Pełna wypowiedź
8 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Skoro pan poseł Kaleta zaczął od cytatu, ja też rozpocznę od cytatu, zresztą częściowo przywołanego już przez pana posła Pyrzyka. To fragment listu śp. Lecha Kaczyńskiego skierowanego do Krajowej Rady Sądownictwa z okazji 20-lecia jej funkcjonowania, w którym prezydent Lech Kaczyński stwierdził wprost, że popierany przez niego podczas obrad okrągłego stołu postulat utworzenia Krajowej Rady Sądownictwa stanowił ważny krok na drodze do uczynienia z Polski demokratycznego państwa prawa. To nie są słowa wypowiedziane w 1990 r., kiedy Krajowa Rada Sądownictwa dopiero się tworzyła, kiedy ewentualnie można było mieć nadzieję, że przy udziale tak ukształtowanej KRS uda się odbudować państwo prawa. To były słowa pisane po 20 latach funkcjonowania tej instytucji w takim kształcie, jaki został jej nadany na przełomie 1989 r. i 1990 r. Oczywiście możemy się różnić w ocenie tego dorobku - czy to był model idealny, czy to był model nieidealny - i pewnie przy tej różnicy pozostaniemy. Dobrze, że z perspektywy czasu możemy oceniać tamten model funkcjonowania KRS-u, ale to, co zostało zaproponowane w latach 2017-2018 i z czym mierzymy się dzisiaj, to jedna wielka katastrofa zafundowana wymiarowi sprawiedliwości i Krajowej Radzie Sądownictwa. To jest w historii tej instytucji rozdział, który powinien zostać jak najszybciej zamknięty. Ta ustawa, nad którą procedujemy, to nie jest żaden powrót do tego, co było. To nie jest żadna forma zemsty, to nie jest żadna forma upolitycznienia. To jest propozycja otwarcia nowego rozdziału w historii funkcjonowania Krajowej Rady Sądownictwa. To jest rozdział, który ma być nie tylko lekarstwem na to zło, z którym mierzymy się od kilku lat, ale też pewną mądrością, którą mamy dzisiaj z perspektywy funkcjonowania tej instytucji od momentu jej ustanowienia. To nie jest żadna kalka, to nie jest żaden powrót, to nie jest żaden projekt kolesi dla kolesi. Jakbyśmy tę ustawę odizolowali od tej całej dyskusji politycznej i spojrzeli na nią na chłodno, obiektywnym okiem, to, jestem o tym święcie przekonany, każda posłanka i każdy poseł siedzący na tej sali powiedzieliby, że to jest dobre rozwiązanie. Nie patrzmy na tę ustawę jak na dyskusję o charakterze politycznym. Spójrzmy na instytucję, która wymaga uzdrowienia - bo to, że go wymaga, jest chyba poza sporem. Trzeba być absolutnym ignorantem, żeby nie dostrzegać dyskusji, która toczy się w Polsce od kilku lat i ma odzwierciedlenie w orzecznictwie europejskich trybunałów i polskich sądów. Jedni mówią tak, drudzy mówią inaczej. Okej, możecie się państwo z tym nie zgadzać, ale nie można ignorować rzeczywistości. A rzeczywistość mówi nam jedno: musimy coś zrobić z Krajową Radą Sądownictwa, bo obecny stan będzie tylko pogłębiał tę dyskusję polityczną i będzie się tylko pogłębiał na finiszu postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Przecież już dzisiaj spraw, które czekają na rozstrzygnięcie, a które są pokłosiem właśnie takiego ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa, nie jest 5, nie jest 10, nie jest nawet 100 - są one już liczone w tysiącach. Dlatego wydano wyrok pilotażowy w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce. Europejski Trybunał Praw Człowieka mówi wprost: macie w Polsce problem systemowy, nie jednostkowy, nie personalny, nie problem z jednym przepisem, ale problem systemowy, który musicie systemowo rozwiązać - jeżeli tego nie zrobicie, to uruchomimy wszystkie te skargi, które dzisiaj czekają na systemowe rozstrzygnięcie. Ta ustawa jest pierwszym krokiem do naprawienia tej absolutnie chorej i nieakceptowalnej sytuacji. Jeżeli komuś zależy na tym, żeby ten stan utrzymywać, to musi także wziąć odpowiedzialność za to, jakie są konsekwencje tej sytuacji. Odpowiadając dzisiaj za bezpieczeństwo Polski, za bezpieczeństwo obywateli, za zagwarantowanie im realizacji konstytucyjnego prawa do rozstrzygnięcia swojej sprawy przed sądem ustanowionym zgodnie z prawem, kładziemy na stół ustawę, która zamyka ten temat. Dyskusja wokół tej ustawy idzie po prostej linii. Czy na kształt Krajowej Rady Sądownictwa, instytucji osadzonej w konstytucji, której głównym zadaniem jest zagwarantowanie ustrojowej niezależności, separacji od świata polityki... Jej konstytucyjne zadania wyznaczają obecne przepisy, które dają ciału politycznemu, jakim jest Sejm, prawo do tego, żeby powoływać zdecydowaną większość członków tej instytucji. Czy lepszym rozwiązaniem byłoby, żeby instytucja, która, tak jak wspomniałem, co do zasady ma zagwarantować zdrowy rozdział, niezależność świata polityki i świata sądu, była częściowo kształtowana przez świat polityki, a częściowo także przez świat sądu? Dlaczego chcemy środowisku sędziowskiemu odebrać coś, co nam wszystkim tu przysługuje? Przecież Sejm ma prawo kierować swoich przedstawicieli do Krajowej Rady Sądownictwa i to czyni. Sejm wybiera czterech przedstawicieli. Mamy tutaj pewne prawo. To prawo przysługuje także Senatowi, bo dwóch przedstawicieli wybiera Senat. Cieszymy się z tego prawa, korzystamy z niego. Mamy swój głos w Krajowej Radzie Sądownictwa. Jesteśmy głosem obywateli, więc de facto pośredniczymy też w reprezentowaniu obywateli w Krajowej Radzie Sądownictwa. Zadam pytanie: Skoro my cieszymy się taką autonomią, to dlaczego chcemy odebrać to zwykłe prawo środowisku sędziowskiemu? Czemu ono nie ma mieć prawa wyboru swoich przedstawicieli do Krajowej Rady Sądownictwa? Dlaczego instytucja, która jest dla nich fundamentalna, która ma im zagwarantować niezależność od świata polityki, ma być ukształtowana de facto bez ich udziału, wyłącznie przez świat polityki? Gdzie tu jest logika? Przepisy konstytucji to jedno. Prawo konstytucyjne wykładane jest na pierwszym roku studiów prawniczych. Tak samo wykładana jest logika, też na pierwszym roku, żeby już od samego początku studenci wiedzieli, że trzeba umieć czytać przepisy, teksty prawne i rozumieć je we właściwy sposób, zgodnie z pewnym duchem. Dlatego logika wykładana jest na samym początku. Argumentacja, którą słyszę ze strony polityków Prawa i Sprawiedliwości, dotyczy tekstu ustawy, ale nie ma w niej logiki. Nie przedstawiają argumentacji, która by uzasadniała, dlaczego politycy mają de facto sami ukształtować instytucję, która jest przeznaczona dla środowiska sędziowskiego, która ma być tarczą chroniącą przed światem polityki. Z tego powodu logika jest tak ważna. Chodzi o to, żeby przepisy konstytucji umieć przeczytać zgodnie z duchem konstytucji.
