Stanisław Bukowiec
Pełna wypowiedź
8 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję uprzejmie. Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dziękuję za tę dyskusję. To pokazuje, że temat wykluczenia komunikacyjnego i walki z tym wykluczeniem jest ważny. Propozycje, które zawarliśmy w projekcie ustawy, nie boję się tego słowa użyć jeszcze raz, to jest rewolucja, jeśli chodzi o zmianę systemu. Dlaczego zmiana systemu? Dlatego, proszę państwa, że choćby raport Gospostrateg, który przygotowali profesorowie kilku uczelni, a który został zlecony jeszcze przez poprzedni rząd, pokazuje jasno, że ustawa o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych, którego twórcą był poprzedni rząd, jest nieskuteczna, nie eliminuje wykluczenia. 10 mln Polaków dalej jest na białych plamach wykluczenia komunikacyjnego w Polsce. Dlatego, odpowiadając również na wiele pytań o to, jakie były przygotowania, ile trwały przygotowania tego projektu... Korzystaliśmy również tutaj z opinii fachowców. Wiele uwag, które było w raporcie Gospostrateg pana prof. Sawickiego, było również punktem wyjścia do przygotowania projektu ustawy, który przedłożyliśmy Wysokiej Izbie. Również przeprowadziliśmy, myślę, niespotykaną jak na projekt ustawy procedurę konsultacyjną. To zespół ekspercki, który pracował kilka miesięcy, w którego pracach brali udział przedstawiciele uczelni, samorządowcy, przedstawiciele wszystkich stowarzyszeń i organizacji samorządowych, które funkcjonują w Polsce. Zaprosiliśmy do współpracy również przedstawicieli stowarzyszeń, różnych społeczników, którzy zajmują się tym tematem po to, żeby wypracować najlepszy dokument. Później przeprowadziliśmy dwukrotnie konsultacje społeczne. Dlaczego? Bo było bardzo dużo uwag, które zostały zgłoszone w pierwszej fazie, więc uznaliśmy, że warto jeszcze raz przeprowadzić konsultacje. Odpowiadając na państwa pytania, powiem jeszcze o całym projekcie. Dlaczego go zmieniamy? Zmieniamy go dlatego, że w tej chwili system jest rozproszony. System jest rozproszony, dlatego że poszczególne samorządy, organizatorzy zgłaszają się do wojewody i nie ma żadnego instrumentu, który by powodował, że dana linia, dane zgłoszenie jest brane pod uwagę czy nie jest brane pod uwagę, bo po prostu umowy są podpisywane ze wszystkimi, którzy składają takie wnioski. Do czego to doprowadzi? Myślę, że mamy ok. 9 tys. umów z 1 tys. operatorów. Jest to liczba, która powoduje, że nie jesteśmy w stanie jako kraj wskazać, że ten system jest zintegrowany. Nie ma takiej możliwości. Więc to, co proponujemy, to swoista deregulacja, czyli przesunięcie zadań na marszałków po to, żeby w obrębie województw powstawały właśnie spójne programy. Dlaczego na marszałków? Dlatego że z pozycji Lublina, Zielonej Góry, Szczecina czy Krakowa lepiej widać, jakie są problemy, które dotykają lokalne społeczności, gminy, powiaty niż z pozycji Warszawy. Normalna sprawa.
