję za propagandę i żąda przekazania 3 mld z TVP na leczenie raka.
- konfrontacyjny · pos. 64
„Mamy do czynienia z powtórką z historii - to Amber Gold 2.0. Zastosowano ten sam mechanizm: bezczynność aparatu państwowego,”
Poseł PiS oskarża rząd Tuska o paraliż ws. oszustw kryptoaktywów, porównując do Amber Gold.
- konfrontacyjny
