Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Są takie ustawy, które zmieniają regulacje. Są takie ustawy, które zmieniają gospodarkę. I wreszcie są takie ustawy, które pokazują, jakim społeczeństwem chcemy być. Dziś właśnie rozmawiamy o takiej ustawie. Mówimy o rządowym projekcie ustawy o wdrożeniu europejskiej dyrektywy zwanej powszechnie jako Women on Boards. To nie jest wyłącznie dyskusja o liczbach. To nie jest spór o procenty w zarządach i radach nadzorczych. To jest debata o sprawiedliwości, odpowiedzialności i o tym, czy Polska potrafi wykorzystać potencjał własnych obywatelek. Żyjemy w ciekawych czasach. Świat zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Kryzys klimatyczny, globalizacja, sztuczna inteligencja, cyfrowa rewolucja. To wszystko zmienia sposób, w jaki pracujemy, jak się komunikujemy i jak prowadzimy biznes. I w takich czasach największym kapitałem stają się różnorodność doświadczeń, otwartość i zdolność do patrzenia na problemy z wielu perspektyw. I choć to truizm, to jednak wiele organizacji nadal funkcjonuje według reguł sprzed kilkudziesięciu lat. Wciąż istnieje głęboka przepaść między deklarowanymi wartościami a codzienną praktyką. Różnorodność i integracja to piękne hasła. Bardzo ładnie wyglądają na stronach internetowych, podczas gdy wewnątrz wielu firm nadal obowiązuje logika patriarchatu - systemu, który przez dziesięciolecia przyzwyczaił nas do tego, że władza ma przede wszystkim męską twarz. Słyszymy, że parytety są sztuczne, że są nienaturalne, że rynek sam powinien wszystko uregulować. Ale czy naprawdę naturalna jest sytuacja, w której kobiety, które stanowią niemal połowę społeczeństwa, ponad połowę absolwentów uczelni wyższych i zajmują aż 44% stanowisk kierowniczych, są praktycznie niewidoczne w zarządach największych spółek giełdowych? Według badania: Kobiety w spółkach giełdowych. Indeks Fundacji Liderek Biznesu kobiety w radach nadzorczych stanowią 23%, ale we władzach spółek zasiada zaledwie 14%. Nawet w sektorze finansowym, gdzie kobiety stanowią ok. 60% wszystkich zatrudnionych, w zarządach jest ich jedynie 13%. To nie jest przypadek. To nie jest też efekt braku kompetencji. To efekt szklanego sufitu, który niestety wciąż jest. Badania pokazują, że dopiero ok. 30% udział kobiet w organach decyzyjnych pozwala osiągnąć tzw. masę krytyczną, czyli poziom, przy którym ich głos rzeczywiście wpływa na decyzję. Poniżej tej granicy kobiety często pozostają jedynie symboliczną obecnością. Tak jak ma to miejsce w wielu przypadkach już teraz. Niemal 2/3 miejsc obejmowanych przez kobiety w zarządach to nowo utworzone stanowiska, często związane z obszarami personalnymi czy administracyjnymi. Kobieta trafia do zarządu, ale nie otrzymuje realnego wpływu na strategiczne decyzje. To zjawisko ma swoją nazwę - tokenizm. Symboliczne gesty mają stworzyć wrażenie równości, podczas gdy rzeczywistym celem pozostaje zachowanie dotychczasowego układu władzy. Dlatego potrzebujemy nie tylko liczb. Potrzebujemy przejrzystych procedur, jawnych zasad awansu i rzeczywistego dostępu kobiet do stanowisk, na których podejmuje się najważniejsze decyzje. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, bo państwo od lat inwestuje w wykształcenie kobiet, finansuje ich edukację, korzysta z ich pracy i podatków, a później pozwala, by ich kompetencje zatrzymały się tuż przed najwyższymi szczeblami zarządzania. To nie jest tylko niesprawiedliwość, to jest zwyczajnie złe zarządzanie. Nie stać nas na marnowanie talentów połowy społeczeństwa. Dlatego takie kraje jak Norwegia, Francja, Belgia czy Austria zdecydowały się na mechanizmy kwotowe. Nie dlatego, że ktoś chciał kogoś uprzywilejować, ale dlatego, że wcześniejsze działania okazały się zbyt wolne. Tam gdzie przez lata nie udało się przełamać barier dobrymi chęciami, zadziałały jasne reguły. Dzisiejszy projekt, nad którym rozpoczynamy pracę, wdraża unijną dyrektywę i nakłada na największe spółki giełdowe obowiązek zapewnienia co najmniej 33% udziału płci niedostatecznie reprezentowanej w organach spółek lub 40% w organach niewykonawczych. Wprowadza przejrzyste zasady procedury wyboru kandydatów, obowiązek przyjęcia polityki równowagi płci, coroczną sprawozdawczość oraz sankcje za naruszenie tych zasad. To nie jest rewolucja. To są, proszę państwa, elementarne standardy przejrzystości. Warto podkreślić jeszcze jedno. Przepisy nie nakazują zatrudniania osób mniej kompetentnych. Tu uwaga do pana, panie pośle Szrot, bo pan o tym mówił na posiedzeniu komisji. Wręcz przeciwnie. Pierwszeństwo przysługuje wyłącznie wtedy, gdy kandydaci mają porównywalne kompetencje i kwalifikacje. To nadal kompetencje pozostają podstawowym kryterium. Ta ustawa nie jest wymierzona przeciwko mężczyznom. Jest wymierzona przeciwko niesprawiedliwości. Bo prawa kobiet są prawami człowieka. Demokracja nie polega na tym, że wszyscy mamy identyczne życiorysy. Demokracja polega na tym, że każda obywatelka i każdy obywatel mają równe prawo do rozwoju, do awansu i współdecydowania. Dlatego nie pozwólmy na manipulację i dezinformację odnośnie do tej ustawy. Ona dotyczy tylko dużych spółek giełdowych, które zatrudniają powyżej 250 pracowników oraz osiągają roczny obrót na poziomie powyżej 50 mln euro. Zostali z niej wykluczeni mikroprzedsiębiorcy, mali i średni przedsiębiorcy. Na zakończenie chcę powiedzieć jeszcze coś bardzo wyraźnie. Są niestety dziś politycy, zwłaszcza prawicowi, którzy próbują wykorzystywać kobiety do polaryzacji. Przekonują wyborców, że jedynie cofnięcie czasu jest dobrym rozwiązaniem. Obiecują powrót do rzekomo dawnych dobrych zasad, do patriarchatu rozumianego jako męska, niepodzielna i bezdyskusyjna władza. Straszą równością, straszą zmianą, straszą kobietami u władzy. Przeszłości nie da się odbudować, ale można odebrać ludziom szansę na lepszą przyszłość. A przyszłość należy do społeczeństw, które potrafią wykorzystać talent wszystkich swoich obywateli, a nie tylko połowy z nich. Dlatego ta ustawa jest potrzebna. Nie dlatego, że wymaga tego Unia Europejska, i nie dlatego, że to wygląda dobrze w statystykach, ale dlatego, że jest po prostu uczciwa, dlatego że wzmacnia polską gospodarkę i dlatego, że mówi kobietom w Polsce jasno i wyraźnie: wasza wiedza, wasza praca i wasze kompetencje zasługują nie tylko na uznanie, ale również na realny wpływ. Na koniec bardzo smutna refleksja. W trakcie posiedzenia komisji przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości wykazali się skrajnie niską wiedzą z zakresu Prawa spółek handlowych. Mylili organy decyzyjne. Nie widzieli różnicy pomiędzy zarządem czy radą nadzorczą. Cóż, nie ma się co dziwić. (Poseł Paweł Szrot: Co to za bzdury?) Pewno swoją wiedzę uzupełniali na studiach MBA w Collegium Humanum. Chyba czas na weryfikację tejże wiedzy. (Poseł Paweł Szrot: Ja studiowałem na Uniwersytecie Warszawskim.)
- konfrontacyjny3 września 2026 · pos. 64
„kryptoafera to jest afera, w którą umoczeni są głównie politycy z prawej strony. I nikt nie wmówi Polakom - nie uważajcie Polaków za durniów - że spotkania na Ibizie to są spotkania,”
Pochwała technik manipulacji opozycji i oskarżenie o kryptoaferę.
- konfrontacyjny30 lipca 2026 · pos. 63
„Jak będzie pan wychodził z tej sali i się panu nie uda, proszę nie zapomnieć nagrać filmiku. 2 mln wyświetleń na pewno się pojawi, a i trochę grosza na zbiórce wpadnie.”
Bielawska atakuje Bąkiewicza za krytykę migrantów i pyta o jego podatki.
