Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Państwo ma obowiązek ścigać oszustów. Ale państwo nie może pozwolić jednemu organowi na niemal niekontrolowaną władzę, dzięki której będzie on arbitralnie decydował, jakie działania wobec pacjentów są dopuszczalne i kogo należy ukarać i de facto wyeliminować z rynku. A taką władzę według tego projektu otrzymuje rzecznik praw pacjenta. Nikt rozsądny nie będzie dziś bronił oszustów żerujących na ludzkim cierpieniu. Nikt nie chce, aby osoby chore na nowotwory, ciężkie schorzenia czy choroby przewlekłe były okłamywane i okradane przez ludzi obiecujących cudowne uzdrowienie. Ten projekt budzi poważne obawy nie dlatego, że zapowiada walkę z oszustami. Ten projekt budzi poważne obawy, bo pod pretekstem walki z oszustami tworzy mechanizmy niebezpieczne dla wolności obywatelskich, życia i zdrowia pacjenta, rozwoju nauk medycznych, wolności działalności gospodarczej oraz prawa do rzetelnego procesu. Problemem tego projektu nie jest to, kogo chce ścigać. Problemem tego projektu jest to, jakie niebezpieczne narzędzia do bezkarnego nadużywania władzy tworzy. Wysoka Izbo! Od setek lat cywilizacja zachodnia budowała system oparty na prostej zasadzie: Ten, kto oskarża, nie powinien jednocześnie sądzić i wymierzać kary. Ten, kto wydaje decyzję, powinien podlegać skutecznej kontroli. Ten projekt całkowicie burzy ten porządek. Rzecznik praw pacjenta będzie mógł sam wszcząć postępowanie, sam zgromadzić materiał dowodowy, sam wybrać ekspertów, sam ocenić dowody, sam uznać, że doszło do naruszenia, i sam nałożyć karę sięgającą nawet 1 mln zł. W praktyce oznacza to koncentrację funkcji inicjatora postępowania, organu prowadzącego postępowanie, oskarżyciela, organu rozstrzygającego i nakładającego karę w jednej instytucji. Rzecznik praw pacjenta może stać się policjantem, oskarżycielem, sędzią i katem w jednej osobie. Tak wielkiej koncentracji kompetencji nie posiada dziś niemal żaden organ administracji publicznej w Polsce, z wyłączeniem dosłownie kilku urzędów, takich jak UOKiK czy KNF. Wysoka Izbo! Szczególnie niebezpieczne w rozpatrywanym projekcie jest również oparcie całego systemu sankcji na pojęciach, których ustawodawca nie definiuje. Najważniejszym z nich jest pojęcie aktualnej wiedzy medycznej, bo to pojęcie od lat funkcjonuje w prawie jako miara staranności lekarza oceniana przez niezależny sąd przy pomocy biegłych. To pojęcie jednak nigdy nie było podstawą nałożenia administracyjnej kary sięgającej 1 mln zł. Kto ma decydować, czym ona jest? Minister, rzecznik, powołany przez niego ekspert? Na mocy jakich wytycznych? Którego towarzystwa naukowego? Z jakiego kraju? Z którego roku? Nauka nie jest przecież zbiorem niezmiennych dogmatów. Nauka rozwija się przez stawianie pytań, poprzez kwestionowanie obowiązujących poglądów, poprzez badania, które często wyprzedzają oficjalne rekomendacje. To, co dziś jest hipotezą, jutro może być standardem leczenia. A to, co dziś jest standardem, za kilka lat może zostać odrzucone. Wystarczy przypomnieć, że wiele metod medycznych trafia do oficjalnych wytycznych dopiero kilka lat po publikacji badań potwierdzających ich skuteczność. Jeżeli za kryterium legalności uznamy wyłącznie aktualne rekomendacje ekspertów, pojawi się ryzyko karania za zastosowanie metod, które mają już naukowe podstawy, ale jeszcze nie zostały wpisane do oficjalnych zaleceń. Co więcej, sami przedstawiciele nauki prawa medycznego wskazują, że aktualna wiedza medyczna nie oznacza wyłącznie obowiązujących wytycznych czy rekomendacji towarzystw naukowych. Obejmuje również doświadczenie kliniczne lekarzy oraz rozwijające się dowody naukowe. Tymczasem projekt pozostawia rzecznikowi możliwość samodzielnego decydowania, które źródła uzna za wystarczające, a które odrzuci. To tworzy ryzyko ograniczenia dostępu pacjentów do metod, które nie są oszustwem, lecz pozostają poza aktualnymi rekomendacjami. Ostateczne konsekwencje takich decyzji będą ponosili sami pacjenci. Państwo powinno reagować na oszustwo i krzywdę, ale nie powinno zastępować decyzji pacjenta decyzją urzędnika. Apeluję, aby w dalszych pracach nad tą ustawą przywrócić właściwą równowagę. Tak, walczymy z oszustami zdrowotnymi. Tak, chronimy osoby chore, starsze, słabsze, przestraszone, zlęknione.
