Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Demokracja Bezpośrednia - pełna nazwa. Szanowna Pani Marszałek! Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! To nie jest projekt naprawy rynku pracy. To jest projekt kapitulacji państwa wobec własnej niewydolności. Rząd doskonale wie, gdzie leży problem. Problem leży w tym, że sądy pracy działają za wolno, a obywatel latami czeka na rozstrzygnięcie, czy był pracownikiem, czy tylko tanim zleceniobiorcą bez praw. I co robi rząd? Czy rząd naprawia sądownictwo? Czy wzmacnia sądy pracy? Czy gwarantuje szybki wyrok niezależnego sądu? Nie. Rząd idzie na skróty. Zamiast naprawić wymiar sprawiedliwości, chce dać urzędnikowi kompetencje, by w praktyce zastępował sąd. A przecież sam projekt przyznaje, że sąd powinien podejmować czynności tak, by posiedzenie odbywało się nie później niż miesiąc od wniesienia pozwu. A więc rząd wie, co powinno działać, tylko nie chce tego naprawić. Sedno tego projektu jest skandaliczne. Po niewykonaniu polecenia Państwowej Inspekcji Pracy okręgowy inspektor pracy ma dostać prawo wydania decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy. I ta decyzja nie będzie miała skutków tylko na papierze. Projekt mówi wprost: od dnia wydania ma ona wywoływać skutki na gruncie prawa pracy, prawa podatkowego, ZUS, ubezpieczenia zdrowotnego i innych obowiązujących wpłat. A więc jeden urzędniczy podpis ma uruchomić lawinę skutków dla przedsiębiorcy w całym systemie państwa. To nie jest korekta, to jest administracyjny taran. I wreszcie to, co jeszcze bardziej bulwersuje: jeżeli w sprawie objętej pozwem o ustalenie stosunku pracy pojawi się taka decyzja, to sąd ma zapewnić postępowanie. Czyli zamiast powiedzieć: sąd rozstrzyga pierwszy, rząd mówi: najpierw urzędnik, potem ewentualnie sąd. Tak właśnie wygląda państwo, które nie reformuje instytucji, tylko obchodzi własną niesprawność. Rząd próbuje to upudrować opowieścią o interpretacjach indywidualnych głównego inspektora pracy. Tylko że to też jest półśrodek. Interpretacja za 40 zł wydana w 30 dni ma niby dawać bezpieczeństwo, ale ustawa od razu zastrzega, że jeżeli kontrola ustali inny stan faktyczny, to cały ten komfort się kończy. Czyli obywatel dalej nie dostaje pewności prawa, dostaje tylko warunkową łaskę administracyjną. Nikt tutaj nie broni fikcyjnych etatów, udawanych zleceń ani patologii, ale państwo prawa nie polega na tym, że zamiast niezawisłego sądu obywatel ma się bać urzędnika wyposażonego w coraz większą władzę. Państwo prawa polega na tym, że to sąd rozstrzyga spór, a administracja wykonuje prawo, a nie je zastępuje. Dlatego ten projekt trzeba ocenić jednoznacznie: to nie jest reforma sprawiedliwości, to jest próba zastąpienia sprawiedliwości administracyjnym przymusem. Niech rząd najpierw naprawi sądownictwo pracy, a dopiero potem mówi o obronie pracownika. Bo dziś nie broni pracownika, dziś buduje kolejne państwo urzędniczej
- konfrontacyjny11 marca 2026 · pos. 53
„obecny rząd z ministrem rolnictwa z PSL-u jest grabarzem polskiego rolnictwa.”
Sachajko oskarża rząd Tuska o celowe dopuszczenie do podpisania umowy Mercosur.
- konfrontacyjny12 maja 2026 · pos. 57
„od państwa wymaga się działania przed katastrofą, a nie konferencji prasowych po katastrofie”
Krytyka rządu za brak regulacji kryptoaktywów i aferę Zondacrypto
- konfrontacyjny
