Przedstawienie rządowego projektu ustawy anty-SLAPP chroniącej uczestników debaty publicznej.
Pełna wypowiedź
7 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Rozpoczynamy dzisiaj procedowanie nad wyjątkowym i szczególnym projektem ustawy, i to nie tylko z uwagi na to, że wprowadza nową, szczególną regulację odnośnie do postępowania cywilnego. Ta wyjątkowość wynika z materii, która uregulowana jest tym projektem. Ten projekt, potocznie nazywany anty-SLAPP-owym, de facto sprowadza się do wprowadzenia do naszego porządku prawnego szczególnych środków ochrony dla osób uczestniczących w debacie publicznej. Pewnie część z państwa spotkała się z określeniem SLAPP. Czymże są te strategiczne powództwa przeciwko uczestnikom debaty publicznej? Są niczym innym jak cynicznym i instrumentalnym nadużywaniem instytucji czy drogi sądowej, ażeby osoby, które bardzo często debatę publiczną kreują, inicjują, odgrywają w niej znaczącą rolę, po prostu do tego zniechęcić. Powództwa strategiczne przeciwko osobom uczestniczącom w debacie publicznej najczęściej przybierają formę powództw o charakterze cywilnym. Są to powództwa o stwierdzenie naruszenia dóbr osobistych. Rzadziej inicjowana jest droga karna z kierowaniem sprawy na drogę postępowania z wnioskiem o stwierdzenie znieważenia czy zniesławienia. Problem dotyczący SLAPP być może nie jest nowym problemem. Jest problemem, który występuje w debacie publicznej nie tylko w Polsce, w Europie, ale także w Stanach Zjednoczonych, wszędzie tam, gdzie grupy interesów, bardzo często wielkie przedsiębiorstwa, grupy medialne, środowiska polityczne są zainteresowane tym, ażeby przedstawiciele organizacji pozarządowych, lokalnych wspólnot i mediów nie podnosili niewygodnych dla nich tematów. A czasami te role się zamieniają. Czasami niewygodne jest, gdy polityk podnosi niewygodny dla jakiejś spółki temat. I żeby zniechęcić taką osobę do krytykowania, stawiania publicznie pytań, wątpliwości, kieruje się sprawę do sądu z wydumanym roszczeniem i zarzutem naruszenia dóbr osobistych, wciągając de facto tę osobę w wieloletni i niezwykle kosztowny spór sądowy. Jeżeli działacz organizacji pozarządowej albo lokalny dziennikarz ma się zderzyć z wielkim podmiotem obsługiwanym przez wielkie kancelarie albo z czasami bardzo brutalnym światem polityki, on w tym sporze jest absolutnie słaby, nie mówiąc, że przegrany, przede wszystkim bardzo często pozbawiony realnych narzędzi odnośnie do podjęcia tej rękawicy sądowej. W związku z tym Unii Europejskiej podjęto prace nad wdrożeniem dyrektywy, która będzie w tego typu sprawach transgranicznych chroniła słabszą stronę, nie definiując, kto tą słabszą stroną jest. Natomiast jest to próba wyjścia naprzeciw problemowi, który jest problemem każdego zdrowego państwa demokratycznego, zdrowego państwa demokratycznego, w którym debata publiczna jest istotą sporu politycznego, lokalnego. Bez zdrowej debaty ciężką o równowagę sił, tak istotną w każdym porządku demokratycznym. Nasz projekt ustawy jest przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego, przez wybitnych ekspertów działających pod przewodnictwem pana prof. Marka Safjana. Zanim jeszcze trafił do Sejmu, został przez nas skierowany do Rady Europy w celu jego oceny. I tu możemy powiedzieć absolutnie z podniesionym czołem, że ustawa, która została u nas przygotowana, została uznana przez Radę Europy za modelową, za taką, która może być wzorem dla innych państw przy przyjmowaniu analogicznych rozwiązań we własnych porządkach prawnych. Dlaczego tak się dzieje? Ta ustawa w istocie być może nie jest bardzo obszerna. To kilkanaście artykułów, ale każdy z nich jest realnym narzędziem do tego, żeby osoba słabsza w procesie, żeby uczestnik debaty publicznej mógł się realnie bronić przed nieuzasadnionymi powództwami. Każdy z tych przepisów to jest realne narzędzie dla sądu, który dzisiaj, czasami skrępowany przepisami procedury cywilnej, nie jest w stanie tak szybko czy tak skutecznie zareagować, i to nawet wtedy, kiedy widzi, że skierowane powództwo ma tylko i wyłącznie jeden cel: uciszyć debatę, zniechęcić kogoś do krytykowania, zamknąć komuś usta, wplątać kogoś w ten wieloletni i niezwykle kosztowny spór sądowy, który być może po pewnym czasie okaże się bezzasadny. Ale debata na niewygodny dla powoda temat zniknie. Ta ustawa to jest kilka rozwiązań o charakterze czysto procesowym. Mówiąc w najogólniejszym skrócie: to są rozwiązania, które dają pozwanemu, stronie i sądowi możliwość zareagowania na oczywiście bezzasadne powództwo. Mówię to nie bez kozery, bo chcę, żeby wybrzmiało, że ta ustawa nie mówi, kto ma rację w sporze, nie decyduje o materii, która jest przedmiotem sporu. Ona reguluje tylko przepisy procedury, które są równe dla stron postępowania i którymi może posłużyć się sąd. Co wyjątkowego czy też nowego jest w tej ustawie? Przede wszystkim na potrzeby tej ustawy zdefiniowana jest debata publiczna, która ma określić pewne ramy, dla jakiego rodzaju roszczeń czy do jakiego rodzaju powództw będzie ona miała zastosowanie. Ta ustawa to także otwarty katalog okoliczności, którymi może się kierować sąd, uznając, czy dane powództwo zostało tylko i wyłącznie wytoczone po to, żeby uciszyć uczestnika debaty publicznej. To jest katalog otwarty, pewien drogowskaz do oceny przez sąd. Ta ustawa to także wprowadzenie możliwości zasądzenia przez sąd na wniosek pozwanego kaucji na poczet przyszłych kosztów sądowych, które już w momencie inicjowania postępowania sądowego mają nie powiem, że zniechęcić, ale przynajmniej zmobilizować powoda do tego, żeby rozważył, czy faktycznie jest gotów już w tym momencie ponieść koszty sądowe, a nie odwlekać je na przyszłość - dla niego za 2 lata być może będzie opłacalne ponieść te koszty - bo dla niego ważne jest to, że niewygodna dla niego debata ucichnie w momencie inicjowania postępowania sądowego. Ta ustawa to przede wszystkim dwa narzędzia dla sądu. Jedno - oddalenie powództwa oczywiście bezzasadnego. To nie jest instytucja nowa w naszym porządku prawnym. Art. 191 1 Kodeksu postępowania cywilnego już dzisiaj daje takie narzędzia. Ta ustawa daje tylko dodatkową możliwość zastosowania w tych przypadkach analogicznie rozwiązań, które już dzisiaj wynikają z Kodeksu postępowania cywilnego. Ta ustawa to także urealnienie przepisów, które już dzisiaj częściowo są w Kodeksie postępowania cywilnego, a mianowicie dotyczących instytucji nadużycia prawa procesowego. Ono już dzisiaj jest zakotwiczone w art. 4 Kodeksu postępowania cywilnego, ale jest przepisem, mówiąc najprościej, bezsankcyjnym. Sądy poprzez praktykę stosowania wywodzą, co mogą z danym pismem procesowym czy z daną czynnością procesową zrobić, jeżeli dojdą do przekonania, że strona nadużywa tego prawa procesowego. Ale jednocześnie brakuje dzisiaj przepisu, który by dawał sądom wprost uprawnienie do uznania takiej czynności za niedopuszczalną. A właśnie takie uzupełnienie art. 4 Kodeksu postępowania cywilnego łącznie z art. 10 tej ustawy będzie stanowiło realne narzędzie dla sądu, ażeby takie powództwo po prostu odrzucić. Szanowni Państwo! Mówimy tu o pewnych możliwościach, o uprawnieniach. To jest niezwykle istotne, bo ta ustawa ma przede wszystkim dawać szansę pozwanemu, żeby w sposób równy, realizując zasadę równości broni w procesie, zmierzyć się z pewnym hegemonem, który jest po stronie powodowej. Jednocześnie daje też szansę sądowi na zareagowanie w sposób skuteczny w sytuacji, kiedy dojdzie do przekonania i oceny, że powództwo jest wytoczone tylko i wyłącznie po to, żeby uciszyć debatę publiczną. Co więcej, nie rozstrzygając a priori, kto w sporze ma rację, ta ustawa daje także gwarancje procesowe każdej ze stron co do możliwości wypowiedzenia się, odpowiedzi na podniesione zarzuty, tak żeby mieć sprawę absolutnie czytelną i jasną, żeby sąd, podejmując to rozstrzygnięcie, mógł wyważyć stanowiska obu stron postępowania w myśl świętej zasady, która rządzi postępowaniem cywilnym, równości stron. Choć wydaje się, że mówimy o instytucjach, które istnieją w naszym porządku prawnym, i być może wydaje się, że to, co jest opisane w tym projekcie ustawy, nie jest niczym nowatorskim, to w rzeczywistości to jest nowatorskie rozwiązanie. To jest nowatorskie rozwiązanie, które - jak wspomniałem - da dzisiaj sądom niespotykaną dotychczas możliwość zareagowania na oczywiście bezzasadne powództwo. Mam pełną świadomość, że pewnie zarówno w czasie dzisiejszej debaty, jak i w czasie prac na posiedzeniu komisji będą stawiane pytania, jak to się potoczy, czy sąd będzie wiedział, jakie będą tego efekty. Oczywiście cele, jakie sobie ta ustawa stawia, są jasne: ochrona debaty publicznej, ochrona strony słabszej w tym postępowaniu, zapewnienie równości stron. Jednocześnie musimy mieć świadomość, że wprowadzając zupełnie nowe rozwiązanie odnośnie do naszego porządku prawnego, będziemy na realne efekty i ukształtowanie się tych przepisów i orzecznictwa, które z niego będzie wynikało, przez najbliższe pewnie miesiące, jak i lata... Ale ta ustawa będzie też wielkim dowodem, jeśli chodzi o odpowiedzialność sądów, które dostaną ogromną, dużą władzę w rozstrzyganiu tych sporów i decydowaniu już przy inicjowaniu tego postępowania o jego dość wczesnym zakończeniu. To będzie wymagało bardzo dużej odwagi i bardzo dużej roztropności w stosowaniu tych
