Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Przyszło nam żyć i sprawować władzę w epoce skrajnej niepewności, w czasach, które brutalnie weryfikują siłę państw i skuteczność ich sojuszy. Właśnie dlatego Ministerstwu Spraw Zagranicznych z premierem Sikorskim na czele należą się dzisiaj słowa najwyższego uznania. Ich tytaniczna, codzienna praca to dziś nasza pierwsza linia obrony.
Mijają 4 lata, odkąd za naszą wschodnią granicą rozpętało się piekło. Ta wojna to nie jest zwykły konflikt. To epicentrum geopolitycznego trzęsienia ziemi, które nieodwracalnie zburzyło dotychczasowy ład. Złudne poczucie bezpieczeństwa, do którego Zachód zdążył się tak błędnie i wygodnie przyzwyczaić, legło w gruzach. Stabilność i przewidywalność zostały wyparte przez permanentne zagrożenie. Mimo to Polska stoi niewzruszenie. Nasz rząd z żelazną konsekwencją wspiera walczącą Ukrainę militarnie i dyplomatycznie. Rozumiemy aż nadto dobrze, że Ukraina stanowi dziś forpocztę Europy, która na swoich barkach dźwiga ciężar powstrzymywania odradzającego się totalitaryzmu na Kremlu. Ukraina jest tamą, która powstrzymuje falę raszyzmu przed zalaniem reszty kontynentu, i będziemy wspierać ją do samego końca. Jednocześnie dbamy o prawdę historyczną i pamięć o ofiarach rzezi na Wołyniu. To, co przez lata wydawało się niemożliwe, dziś staje się faktem. Dzięki cierpliwej, ale stanowczej dyplomacji premiera Sikorskiego przełamaliśmy wieloletni impas. Rozpoczynamy proces przywracania godności ofiarom i spokoju ich rodzinom. Tam, gdzie PiS używał historii jako maczugi politycznej, my użyliśmy narzędzi dyplomatycznych. Efekt? Prace ruszają. Przez lata wstawania z kolan nie potrafiliście doprowadzić do godnego pochówku Polaków na Wschodzie. My dziś pokazujemy, że można budować sojusz na przyszłość, nie zapominając o przeszłości, i że twarda walka o prawdę historyczną nie musi wykluczać strategicznej współpracy. Wysoka Izbo! Wszyscy dostrzegamy, jakie zmiany zachodzą w Sojuszu Północnoatlantyckim. Jednak wbrew kasandrycznym głosom ze strony malkontentów z ław opozycyjnych relacje transatlantyckie pod naszymi rządami nie słabną, lecz dojrzewają. Budujemy sojusz ze Stanami Zjednoczonymi oparty na partnerstwie, a nie klientelizmie. Jednocześnie pozostajemy świadomi, że nasi najważniejsi partnerzy są tutaj, w Europie, a nie 7 tys. km stąd, po drugiej stronie oceanu. Skończyliśmy z samobójczą polityką izolacji. Z pozycji pośmiewiska awansowaliśmy do roli architekta unijnej polityki. Dziś Polska siedzi przy głównym stole i rozdaje karty, co pokazują nie tylko gigantyczne środki z KPO, które zasilają polską gospodarkę, ale przede wszystkim to, jak zmienia się postrzeganie naszego kraju na Zachodzie.
