(Poseł Iwona Ewa Arent: Wyżynali nas.) Kwestia dotycząca zbrodni ludobójstwa na Wołyniu jest kwestią, która jest bardzo istotna, natomiast ta kwestia na pewno pojawi się w dyskusjach, które będą dotyczyły potencjalnej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej. Jedną z wartości unijnych... Wartości unijne to nie jest tylko merkantylizm i to, że Unia daje dopłatę. Te wartości to m.in. prawa człowieka i godność człowieka. I te wartości muszą się materializować również w momencie, w którym dane państwo wybiera sobie bohaterów. Zgadzam się z administracją, ministrami Ukrainy, panem prezydentem Zełenskim, że każde państwo może sobie wybierać bohaterów. Każde państwo, które nie jest np. członkiem takiej wspólnoty jak Wspólnota Europejska, jak Unia Europejska, bo tu obowiązują pewne zasady. Można nie być w tej Wspólnocie i wtedy sobie rzeczywiście robić, co się chce, ale jeżeli chce się w niej być, to jest konieczne, aby stanąć w prawdzie historycznej. W tym momencie to oczywiście jest problem, dlatego że często słyszymy ze strony ukraińskiej, że Ukraina przeprosiła za zbrodnię wołyńską. Nie jest to prawda. Ukraina, m.in. prezydent Poroszenko przeprosił ofiary, rodziny ofiar. Tak, to prawda. Natomiast nigdy nie przeproszono oficjalnie państwa polskiego, obywateli polskich i nigdy nie padło to sformułowanie, że to była zbrodnia. Ukraina dopuszcza, że to były mordy. I stara się to relatywizować, mówiąc, że i Polacy mordowali, i Ukraińcy mordowali, generalnie wszyscy się mordowali nawzajem. Zostawmy temat. Jako Polska nie możemy zostawić tematu, dlatego że prawda historyczna jest dla nas ważna. Zbliża się druga rocznica też zbrodni, zbrodni w Jedwabnem, ale nie chcę teraz rozpoczynać tego wątku. Polska potrafiła stanąć w prawdzie. Zrobił to prezydent Aleksander Kwaśniewski. Mam nadzieję, że Ukraina, dla której prezydent Kwaśniewski jest autorytetem, jest wzorcem, będzie czerpać z niego wzorzec również w sprawie stanięcia w prawdzie. Natomiast odnośnie do samej ustawy, samego projektu, chcę powiedzieć, że będziemy za skierowaniem projektu do komisji. Ta debata jest potrzebna, natomiast nie chciałabym, żeby ona za bardzo wyeskalowała... (Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk: Nad czym tu debatować?)...dlatego że tematy historyczne są elementem jak najbardziej polityki międzynarodowej. To szczególnie widać właśnie w tym kontekście, w kontekście tej decyzji pana prezydenta Zełenskiego. Dlatego my też musimy w jakiś sposób odpowiedzieć. Natomiast uważam, że akcja oddawania, zwracania orderów, jednych czy drugich, jest mocno nadmiarowa i niczego tutaj nie wniesie. Jednakowoż w tym projekcie jest przepis, który jest taką typową wrzutką legislacyjną, panie ministrze. Tak się nie tworzy jednak prawa. To jest sprzeczne z zasadami prawodawstwa. Chodzi o kwestię dotyczącą przekraczania granicy Rzeczypospolitej Polskiej w ustawie, której tytuł brzmi: o Instytucie Pamięci Narodowej. To jest mieszanie pewnych porządków. Wiem, że to dotyczy też Kodeksu karnego, ale ten Kodeks karny można zmienić innym projektem ustawy. Jeżeli mówimy tutaj o ofiarach, którym trzeba oddać cześć i honor, to nie należy tego uwspółcześniać, wiązać z sytuacją na granicy, jak to pan zrobił w swoim wystąpieniu. To po prostu jest niegodne. Godne jest wspominanie ofiar, pamiętanie o nich, walka o pamięć, dlatego że tylko to im pozostało. To jest to, co pozostało rodzinom: godne upamiętnienie, pamięć o tych wydarzeniach, o tych ludziach, których nazwisk w wielu przypadkach nie poznamy, bo razem ze zniknięciem całych wiosek zniknęły wszystkie dokumenty, zostały spalone, zniknęła pamięć nawet o tych miejscach, gdzie te wioski były. (Poseł Andrzej Adamczyk: Ale zostały kości.)