Pełna wypowiedź
6 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Minister! To jest bardzo długo wyczekiwany projekt. Obejmie on prawie 5 mln uczniów, ponad 500 tys. nauczycieli i będzie przede wszystkim wsparciem dla ponad 8 mln rodziców. Dość sytuacji, w których na przerwach widzimy obrazy, jak dzieci całe przerwy scrollują TikToka. Dość sytuacji, w których mamy publikowane upokarzające zdjęcia ze szkoły, z lekcji, z toalety, upokarzające life’y. Musimy się tym zająć po prostu ustawowo, zakazać ustawowo korzystania z telefonów komórkowych. Zacznę od mocnej tezy. Otóż przez lata ludzkość traktowała alkohol i papierosy jak taki nieszkodliwy element codzienności. I dopiero gdy medycyna pokazała, jaki jest wpływ tych używek, że można zachorować na raka płuc, mieć marskość wątroby, jaki jest dramat uzależnień, to wtedy państwa wprowadziły jednoznaczne zakazy i ograniczenia, chroniąc właśnie dzieci. Dziś jesteśmy w bardzo podobnym momencie cywilizacyjnym w odniesieniu do smartfonów. Przez lata były one postrzegane jako niewinna zabawka, jako element, dzięki któremu rodzic mógł odpocząć, dając po prostu telefon komórkowy bez żadnych ograniczeń dziecku. Tymczasem dzisiaj mamy współczesne badania nad rozwojem mózgu, zdrowiem psychicznym i funkcjonowaniem dzieci. To jasno pokazuje, że nadmierne korzystanie z ekranów przez najmłodszych zaburza ich rozwój poznawczy, osłabia koncentrację, pogarsza sen, zwiększa ryzyko lęku, depresji i prowadzi do różnych uzależnień behawioralnych. Skoro już wiemy, jaki jest rzeczywisty koszt nadużywania smartfonów przez dzieci, to jako państwo mamy obowiązek reagować. Nie zakazujemy technologii jako takiej. Ograniczamy po prostu jej obecność tam, gdzie dziecko ma się uczyć i rozwijać. Zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach podstawowych jest konsekwentnym elementem polityki ochrony dzieci i tym samym wpisuje się w paradygmat, który kazał nam kiedyś powiedzieć, że dzieci nie mogą pić alkoholu czy nie mogą palić papierosów. Dzisiaj mówimy, że dzieci nie mogą żyć z telefonem komórkowym w ręku przez cały czas, zwłaszcza w szkole. Chcę powiedzieć, że do tej ustawy przygotowywaliśmy się bardzo długo. W Sejmie zorganizowaliśmy międzynarodową konferencję w ramach IPU, na której zjawili się parlamentarzyści z 16 krajów. Jeden głos - głos parlamentarzystki z Hiszpanii - był wstrząsający dla wszystkich prelegentów i obecnych na sali w czasie tej konferencji. Otóż powiedziała ona, że w jej kraju dzieci poniżej 5. roku życia mają swoje tablety i, proszę państwa, 40% takich dzieci używa tabletów czy telefonów komórkowych. Mówiła, że może w naszym kraju jest mniej, może to jest 30% albo 20%, ale i tak to jest ogromna liczba. A więc pokusiłam się o poszukanie, jaki odsetek naszych polskich dzieci korzysta z telefonów komórkowych. 40% polskich dzieci do 5. roku życia korzysta z telefonów komórkowych i tabletów. Badania sprawdzałam jednak dalej. Otóż CBOS w 2025 r. pokazał, że właśnie ze smartfona, z tabletu czy komputera korzysta, uwaga, 84% dzieci w wieku od 5 do 7 lat i 96% dzieci w wieku od 8 do 11 lat w dużo większym wymiarze czasowym, niż powinny. Badania neuroobrazowe przytaczane w polskich opracowaniach naukowych pokazują, że długotrwałe korzystanie z ekranów przez dzieci w wieku od 3 do 5 lat wiąże się z nieprawidłowościami w strukturze mózgu, z przekładającymi się trudnościami z mówieniem, myśleniem, czytaniem i z zaburzeniami ruchu. Co my robimy z naszymi dziećmi? Zakaz używania telefonów komórkowych i ekranów w szkołach jest bardzo ważny. Szkoła zawsze powinna być przykładem. Tym zakazem mówimy jasno jako państwo, że używanie telefonów komórkowych bez ograniczeń jest po prostu złe, i dajemy wsparcie rodzicom. Kiedy rozmawiałam z rodzicami, najczęstszym argumentem było to, że kiedy dziecko wraca ze szkoły, a nie ma telefonu komórkowego, mówi: Basia i Jacek mają telefon komórkowy. Dlaczego, mamo, mi nie dajesz? Mamo, tato, dlaczego ja nie mogę też mieć telefonu komórkowego? Dlaczego oni mają swoje kontakty w socialach, a ja nic nie wiem? Oni robią i pokazują zdjęcia na przerwach, wszędzie pokazują telefony komórkowe. Dzisiaj po prostu doprowadzimy do sytuacji, w której dzieci w większości szkół nie będą miały telefonów. Ten zakaz wprowadzony w innych krajach jasno pokazuje pozytywny oddźwięk. Chcę przytoczyć kilka badań. Otóż tak jak wcześniej zacznę od Hiszpanii. Po wprowadzeniu omawianego zakazu w dwóch hiszpańskich regionach - w Kastylii i w Galicii - wyniki PISA, i to są wyniki należące do najciekawszych, wskazują, że przy zakazie korzystania z takich telefonów komórkowych w szkołach uczniowie uczyli się matematyki. Wyniki PISA pokazują, że uczyli się prawie o rok dłużej matematyki. Ten ekwiwalent to było 0,8 roku nauki w szkole, jeśli chodzi o matematykę. Jeśli chodzi o nauki przyrodnicze, to ten dodatkowy czas nauki też sięgał blisko roku. Co bardzo ważne, liczba zgłaszanych przypadków nękania spadła o kilkanaście procent. Kolejne państwo. W Danii prowadzono eksperymenty z zakazem korzystania ze smartfonów na przerwach. Były np. 4-tygodniowe pilotaże, w ramach których zaobserwowano wyraźny wzrost aktywności fizycznej uczniów i zwiększenie zaangażowania w zabawę, kontakty twarzą w twarz. Los Angeles. Też były tu badania dotyczące wpływu korzystania z telefonów komórkowych podczas zajęć z matematyki i z języka angielskiego, który jest tam językiem ojczystym. Z badań wynika, że korzystanie z telefonów komórkowych podczas zajęć miało negatywny wpływ na wyniki edukacyjne badanych licealistów. Norwegia. Badanie skupiło się głównie na uczennicach i udowodniło, że wprowadzenie omawianego zakazu skutkowało nie tylko obniżeniem poziomu dręczenia, ale także zwiększeniem średniej ocen. Bardzo ciekawe jest to, że z rządowego badania ewaluacyjnego wynika, że ok. 75% szkół średnich odnotowało poprawę koncentracji uczniów, a 59% - poprawę atmosfery w szkole. 1/3 szkół odnotowała też poprawę wyników w nauce. Australia to ostatni przykład, który daje nam odzwierciedlenie tego, co mówią uczniowie. Otóż przeprowadzono tam badanie ankietowe, w którym 1550 uczniów z australijskich szkół wskazało, że odczuwa pozytywny wpływ wprowadzenia zakazu na ich relacje społeczne twarzą w twarz. Podsumowując te badania, powiem, że zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach może realnie obniżyć przejawy cyberprzemocy, czyli zwłaszcza nagrywanie, fotografowanie i takie natychmiastowe rozprzestrzenianie się treści upokarzających. Ten zakaz w budynku szkoły szczególnie ogranicza np. nagrywanie bójek - ile ich widzieliśmy w Internecie - nagrywanie i robienie zdjęć bez zgody i z natychmiastową publikacją w mediach społecznościowych czy dawanie z klas lajków skierowanych przeciw konkretnym uczniom. Ale sam zakaz nie rozwiąże problemu i nie doprowadzi do trwałego ograniczenia tego zjawiska. Skuteczny zakaz powinien być elementem szerszej strategii państwa. Naprawdę cieszę się z całego serca, że jednym z najważniejszych komponentów edukacji zdrowotnej, która już od 1 września będzie obowiązkowym przedmiotem w szkołach, jest właśnie higiena cyfrowa. Tam uczniowie dostaną narzędzia, dostaną konkretne argumenty, pokaże się im, w jaki sposób można bezpiecznie korzystać z telefonów komórkowych, z social mediów. Tak że ten element edukacyjny mamy zachowany. Ale też niezwykle się cieszę z omawianego przykładu, z zakazu telefonów komórkowych, bo on naprawdę wzmaga debatę publiczną, daje argumenty rodzicom, daje moment na retrospekcję i na samodzielne - jako rodzica, jako nauczyciela, jako dyrektora, jako nas wszystkich - przemyślenie, do czego prowadzi nadmierne i bez żadnej kontroli korzystanie z social mediów, z telefonów komórkowych. Dziękuję serdecznie i rekomenduję głosowanie za ustawą.
