Nie mam szacunku i nie będę mieć szacunku do zbrodniarzy i ludobójców, żadnych, ani do Putina, ani do ˝Burego˝.
Przedstawienie projektu ustawy o zadośćuczynieniu ofiarom czystek etnicznych z 1945-1946.
Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt być wnioskodawczynią projektu ustawy o zadośćuczynieniu ofiarom i rodzinom ofiar przestępstw popełnionych na tle narodowościowym, religijnym lub rasowym w latach 1945-1946. Zanim przejdę do założeń samego projektu, zważywszy na tytuł ustawy, chciałabym oddać głos właśnie tym ofiarom, bo za dużo mówi się o tych, którzy dokonali tych zbrodni, a za mało o tych, którzy byli ich ofiarami. Chciałabym oddać głos tym rodzinom, świadkom i świadkiniom wydarzeń z tych lat na Białostocczyźnie. Mam zaszczyt pozdrowić posła Eugeniusza Czykwina, który jest redaktorem książki ˝Żołnierze Wyklęci. Białostorczyzna 1945-1947˝, z której za chwilę odczytam kilka wspomnień, bardzo wstrząsających i bolesnych. (Poseł Dariusz Matecki: Dla komuchów chyba.) Wicemarszałek Piotr Zgorzelski: Panie pośle... Poseł Anna Maria Żukowska: Bardzo proszę, żeby pan milczał, bo to, co pan usłyszy za chwilę, może naprawdę panem wstrząsnąć. Mieszkanka Zaleszan: I oni nas wszystkich do tej chałupy, po tej stronie, zapędzili, a tam odczytali, że ludzie tu mieszkają źli i przez to wieś zostanie spalona. Później już mówiono, że to z innych wiosek na nas ich napuścili, a oni postanowili nas wszystkich, bo byliśmy niby wszyscy źli. I tak zapędzili do tego domu. I tata już został, siostra pobiegła, a mama miała iść, ubierała się, ale wyszła na podwórko i mówi, że z dziećmi zostanie, a ja powinnam biec do ojca, bo pewnie wywozić będą. To ja z tatą, a ona z najmniejszymi dziećmi będzie. Inna mieszkanka Zaleszan: To był mój dom. Mieszkaliśmy w nim i ojciec razem, i drugi brat też. Jak przyjechali, to wszystkich do jednego domu zapędzili. Do innych domów słomę znosili. Oni nas zamknęli, zaryglowali, że nie mogliśmy wyjść, ale stukaliśmy, stukaliśmy i ta zatyczka odskoczyła. I zaczęliśmy uciekać za ogrodami tam, do Toporek, w stronę Sak. Wiemy, że nasza mama, mimo że mocno poparzona, to nas ratowała. A mama była w ciąży. Moja mama była tak spalona, że aż płuca się przesmaliły. Cały bok jej wypaliło. Jeden braciczek trochę był poparzony, bo za taki mały młyn zboża się ukrył, ale od dymu zaczadział. A jeden to praktycznie cały spalony był. Tylko kawałek nogi, stopa nie była, a tak na węgiel spalony. Wnuczka jednej z ofiar: Spłonęła pierwsza żona mojego dziadka. Miała 36 lat. Została pochowana na miejscowym cmentarzu w Zaleszanach. Była w 8. miesiącu ciąży. Ciało jej się tak wypaliło, że aż to dzieciątko wypadło. Zdążyli je jeszcze ochrzcić. Szanowni Państwo! Byliśmy w tym roku z marszałkiem Czarzastym na uroczystych obchodach 80. rocznicy dokonania zbrodni w Zaleszanach, właśnie tam. Odwiedziliśmy m.in. monaster świętej wielkiej męczennicy Katarzyny w Zaleszanach. Siostra Elżbieta Niczyporuk... Siostra Katarzyna podarowała mi odzwierciedlenie ikony, bo wszystkie te spalone osoby, a to m.in. były bardzo małe dzieci...
