Nie da się z jednej strony mówić: chronimy wolność słowa, a z drugiej strony zostawiać przepis, który od lat niszczy dziennikarzy, obywateli i niszczy debatę publiczną.
Poseł Sachajko popiera projekt ustawy anty-SLAPP, ale krytykuje brak uchylenia art. 212 KK i egzekwowania prawa.
Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Rozpatrujemy projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej. I trzeba powiedzieć, iż kierunek, jeżeli chodzi o tę ustawę, jest dobry. Wolność słowa nie jest ozdobą demokracji. Wolność słowa jest jej fundamentem. Obywatel, dziennikarz, naukowiec, rolnik, społecznik, poseł czy radny musi mieć prawo mówić o sprawach publicznych bez strachu, że zostanie finansowo zniszczony pozwem, tylko dlatego że powiedział prawdę albo zadał niewygodne pytanie. Dlatego ochrona przed pozwami typu SLAPP jest potrzebna. Państwo nie może pozwalać, aby sądy były używane jako pałka na obywateli. Ale skoro rozmawiamy o wolności słowa, to trzeba zapytać, dlaczego w Polsce nadal funkcjonuje art. 212 Kodeksu karnego. Dlaczego wciąż istnieje ten relikt komunistyczny z 1967 r., czyli zniesławienie, który pozwala prowadzić sprawy karne z powodu słowa? Dlaczego projekt, który ma chronić debatę publiczną, nie rozwiązuje jednego z najbardziej oczywistych problemów debaty publicznej? Nie da się z jednej strony mówić: chronimy wolność słowa, a z drugiej strony zostawiać przepis, który od lat niszczy dziennikarzy, obywateli i niszczy debatę publiczną. Ochrona dobrego imienia jest potrzebna, ale od tego są instrumenty cywilne: sprostowanie, przeprosiny, odszkodowanie. Jest jeszcze druga sprawa. Najważniejsze nie jest samo uchwalenie prawa. Najważniejsze jest to, aby prawo było przestrzegane. Co z tego, że mamy ustawę o zgromadzeniach publicznych? Co z tego, że przepisy przewidują ochronę zgromadzenia przed zakłóceniem, a w określonych sytuacjach wskazują dystans 100 m między zgromadzeniami? Co z tego, skoro co miesiąc widzimy, jak miesięcznice smoleńskie są ordynarnie zakłócane, a państwo, czyli policja i prokuratura, to akceptują? Nie wystarczy sucha litera prawa. Poza literą prawa musi być kultura prawna. Musi być szacunek dla obywatela. Musi być władza, która nie wybiera, które przepisy stosuje, a które ignoruje. Nie mogą rządzić politycy, którzy jednego dnia mówią o praworządności, a drugiego dnia przymykają oko na łamanie prawa, bo łamią je swoi. Nie mogą rządzić politycy, którzy nawołują do obchodzenia prawa, relatywizują przemoc, zakłócają zgromadzenia i depczą cudze prawa. Dlatego ten projekt co do zasady popieram, bo wolność słowa trzeba chronić. Ale mówię jasno: bez likwidacji art. 212 Kodeksu karnego będzie to reforma niepełna. Bez realnego egzekwowania prawa będzie to tylko kolejna dekoracja. A Polska nie potrzebuje deklaracji. Polska potrzebuje państwa, które broni wolności słowa, chroni pokojowe zgromadzenia i stosuje prawo równe wobec wszystkich. I właśnie dlatego uśmiechnięta koalicja powinna stracić władzę, bo prawo nie może być dekoracją dla władzy. Prawo musi być zobowiązaniem. Dziękuję.
- konfrontacyjny12 maja 2026 · pos. 57
„Dlaczego rząd Donalda Tuska ma czas na polityczne polowanie na opozycję, propagandę, spektakle, a nie potrafi skutecznie ścigać przestępców finansowych?”
Poseł Sachajko atakuje rząd za brak działań przeciw oszustom krypto i umorzenie śledztwa Zondacrypto.
- konfrontacyjny12 maja 2026 · pos. 57
„od państwa wymaga się działania przed katastrofą, a nie konferencji prasowych po katastrofie”
Krytyka rządu za brak regulacji kryptoaktywów i aferę Zondacrypto
- konfrontacyjny
