Przeczytam panu fragment z jednego raportu: W kategoriach przestępstw kryptowaluty odgrywają kluczowe znaczenie. Jednymi z nich są przestępstwa popełniane za pośrednictwem platform inwestycyjnych, w których kryptowaluty odgrywają kluczową rolę jako narzędzie wyłudzania, ukrywania tożsamości sprawców oraz legalizacji środków pochodzących z przestępstwa. Mechanizm tych oszustw opiera się na stworzeniu pozorów legalnej działalności inwestycyjnej przy jednoczesnym wykorzystaniu specyfiki walut wirtualnych, takich jak decentralizacja, anonimowość oraz, co do zasady, brak możliwości cofnięcia transakcji. Te środki rozpływają się bezpowrotnie, środki polskich obywateli. Pan o tym wie, niech się pan z tego nie śmieje, to są poważne rzeczy. Kryptowaluty w tym procederze pełnią przede wszystkim funkcję środka transferu pieniężnego. Ofiary są instruowane, aby zakupiły kryptowaluty - najczęściej są tu wymieniane bitcoiny, etherum i stablecoiny - a następnie przesyłały je na wskazany adres portfela cyfrowego. Dla sprawców jest to rozwiązanie szczególnie korzystne, ponieważ transakcje kryptowalutowe są szybkie, globalne i co do zasady nieodwracalne. Brak nadzoru instytucji bankowych oraz ograniczone możliwości natychmiastowej interwencji sprawiają, że po dokonaniu transferu odzyskanie środków przez pokrzywdzonego jest w praktyce skrajnie utrudnione. Wie pan, jak się skończyły upadki giełd kryptowalut? W Stanach Zjednoczonych to 3,5 mld dolarów straty. Państwo musicie do tego podejść poważnie. Apeluję, zwłaszcza do posłów Konfederacji, bo ich wiedza co do kryptowalut jest ponadprzeciętna. Dlatego że kierują oni często swoje projekty polityczne do młodego pokolenia, które jest bardzo często zachwycone inwestowaniem. Musimy odróżnić legalne platformy i kontrolowalne przez państwo instytucje od tego, co dzisiaj mamy na tym rynku. A dzisiaj mamy Dziki Zachód, proszę państwa. (Wypowiedź poza mikrofonem) No to może pan wyda państwowego bitcoina, ale musi pan być w rządzie.