Proszę sobie zajrzeć do danych statystycznych. (Poseł Jarosław Urbaniak: Chyba z Funduszu Sprawiedliwości.) (Poseł Krystyna Szumilas: Albo prywatnych kieszeni PiS-u.) Proszę państwa, to, że żyjemy w dwóch różnych rzeczywistościach, to już ustaliliśmy na początku, więc proszę państwa... (Poruszenie na sali) Panie marszałku, gdyby pan... Wicemarszałek Piotr Zgorzelski: Bardzo proszę umożliwić panu posłowi wypowiedź. Poseł Zbigniew Krzysztof Kuźmiuk: Właśnie. (Poseł Krystyna Skowrońska: Niech pan kończy.) Proszę państwa, wzrost płac w sferze budżetowej. Pan minister był uprzejmy zauważyć 3-procentowy wzrost i odnotować to z radością. Panie ministrze, przy 3-procentowej inflacji w sferze budżetowej nie będzie realnego wzrostu płac. Wręcz przeciwnie, zapewne będzie spadek płac. My oczywiście w poprawkach na to zareagujemy, bo to niebywały skandal, żeby rzeczywiście po raz kolejny sfera budżetowa miała spadek płac realnych. To są rzeczy, proszę państwa, niedopuszczalne. Kolejna rzecz, proszę państwa, to jest sprawa waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych. Oczywiście jest najniższa z możliwych - 4,9%, co oznacza, że najniższa emerytura wzrośnie netto zaledwie o dziewięćdziesiąt parę złotych. Tym się pan nie pochwalił. Podobnie płaca minimalna - także 94 zł netto. To są państwa osiągnięcia. Jeżeli chodzi o założenia makroekonomiczne, to powiedzmy jeszcze o rynku pracy. Panie ministrze, pan tu przedstawiał działania rozwojowe, ale przecież mamy po raz pierwszy w historii, poza rokiem 2020, który oczywiście do tych porównań nie powinien być używany, wzrost bezrobocia w miesiącach letnich. Wzrost bezrobocia o pół punktu procentowego w miesiącach letnich. Pan kręci głową, że nie? Zaraz panu przyniosę dane z GUS-u. O pół punktu procentowego, panie ministrze. Nigdy to się nie zdarzało. To oczywiście bardzo źle rokuje dla rynku pracy. Zwolnienia grupowe, zapowiedzi 80 tys. zwolnień grupowych w pierwszej połowie tego roku. I to przy wzroście gospodarczym. Państwa to kompletnie nie interesuje. Panie ministrze, niech pan poczyta sobie w mediach społecznościowych, co piszą młodzi ludzie kończący studia. Wysyłają setki CV i nie ma na nie żadnej odpowiedzi. Na rynku pracy zaczyna się dramat i za chwilę zaczną się wyjazdy młodych ludzi za granicę. To była zmora waszych poprzednich rządów. Proszę państwa, parę zdań dotyczących charakterystyki budżetu. Muszę powtórzyć w zasadzie te zastrzeżenia, które zgłaszałem rok wcześniej. Nie było na to żadnej reakcji. Proszę państwa, w tej konstrukcji budżetu 1/3 pieniędzy na wszystko, o czym pan tutaj mówił, trzeba pożyczyć. To drugi tak skonstruowany budżet. Wydatki: ponad 900 mld zł, dochody: lekko ponad 600 mld zł, deficyt, wiadomo: 1/3 pieniędzy do pożyczenia. Drugie takie swoiste osiągnięcie to deficyt w wysokości 50% dochodów budżetowych. Na dłuższą metę, panie ministrze, tak się nie da rządzić. Po trzecie, proszę państwa, mamy wzrost gospodarczy. Potwierdzamy, tak rzeczywiście, jest przyzwoity wzrost gospodarczy, jak na warunki unijne, 3-procentowy. Ale jaki jest związek pomiędzy tym wzrostem gospodarczym a dochodami budżetowymi? Żaden, panie ministrze, żaden. Kołaczemy się wokół dochodów na poziomie 600 mld zł. Wiem, że była ustawa o finansowaniu JST i ona oczywiście trochę zaburza ten obraz, ale panie ministrze, naprawdę to jest do głębokiego zastanowienia, co się dzieje z dochodami budżetowymi, że trzeci, kolejny rok planujecie wzrost gospodarczy i jednocześnie dochody na poziomie - teraz optymistycznie - 647 mld zł. Ale przypominam, że panu w ogóle nie idzie. W 2024 r. w listopadzie przyznał się pan, że nie wykona dochodów budżetowych na poziomie 56 mld zł. Nie 2, 3, 5 mld zł, bo oczywiście to są wszystko prognozy, można się pomylić, ale 56 mld zł. W tym roku, przyznał się pan już w sierpniu, zabraknie 30 mld zł. Zabraknie pewnie więcej, bo panie ministrze, brakuje jednomiesięcznych dochodów budżetowych, a jednomiesięczne dochody to mniej więcej pięćdziesiąt parę miliardów. Co takiego się dzieje, że pan nie realizuje nawet przez siebie zaplanowanych wydatków? Powinny być odpowiedzi na te pytania. Proszę państwa, nie chcę zabierać swoim koleżankom i kolegom czasu, więc będę zmierzał do finału, ale pokrótce powiem jeszcze parę zdań dotyczących właśnie dochodów budżetowych. Mówił pan tutaj o nich sporo, wypada zwrócić na to uwagę. Panie ministrze, w przyszłym roku dochody z VAT-u mają wynieść 241 mld zł. Pan zaplanował na ten rok 250 mld zł. Oczywiście teraz pan ogłasza, że pan ich nie wykona, w związku z czym te 241 mld zł to będzie więcej niż przewidywane wykonanie w tym roku. Takie zabawy to wie pan... Naprawdę aż wstyd, żeby minister finansów 38-milionowego kraju tak się bawił. W innych CIT pan pisze 80 mld - jasne, ale zwiększa pan podatek od banków, więc różnica pomiędzy tym rokiem a następnym jest żadna. Jeszcze raz powtarzam, panie ministrze: 3-procentowy, a nawet 3,5-procentowy wzrost gospodarczy. Gdzie są dochody z tego wzrostu? Odpowiedź w tej sytuacji może być tylko jedna. Obowiązuje państwa polityczna zgoda na prywatyzację podatków, która odbywa się przy zapalonych światłach.