Pan prezes Piesiewicz jednoosobowo odpowiada za największą właściwie aferę i największą stratę wizerunkową w polskim sporcie.
Atak na prezesa PKOl za umowę z Zondacrypto i straty wizerunkowe.
Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Poseł! Bardzo dziękuję za to pytanie, pytanie, które stawia sobie całe środowisko sportowe. Pan prezes Piesiewicz jednoosobowo odpowiada za największą właściwie aferę i największą stratę wizerunkową w polskim sporcie. Dlatego że jednoosobowo zdecydował się na podpisanie umowy sponsorskiej z firmą Zondacrypto, firmą o dziwnym pochodzeniu - o czym właściwie wszyscy wiedzieli, każdy, kto jest posiadaczem Internetu. Przypomnę, że współtwórca tej firmy, pan Suszek, zaginął w niewiadomych okolicznościach. Jeżeli nałożymy na to całość wiedzy, a z drugiej strony decyzję pana prezesa Piesiewicza, który wizerunek PKOl-u, świętego miejsca, jakim jest dla polskich sportowców centrum polskiego olimpizmu... Przeznaczył to dokładnie na spieniężenie wizerunku w Zondacrypto - to znaczy, że dokonał tego w sposób haniebny i nieodpowiedzialny. To po pierwsze. Po drugie, naraził również setki tysięcy Polek i Polaków na potencjalną stratę. Komu ufa się najbardziej? Najbardziej ufamy sportowcom, tym, którzy zdobywają dla Polski medale. Polscy sportowcy tworzą własne marki. W momencie, kiedy PKOl ze swoją 100-letnią tradycją polskiego olimpizmu staje się żyrantem Zondacrypto, ile Polek i ilu Polaków w oparciu o zaufanie do polskiego sportu zdecydowało się właśnie na decyzje inwestycyjne w tej firmie? To jest ewidentne narażenie także Polaków na potencjalną stratę, na niewypłacalność tej firmy, z którą dzisiaj kilkadziesiąt tysięcy Polek i Polaków ma do czynienia.
