Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Aleksandra Gajewska: Dziękuję. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Po pierwsze, nie mamy w Warszawie MZD ani MSZ, tylko mamy ZDM, co oznacza Zarząd Dróg Miejskich. Pani posłanko, to pierwsza taka wyjaśniająca podstawowe kwestie sprawa. (Poseł Joanna Borowiak: Pani ministerko, bardzo merytoryczna odpowiedź. Naprawdę.) Po drugie, chciałabym pani powiedzieć, że pani próby obrażania mnie z tej ławy, mówienia, że kogoś gdzieś wylosowano itd... (Poseł Joanna Borowiak: Pytanie było do premiera.)...świadczą wyłącznie o pani i metodach pracy, które stosują państwo wewnątrz partii. Ja jestem sekretarzem stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i odpowiedziałam przedmiotowo na zadane pytanie. Powtórzę szanownej pani, bo może jeśli się powtórzy, to pani się utrwali. Ustawa o ochronie sygnalistów została przygotowana właśnie po to, żeby w tego typu sytuacjach zapewnić osobom zgłaszającym naruszenie prawa rzeczywistą ochronę przed działaniami odwetowymi. Taki jest cel tych przepisów. Po to wprowadziliśmy te przepisy z 4-letnim opóźnieniem po państwa rządach. (Poseł Joanna Borowiak: A jaki jest skutek?) Za te opóźnienie państwo polskie zostało obciążone karą w wysokości 7 mln zł. Pani ugrupowanie miało pełne możliwości, żeby zaproponować jakiekolwiek przepisy chroniące osoby zgłaszające takie naruszenia. Nie skorzystali państwo z tej szansy ani z tej możliwości. Nie wiem, nie będę tu dywagować, czy wynikało to z braku kompetencji, czy z braku zainteresowania tą sprawą. Ustawa funkcjonuje. Właśnie dzięki przepisom tej ustawy osoba, o którą państwo pytają, miała możliwość uruchomić działania, które oceni niezależny sąd - nie pani posłanka, która jest tutaj, jak widać, bardzo podemocjonowana sprawą polityczną w tym politycznym sporze, tylko sąd, który będzie dysponował pełnym, rzetelnym materiałem dowodowym, będzie miał dostęp do informacji, na które my tutaj publicznie nie możemy się powoływać, ponieważ właśnie ochronie sygnalistów polegają informacje, o których mówimy - po to żeby nie ujawniać danych danej osoby, nie mówić o przedmiotowej sprawie, tylko żeby zbadał to organ, który jest za to odpowiedzialny. Organem za to odpowiedzialnym nie jest pani posłanka Borowiak, organem za to odpowiedzialnym nie jest Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ani Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Do tego upoważniony jest sąd i w tym sądzie, zgodnie z tym, co powiedziałam, czytając państwu przepisy, żeby się pani posłance utrwaliły, można żądać zadośćuczynienia. I jest określone, jaka jest maksymalna kwota tego zadośćuczynienia. Natomiast oczywiście w przeciwieństwie do państwa
