Pełna wypowiedź
6 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Ten projekt ustawy jest dla mnie osobiście szczególny z dwóch względów. Po pierwsze, to kolejna cegiełka, czytaj: kolejna ustawa, kolejne działania, które zmierzają do poszerzenia ochrony dzieci, szczególnie w cyberprzestrzeni. W ogóle mam takie wrażenie, że ta kadencja upływa m.in. pod tym symbolem - podejmowania wszelkich inicjatyw, także tutaj, w parlamencie, przez poszczególne resorty, przez opinię publiczną, które zmierzają do jak najszerszej ochrony dzieci właśnie w tej coraz częściej przez nich eksplorowanej przestrzeni, jaką jest cyberprzestrzeń. To jest odpowiedź na znak czasów. Tak jak wspomniałem, nie pierwsza, nie ostatnia, ale kolejna, bardzo ważna, bo uzupełniająca te działania o sferę prawa karnego. Jak pokazały także badania przeprowadzone przez organizacje pozarządowe, w tym Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, organy ścigania jasno wskazują na ewidentny deficyt legislacyjny, deficyt ustawowy w skutecznym ściganiu tej okrutnej patologii, która zalewa dzisiaj Internet. Stąd też ta precyzyjnie określona nowelizacja Kodeksu karnego, zamieszczona w rozdziale, gdzie opisane są czyny przeciwko porządkowi publicznemu. Bo tak, to jest działanie, które dotyczy całego porządku publicznego. Cieszę się, że kolejny raz w tej Izbie w tej kadencji - także w poprzednich - kiedy mówimy o ochronie najsłabszych, mówimy, przynajmniej kierunkowo, wspólnie. Różnimy się co do poszczególnych rozwiązań, stawiamy czasami różne pytania, mamy różne wrażliwości, ale budujące mimo wszystko na koniec dnia jest to, że nikt nie kwestionuje istoty tego projektu. Ja w swojej naiwności będę wierzył, że do końca procedowania nad tym projektem uda się przekonać wszystkich, którzy dzisiaj jeszcze nie są przekonani, że ta nowelizacja jest dobra, jest potrzebna, a ewentualne wątpliwości uda się rozwiać jeszcze podczas posiedzenia komisji. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy zadają te pytania podczas dyskusji, jednocześnie deklarując a priori brak poparcia dla tej ustawy, pojawią się dzisiaj na posiedzeniu komisji, żebyśmy mogli jeszcze raz to przedyskutować i wyjaśnić ewentualne wątpliwości. Ale ten projekt jest także szczególny z innego punktu widzenia. Mówiłem o tym dzisiaj też w Senacie. A mianowicie że Sejm powrócił do swojej głównej roli - wykuwania prawa z bardzo dobrej dyskusji. Przez ostatnie, przez poprzednie dwie kadencje wielokrotnie wskazywano, że w parlamencie nie stwarzało się przestrzeni do takiej dyskusji politycznej nie tylko pomiędzy klubami parlamentarnymi, ale i z udziałem organizacji pozarządowych, ekspertów, do przyjmowania projektów, które nie zawsze muszą być projektami rządowymi, rząd może je wspierać, może pomagać w ich przygotowywaniu, się właśnie w Izbie z inicjatywy grupy posłów z różnych stron sceny politycznej. I ten projekt dokładnie taki jest. Już w tej kadencji, pamiętam, dyskutowaliśmy i skutecznie przeprowadziliśmy zmiany w Kodeksie karnym w zakresie zmiany definicji zgwałcenia. To też była inicjatywa poselska, która w wyniku toczących się prac w Sejmie uległa modyfikacji w stosunku do pierwotnego kształtu. Ale na końcu udało nam się wypracować taki model przy udziale ekspertów zewnętrznych, przy udziale członków komisji kodyfikacyjnej i wprowadzić do Kodeksu karnego nową definicję zgwałcenia. Z tą nowelizacją jest podobnie. Ona się różni od pierwotnego przedłożenia zarówno klubu Prawa i Sprawiedliwości, jak i klubu Koalicji Obywatelskiej, ale to nie jest efekt jednego czy drugiego widzimisię albo jakiegoś uporu któregoś z członków komisji. Dzisiejszy projekt jest owocem zaangażowania profesorów, pracowników ministerstwa, parlamentarzystów, organizacji pozarządowych, wsłuchiwania się w te głosy, wzajemnego przekonywania się. Proszę zauważyć, że do takiego efektu udało się doprowadzić, że zdecydowana większość dzisiaj na sali deklaruje poparcie takiego projektu. Mam taką nadzieję, że wszyscy ci, którzy odczuwali, że przez lata w parlamencie brakowało zdrowej, czystej, merytorycznej, w oderwaniu od polityki dyskusji nad sprawami istotnymi, to to jest kolejny dowód na to, że w tej kadencji jest to absolutnie możliwe i jest to dla nas absolutnie ważne. To zresztą niejedyna inicjatywa, jak wspomniałem, podejmowana czy przez większość sejmową, przez koalicję 15 października, czy przez rząd dotycząca ochrony dzieci. Ostatnio była przyjmowana ustawa o ochronie dzieci przed treściami pornograficznymi. Była przywołana, za co należy oczywiście podziękować panu posłowi Bliźniukowi i panu posłowi Jaskulskiemu, ustawa implementująca DSA. Niestety z ogromnym smutkiem muszę powiedzieć - i tu mówię także w imieniu wszystkich tych, których ta ustawa miała chronić, czyli dzieci - że tamta ustawa została zawetowana. Gdyby ona weszła w życie, to dzisiaj wiele pytań na tej sali by nie padło, zwłaszcza tych, które są ukierunkowane na odpowiedzialność dostawców, na usuwanie treści. Bylibyśmy dzisiaj już trochę w innej rzeczywistości. Niestety tak się nie stało, pan prezydent nie podzielił wrażliwości najmłodszych mieszkańców naszego kraju i zawetował tę potrzebną dla nich ustawę. Wracając natomiast już stricte do nowelizacji nowego przepisu, art. 255b, który tak jak wspomniałem, znajduje się w rozdziale dotyczącym przestępstw przeciwko porządkowi publicznemu i znajduje się tak - co też być może jest znamienne - pomiędzy przepisami, które penalizują rozpowszechnianie treści, które pomagają, zachęcają czy wspierają podejmowanie ataków terrorystycznych, a przepisami, które penalizują rozpowszechnianie treści propagujących systemy totalitarne. To pokazuje, że patostreaming jest sytuowany jako jedno z najbardziej niebezpiecznych zjawisk z punktu widzenia porządku publicznego, jedno z najbardziej niebezpiecznych, i wszelkie formy jego rozpowszechniania, propagowania powinny zostać spenalizowane. Ale umiejscowienie tego nowego przestępstwa dokładnie w tym miejscu determinuje także jego całościowy kształt. Nawiązuję tutaj do tych wszystkich w mojej ocenie absolutnie nieuzasadnionych wątpliwości dotyczących kontratypu, który jest w tej ustawie opisany. Proszę zauważyć, że kontratyp, czyli wyłączenie bezprawności działania, czyli z mocy ustawy przesądzenie, że pokazywanie czegoś co do zasady jest karane, będzie wyłączone z bezprawności. To jest cały katalog działań. To są działania o charakterze informacyjnym, publicystycznym, edukacyjnym, naukowym, w tym także działalność artystyczna oraz interes publiczny. Dlaczego tak to zostało przygotowane? Bo dokładnie analogiczne rozwiązania są w artykule następnym, w art. 256 Kodeksu karnego, który penalizuje propagowanie systemów totalitarnych. Tam dokładnie jest sformułowany taki kontratyp w tym zakresie działalności artystycznej. Czy czyjekolwiek wątpliwości na tej sali budzi ten kontratyp z art. 256? Nie. Ale przy wprowadzaniu analogicznych rozwiązań do art. 255b nagle pojawiają się wątpliwości, czy faktycznie penalizacja patostreamingu z takimi wyłączeniami powinna być wskazana. Tu musimy być spójni kodeksowo, to z jednej strony, ale z drugiej strony musimy pamiętać, żeby nie wylewać dziecka z kąpielą. I też chciałbym uspokoić. Nie każda działalność artystyczna... Przepraszam, inaczej powiem. Działalność artystyczna nie jest jakimś gwarantem szeroko rozumianej bezprawności, ona także ma swoje granice i przekroczenie tych granic, przekroczenie tych granic kontratypu także wchodzi w sferę karalności. Tak że trzeba się w ramach kontratypu zmieścić w tych normach działalności informacyjnej, działalności naukowej, działalności artystycznej, żeby móc posłużyć się tą okolicznością wyłączającą bezprawność. Więc nie jest to nic nowego ani dla polskich organów ścigania, ani dla polskiego sądownictwa, dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, aczkolwiek pewnie doczekamy się kilku czy kilkunastu ciekawych publikacji na ten temat. Tak więc mam nadzieję, że wszyscy ci, którzy dostrzegają jako jedyny mankament tego rozwiązania istnienie kontratypu w takim kształcie, jak on jest zdefiniowany w innych przepisach prawa karnego, już tych wątpliwości na dalszym etapie procedowania po prostu mieć nie będą i będziemy mogli z podniesionym czołem jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu przyjąć ustawę, która penalizuje patostreaming. Wówczas wszyscy będą mogli sobie w tej Izbie podziękować za ten wysiłek. A jeżeli chodzi o wkład edukacyjny i sferę propagowania działań i pokazywania, że patostreaming jest zły, to z tego miejsca już dzisiaj chciałbym poprosić wszystkich, nie tylko obecnie siedzących na sali, ale wszystkich tych, którzy będą jutro głosowali nad tym projektem, żeby poświęcili minutę po głosowaniach i nagrali krótki filmik, rolkę do Internetu, i pokazali, że polski Sejm zakazuje patostreamingu. Dziękuję bardzo.
