Pełna wypowiedź
7 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
rocznicy podpisania Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy (druki nr 2713 i 2714). Poseł Sprawozdawca Paweł Kowal: Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! To zaszczyt prezentować sprawozdanie komisji z wczorajszych prac nad uchwałą, która dotyczy 35. rocznicy podpisania traktatu, który miał dla Polski historyczne znaczenie. Kiedy cofamy się do lat 60., do pierwszych tekstów wybitnego Polaka Zbigniewa Brzezińskiego, widzimy połączenie dwóch kwestii: przełamania żelaznej kurtyny i zjednoczenia Niemiec. Kiedy śledzimy myśl polityczną ˝Solidarności˝ i polskich ruchów niezależnych, widzimy, jak dojrzewała zgoda na zjednoczenie Niemiec wraz z pragnieniem wolności dla państw środkowoeuropejskich i rozpadu sowieckiego systemu władzy. Kiedy wracamy do orędzia biskupów z 1965 r., które zostało wspomniane w uchwale, widzimy w nim nie tylko akt religijny, ale także element tej strategicznej myśli, która widziała synergicznie kluczowe procesy w Europie opanowanej do połowy przez komunizm. Właśnie w tym duchu pracowaliśmy nad uchwałą, pokazując jej strategiczne znaczenie i to, że sam fakt zawarcia traktatu i wola układania stosunków z sąsiadem, z którym mieliśmy i mamy długą, ale trudną historię, był sygnałem, że Polska odzyskała wolność, że Polska jest niepodległa. W tym duchu nie tylko dyskutowaliśmy o wydarzeniach historycznych, ale też staraliśmy się zobaczyć ten traktat jako dokument żywy. Uchwała zawiera to wyraźne wskazanie. Ten traktat jest dokumentem, który wciąż podlega realizacji. Dostrzegamy trudne kwestie w relacjach polsko-niemieckich. Przecież to Wysoka Izba podejmowała w tej sprawie uchwały w 2004 r., a później w 2022 r., wskazując na odpowiedzialność strony niemieckiej za wszystkie polityczne, prawne i finansowe skutki II wojny światowej. Traktat był również jednym z etapów, które pozwalały niepodległemu państwu polskiemu w imię swojej suwerenności domagać się odszkodowań, reparacji wspomnianych w dokumencie z 2004 r., a przyjętych zdecydowaną większością przez Wysoki Sejm. Zatem uchwała Sejmu, którą podejmujemy z okazji rocznicy, jest też kolejną uchwałą pokazującą naszą wolę budowania relacji polsko-niemieckich, nasze zrozumienie strategicznego znaczenia tych relacji, ale jednocześnie wolę tej Izby, by wspierać rząd, ten i następne rządy, w domaganiu się zamknięcia, jeśli chodzi o wszelkie negatywne konsekwencje II wojny światowej w odniesieniu do wszystkich dziedzin życia. Z tego punktu widzenia część dyskusji, która odbyła się wczoraj podczas posiedzenia komisji, dla mnie osobiście, panie marszałku, Wysoka Izbo, mówię to otwarcie, była gorsząca. Doskonale pamiętam, nie było to dawno, kiedy z tej trybuny w imieniu klubu Koalicji Obywatelskiej deklarowałem, że jesteśmy gotowi w uchwale do tego przeznaczonej domagać się reparacji, dlatego że Polska jako państwo niepodległe ma prawo liczyć swoje straty i domagać się wszelkich odszkodowań. W świetle wczorajszej dyskusji podczas posiedzenia komisji godzi się przypomnieć, że ówczesna większość kierowana przez Prawo i Sprawiedliwość zdecydowała się zrezygnować z pojęcia: reparacje, a następnie wprowadziła Rzeczpospolitą na ścieżkę szachrowania, celowego mieszania rozmaitych kategorii prawnych po to, żeby tak naprawdę nie było wiadomo, o co chodzi. W tle było coś, co absolutnie nie służy polskim interesom. W tle było antyniemieckie fiksum-dyrdum połączone z jednoczesną niechęcią do poważnego, prawnego zajmowania się skutkami II wojny światowej. Przypominam to nie z obowiązku kronikarza. Mówię tylko o zmarnowanej szansie, kiedy zaproponowaliśmy, by wspólnie, w synergii narodowej wystąpić w tej samej sprawie. Wspominam to także dlatego, że wówczas ministrem spraw zagranicznych był pan prof. Rau, który tutaj siedzi i nigdy tej sprawy do końca nie wyjaśnił, więc nigdy się nie dowiedzieliśmy, skąd się brała ta gra wokół uchwały z 2022 r. Korzystam więc z tej okazji i zwracam się z prośbą o to, by w pełni wyjaśnić, na czym ta gra wówczas polegała. Panie i Panowie Posłowie! Można by dzisiejsze relacje polsko-niemieckie ująć za pomocą obrazka, który widzę, kiedy wychodzę ze swojego rzeszowskiego domu. Tuż obok, dosłownie kilkadziesiąt metrów od mojego domu, przez długi czas w hotelu mieszkali żołnierze Bundeswehry, żołnierze, którzy bronią polskiego nieba. Są oczywiście wśród mieszkańców Nowego Miasta w Rzeszowie tacy, którzy spotykają tych żołnierzy i dziwią się, że dzisiaj są w takiej roli. Ale przecież są szczęśliwi. Nie chodzi tylko o Wysoką Izbę, o głosy polityków. Ci realni żołnierze dają poczucie bezpieczeństwa Polakom, którzy czują się zagrożeni dzisiejszym rosyjskim imperializmem. Ci żołnierze są jasnym sygnałem skutków tamtego traktatu podpisanego z polskiej strony przez Jana Krzysztofa Bieleckiego jako premiera i Krzysztofa Skubiszewskiego jako ministra spraw zagranicznych. Jeśli ktoś ma takie wątpliwości, jakie wczoraj były podnoszone podczas posiedzenia komisji, jeśli ktoś nie rozumie, na czym polega strategiczne znaczenie relacji polsko-niemieckich w odniesieniu do naszego bezpieczeństwa narodowego, to może oczywiście udać się w tej sprawie na debatę intelektualną na uniwersytet, ale może też po prostu przyjechać do Rzeszowa, na Nowe Miasto i pogadać o tym z moimi sąsiadami. Oni mu to jasno i niedwuznacznie wytłumaczą. Wtedy sprawa, na czym polega strategiczne znaczenie relacji polsko-niemieckich, natychmiast stanie się absolutnie jasna i klarowna. W tej krótkiej wizycie będzie też zawarta odpowiedź na to, dlaczego dzisiaj zajmujemy się 35-leciem podpisania traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec. Panie i Panowie! Podsumowując ten fragment dyskusji, trzeba powiedzieć tak: nasze oczekiwania wobec rozliczeń związanych z napaścią III Rzeszy, Rzeszy Niemieckiej, na Polskę i skutkami II wojny światowej, które do dzisiaj nie zostały przezwyciężone, są oczywiste. Mówi o tym każdy polski polityk. Budowanie wśród poważnej części polskiej klasy politycznej pozornego sporu wokół tego tylko po to, by zyskać poklask na antyniemieckim fiksum-dyrdum, nie ma żadnego sensu. My w tej sprawie możemy znaleźć wspólny język. Ponieważ na tym polegają moje obowiązki sprawozdawcy wobec pana marszałka i wobec Wysokiej Izby, to uprzejmie informuję, że w sprawie tej uchwały byliśmy gotowi pracować wspólnie, przyjmować niektóre poprawki i poważnie dyskutować. Uprzejmie także informuję, bo to jest mój obowiązek sprawozdawcy, że w tym wypadku nie znaleźliśmy w opozycji poważnego partnera, który chciałby zrozumieć, o czym mówimy, po co to robimy i dlaczego odnosimy się do naszych sąsiadów, z którymi jesteśmy połączeni w ramach NATO i Unii Europejskiej, a nie po prostu skorzystać z okazji, żeby robić dodatkową hecę. Tego nie chcieliśmy. Przedstawiamy zatem panu marszałkowi i Wysokiej Izbie projekt uchwały o traktacie, który widzimy jako traktat żywy. Tak, to jest oczywiste, że ten traktat, który jest bazowym dokumentem relacji polsko-niemieckich, odwołuje się do rok wcześniej podpisanego traktatu granicznego i jest częścią procesu, od którego zacząłem to wystąpienie. Odwołuje się także do tego podstawowego faktu, że nie mamy do czynienia z dokumentem historycznym, o czym już mówiłem, ale z dokumentem, który wciąż domaga się wypełniania i realizacji, także jeżeli chodzi o prawa Polaków w Niemczech, prawa do języka i do własności. Wszystkie te sprawy są przedmiotem troski Wysokiej Izby i niejednokrotnie znajdowało to wyraz zarówno w działaniach posłów wszystkich klubów, jak i w aktywności na forum tej Izby. Są problemy, ale dzisiaj, w obliczu zagrożenia imperializmem rosyjskim i tego, że Polska codziennie jest poddawana ogromnym atakom hybrydowym, najważniejsze jest to, że nasza ojczyzna, inaczej niż w latach 30., nie jest osamotniona. Ma sojuszników, a wśród tych sojuszników są także Niemcy - ba, są jednym z głównych sojuszników w ramach Unii Europejskiej i NATO. Niemcy, do czego dał podstawę ten traktat, popierały to, żebyśmy byli częścią Zachodu... (Poseł Dariusz Matecki: Ale my jesteśmy częścią Zachodu...)...żebyśmy w obliczu zagrożenia nie byli sami. Mamy prawo dzisiaj, jako posłowie na Sejm Rzeczypospolitej, podkreślić ten fakt i zaznaczyć to, że w obliczu ogromnych zagrożeń, przed którymi przecież stoimy od kilku lat, Niemcy są po naszej stronie, a my jesteśmy po stronie Niemiec.
