Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Mam przyjemność przedstawić stanowisko klubu Lewicy odnośnie do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, zawartego w druku sejmowym nr 2416. Projekt ten zakłada, o czym już była dzisiaj mowa, przeniesienie finansowania niezdolności do pracy w okresie ciąży od pierwszego dnia na system ubezpieczenia społecznego, tak aby pracownica w ciąży otrzymywała od pierwszego dnia niezdolności do pracy 100-procentowy zasiłek chorobowy z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zamiast obecnie wypłacanego przez pracodawcę wynagrodzenia chorobowego. Tym samym ten poselski projekt dotyka problemu, o którym w debacie publicznej nadal mówimy moim zdaniem zbyt mało. Bo mimo formalnej równości kobiet i mężczyzn na rynku pracy, wiele kobiet w wieku rozrodczym wciąż napotyka ukryte bariery przy zatrudnianiu, awansowaniu, a nawet negocjowaniu warunków pracy. Jedną z przyczyn tak niekorzystnej sytuacji jest obecnie przerzucanie części kosztów związanych z ciążą osoby zatrudnionej właśnie na pracodawcę. Gdy pracownica w ciąży staje się czasowo niezdolna do pracy, to, jak wiemy, przez pierwsze dni nieobecności wszystkie związane z tym koszty ponosi pracodawca. W praktyce oznacza to, że zatrudnienie młodej kobiety nadal bywa przez niektórych przedsiębiorców postrzegane jako większe ryzyko ekonomiczne niż chociażby zatrudnienie mężczyzny. To tworzy wspomniany już przeze mnie problem dyskryminacji, tworzy bariery. Tak, to przejaw dyskryminacji na rynku pracy. Oczywiście jest to niedopuszczalne, nielegalne, ale to nadal rzeczywistość, z którą mierzą się kobiety w wieku reprodukcyjnym na rynku pracy. Nierzadko prowadzi to również do sytuacji, w których kobieta staje przed moim zdaniem niepotrzebnym, niewłaściwym, ale jednak koniecznym wyborem: kariera czy założenie rodziny. To wybór, przed którym nikogo nie powinniśmy stawiać, zwłaszcza w sytuacji kryzysu demograficznego, kryzysu dzietności, o czym ostatnio akurat dosyć dużo mówimy. Jeżeli zależy nam na zachęcaniu do zakładania rodziny, jeżeli zależy nam na tym, by likwidować sztuczne bariery, szklane sufity i by rynek pracy był wolny od dyskryminacji, to jako ustawodawcy mamy obowiązek usuwać te bariery i wyrównywać te szanse, też tak, by solidarnie i sprawiedliwie rozkładać koszty pracy. Ten projekt jest właśnie krokiem w tym dobrym kierunku. Koszty związane z ochroną kobiet w ciąży powinny być rozłożone solidarnie w ramach systemu ubezpieczeń społecznych. Lewica od lat podkreśla, że polityka rodzinna to nie mogą być tylko hasła, postulaty i deklaracje. Należy też pochylić się nad uwagami zgłoszonymi do projektu. Podczas prac komisji, jak myślę, należy przeanalizować skutki finansowe proponowanych zmian, a zwłaszcza ich wpływ na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, wysłuchać opinii partnerów społecznych oraz rozważyć rozszerzenie proponowanego rozwiązania, by nie ograniczało się ono tylko do kobiet pracownic. Ale już dziś należy jasno powiedzieć, że cel projektu zasługuje na przychylność. To większe bezpieczeństwo kobiet w ciąży, bardziej sprawiedliwy podział kosztów i obciążeń oraz ograniczenie mechanizmów, które w konsekwencji prowadzą do nierównego traktowania kobiet na rynku pracy. Oczywiście zgadzam się również z poruszanymi przez wnioskodawców i moich przedmówców kwestiami dotyczącymi korzyści dla pracodawców, tego, że ponad 2 mld zł ma szansę zostać w kieszeniach czy też firmach pracodawców, przedsiębiorców. To należy ocenić pozytywnie, ale, tak jak państwo słyszeli, w swoim wystąpieniu postanowiłam skupić się bardziej na kwestiach społecznych, socjalnych, a w trakcie prac komisji odniosę się merytorycznie do zastrzeżeń, również tych zgłaszanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. W związku z powyższym, tak jak mówiłam, klub Lewicy opowiada się za skierowaniem mniejszego projektu do komisji w celu dalszych prac. Dziękuję bardzo.
