Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Panie Premierze! Wysoka Izbo! W uzasadnieniu wniosku o odwołanie ministra Kierwińskiego zadano kilka istotnych pytań, m.in. o skuteczność przeciwdziałania rosyjskim aktom sabotażu i dywersji i reagowania na nie. Nie ma jednak co ukrywać, że w ogromnej mierze to uzasadnienie jest zwyczajnie durne i powiela całą serię prawicowych fiksacji. Szczególne zainteresowanie i emocje po prawej stronie budzi kwestia transkrypcji małżeństw jednopłciowych. Z jakiegoś powodu złośliwe utrudnianie życia części polskich rodzin stało się główną misją prawicy, a jakiekolwiek zrównanie praw dla par jednopłciowych z waszej strony jest nazywane zagrożeniem dla małżeństwa. Osobiście nie czuję, żeby moje małżeństwo było zagrożone, ale rozumiem, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji boją się, że jeżeli pary jednopłciowe będą mogły wspólnie rozliczać PIT albo odwiedzać się w szpitalu, to żony panów natychmiast opuszczą. To dość dziwne. Niesamowite są te emocje po prawej stronie sali, szczególnie że w społeczeństwie polskim ich w ogóle nie ma. Jeżeli jutro byśmy zalegalizowali w Polsce małżeństwa jednopłciowe, to po roku w ogóle nie byłoby tematu, bo po prostu część polskich rodzin miałaby w życiu łatwiej. Wracając jednak do meritum, powiem, że to, że uzasadnienie jest durne, nie oznacza, że należy bronić ministra Kierwińskiego. Powody jego odwołania są, i to poważne. Po pierwsze, obrona cywilna. Brak należytej liczby schronów, szczątkowe szkolenia dla ludności cywilnej. Premier Donald Tusk wielekroć w różnych gronach opowiadał, że za parę miesięcy grozi nam wojna, bezpośrednie zagrożenie ze strony Rosji. Albo premier Tusk mija się z prawdą i bezpodstawnie straszy Polaków wojną, więc powinien stracić stanowisko, albo działania ministra Kierwińskiego są zupełnie nieproporcjonalne do zagrożenia. Nie widać bowiem powszechnych szkoleń dla ludności cywilnej, a samorządowcy jasno komunikują, że schronów i możliwości ich budowy po prostu nie ma. O pomstę do nieba cały czas wołają pensje pracowników cywilnych Policji. Bez tych ludzi, bez fachowców polska Policja nie może działać. Nie widać jednak, żeby minister Kierwiński jakoś się bił o tych ludzi, o ich warunki pracy. Na koniec powiem, że Marcin Kierwiński jest nie tylko ministrem spraw wewnętrznych, ale także potężnym warszawskim baronem Koalicji Obywatelskiej, hojnie obdarzającym swoich ludzi intratnymi fuchami za publiczne pieniądze. Nie chodzi tutaj tylko o żonę ministra Kierwińskiego, która zarabia ponad 300 tys. rocznie w Kolejach Mazowieckich, ale chodzi też o całe grono radnych: byłych radnych i niedoszłych radnych, działaczy i działaczek partyjnych, którzy z publicznej kasy dostają intratne, dobrze płatne fuchy, niezależnie od kompetencji lub częściej ich braku. Zresztą ˝Gazeta Wyborcza˝ opisywała cały system powiązań pomiędzy Warszawą a województwem mazowieckim, żeby Platforma z PSL-em mogły nawzajem zatrudniać swoich ludzi. Wiem, że walka z nepotyzmem na tej sali to jest trochę jak wręczanie mandatów za przekroczenie prędkości na torze Formuły 1 i że wszyscy od dawna tolerujemy
