Hołd dla zmarłego poety i działacza polonijnego Janusza Kopcia.
Pełna wypowiedź
1 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Odszedł człowiek niezwykle wrażliwy, oddany kulturze, słowu i budowaniu więzi pomiędzy Polską a środowiskami polonijnymi w Stanach Zjednoczonych. Janusz Kopeć był absolwentem Akademii Rolniczej w Krakowie oraz pracownikiem naukowym Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu. Roczny pobyt na stypendium naukowym w USA sprawił, że zachwycił się Ameryką i w 1984 r. wyjechał tam na stałe. Mieszkał w Hartford, Nowym Jorku, a następnie w Chicago. Pracował w biurze podróży Polamer i odwiedził najdalsze zakątki świata. W podróży powstawały jego wiersze, relacje, które publikował w czasopismach polonijnych: w chicagowskim ˝Dzienniku Związkowym˝ oraz ˝Gwieździe Polarnej˝. Był członkiem Związku Literatów Polskich w Krakowie. Pisał: Poezja to szept duszy, mowa w innej oktawie. Czasem to pajęczyna na wietrze, to balsam łagodzący chropowatości życia. To szukanie prawdy. Janusz Kopeć wspierał różnorakie inicjatywy, m.in. Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu, za co został uhonorowany tytułem przyjaciela Muzeum Marii Konopnickiej. Rozwijał też swój talent malarski. Tworzył głównie portrety, ale też kompozycje kwiatowe i pejzaże. Jego prace były prezentowane w wielu instytucjach kultury w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Ostatnie 3 lata spędził na Podkarpaciu i tutaj złożył swoje szczątki. W jednym z tomików jest wiersz: Pędzę autostradą szybkiego ruchu w Chicago. Jestem podróżnikiem jednej chwili. Moja droga z Galicji donikąd.
