To nie jest ustawa o liczbach. To jest ustawa o ludziach, o tym, czy państwo widzi swoich obywateli takimi, jakimi są naprawdę, z ich historią, językiem, pamięcią i tożsamością.
Poseł Barbara Okuła popiera ustawę uznającą Greków za mniejszość narodową.
Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Centrum zabieram głos w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. To nie jest ustawa o liczbach. To jest ustawa o ludziach, o tym, czy państwo widzi swoich obywateli takimi, jakimi są naprawdę, z ich historią, językiem, pamięcią i tożsamością. Projekt, który dziś omawiamy, ma konkretny zakres. Rozszerza katalog mniejszości narodowych o społeczność grecką oraz przewiduje jej udział w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, ale jego znaczenie jest znacznie szersze, bo dotyczy równego traktowania i realizacji konstytucyjnej zasady niedyskryminacji, bo dziś mówimy o społeczności, która, co jasno wynika z uzasadnienia projektu, spełnia wszystkie ustawowe kryteria uznania za mniejszość narodową. Jest grupą mniej liczną, odróżnia się językiem, kulturą i tradycją, dąży do ich zachowania, posiada świadomość własnej wspólnoty i identyfikuje się z narodem mającym własne państwo. Co szczególnie istotne i co przez lata budziło wątpliwości, to to, że przedstawione analizy historyczne wykazują wielopokoleniową obecność Greków na ziemiach polskich, sięgającą znacznie dalej niż tylko powojenne migracje. Mówimy o społeczności obecnej w Polsce od pokoleń, współtworzącej życie gospodarcze, kulturalne i społeczne. Mimo to do dziś ta społeczność nie ma dostępu do pełni praw, które przysługują innym uznanym mniejszościom. I tu naprawdę nie chodzi o przywileje. Tu chodzi o równość wobec prawa. Wysoka Izbo! Pochodzę z Podlasia, z miejsca, w którym różnorodność nie jest pojęciem z ustawy, tylko codziennością, gdzie obok siebie żyją ludzie różnych kultur, języków i tradycji. To jest siła tego regionu. To także region, w którym szczególnie mocno wybrzmiewa znaczenie tożsamości i prawa do jej zachowania. Dziś, w dniu uwolnienia Andrzeja Poczobuta, który walczył właśnie o mniejszość i bronił mniejszości, można zobaczyć, jak ważne jest ludzkie wsparcie i solidarność, bo mieszkańcy Białegostoku wielokrotnie upominali się o jego wolność. To pokazuje jedno: szacunek dla mniejszości i ich praw nie jest teorią, tylko jest realną wartością. I właśnie z tej perspektywy chcę powiedzieć jedno: państwo musi nadążać za rzeczywistością społeczną, nie odwrotnie. Wyobraźmy sobie bardzo konkretną sytuację. Rodzina, która od lat pielęgnuje swoją kulturę, język, pamięć o przodkach. Rodzice chcą, żeby ich dziecko mogło uczyć się języka, poznawać historię swojej społeczności i rozwijać swoją tożsamość. Dziś to dziecko nie ma takich samych możliwości jak dzieci należące do innych, uznanych mniejszości. To nie jest abstrakcja. To jest realne życie. Ta ustawa to zmienia i daje konkretne prawa: możliwość nauki języka mniejszości i organizowania edukacji w tym zakresie, wsparcie dla działalności kulturalnej i społecznej, pełniejszy udział w życiu publicznym, dostęp do mechanizmów wsparcia finansowego na zachowanie dziedzictwa oraz ochronę przed dyskryminację. I warto to podkreślić jasno: projekt nie wprowadza nowych, kosztownych instrumentów. Rozszerza jedynie istniejący system na społeczność, która spełnia wszystkie wymagania ustawowe. Szacowane skutki finansowe pozostają ograniczone i mieszczą się w ramach obecnych mechanizmów wsparcia. Nasz kraj też na tym korzysta, ponieważ ich działalność kulturalna, społeczna, gospodarcza, bo to też są przedsiębiorcy... Tutaj byli wymieniani wszyscy uczestnicy życia kulturalnego. Nasz kraj też na tym korzysta. Warto docenić, że ci ludzie tu pracują, mieszkają. Konfederacja mówi, że nie popiera takiego projektu. Polacy za granicą też kultywują swoją tożsamość. I chyba tego chcemy.
