Wicemarszałek Monika Wielichowska: Panie ministrze, proszę kontynuować. Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Zbigniew Bogucki: Dziękuję bardzo. Panie Ministrze! Proszę tego nie potraktować osobiście, bo przychodzę tutaj w imieniu prezydenta Rzeczypospolitej, ale trzeba odwołać się do tych wypowiedzi, które padały nie tak dawno, jeszcze po wyborach. Przed wyborami pan premier Tusk mówił: w ocenie ekspertów ta inwestycja to jakiś pomnik arogancji i ignorancji. Dodał, że z punktu widzenia komunikacyjnego Polski to nie ma większego sensu. Dodawał jeszcze na Radzie Gabinetowej: wszystkie dotychczasowe ekspertyzy stawiają pod znakiem zapytania całą inwestycję. Dzisiaj mówicie zupełnie coś innego. Mówiliście wtedy, że CPK nie ma sensu w żadnym kształcie. Dopiero gdy powstał ten wielki ruch ludzi, którzy mają ambicje, ludzi, którzy chcą Polski innowacyjnej, rozwijającej się i bezpiecznej, ugięliście się. Dzisiaj macie państwo szansę. Projekt pana prezydenta, który niesie te ambicje Polaków, jest szansą dla państwa narodowej spowiedzi. Można powiedzieć: popełniliśmy błąd. Errare humanum est, błądzić jest rzeczą ludzką, ale tkwić w błędzie - diabelską. Macie więc szansę na to, żeby powiedzieć: pomyliliśmy się, dajmy krok wstecz, zacznijmy dyskutować ponad politycznym poddziałem i przyjmijmy takie założenia, które dotyczą faktycznego Centralnego Portu Komunikacyjnego. Zwracam się tutaj już bezpośrednio do tych, którzy występowali. Do pana posła Sowy, który mówił, że właściwie nie ma dyskusji, że wszyscy chcemy Centralnego Portu Komunikacyjnego, pytanie: Jakiego, panie pośle? Czy takiego, który ogranicza się do Y? (Poseł Rafał Kasprzyk: Nie.) Czy takiego, który uwzględnia wszystkie linie kolejowe? (Poseł Rafał Kasprzyk: Zadałem pytanie, kiedy dojedziemy do Tarnowa przez Kielce.) Czy takiego, który realizuje tę wielką polską ambicję i realizuje założenia polskiego bezpieczeństwa, czy tylko kawałek, niewielki fragment, niewystarczający? Musimy więc o tym dyskutować. Ta dyskusja, która przetoczyła się w Izbie... (Poruszenie na sali) (Poseł Marek Sowa: Proszę, panie ministrze, ma pan wszystko.) (Poseł Mariusz Gosek: Co to jest?) (Poseł Rafał Kasprzyk: To jest projekt pana prezydenta, trochę szacunku.) Wicemarszałek Monika Wielichowska: Proszę kontynuować, panie ministrze. Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Zbigniew Bogucki: Ta dyskusja, która się tu przetoczyła, pokazuje, że nie ma zgody na to, żeby ograniczać ten projekt. Są różne zdania, tylko większość Polaków powiedziała inaczej. Nie bądźcie w opozycji do zdania Polaków. Były pytania o to, jakim prawem prezydent Rzeczypospolitej w ogóle śmie przedkładać rządowi projekty i proponować rozwiązania. To wynika wprost z prerogatywy prezydenckiej dotyczącej inicjatywy ustawodawczej, chyba że państwo tę prerogatywę prezydenta kwestionujecie. Ale zakładam, że nie, więc tego rodzaju pytania są po prostu niestosowne. Kolejna rzecz. Mówił o tym już pan poseł Horała. Nie ma tutaj przedstawiciela Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zakładam, że to pomyłka, że to przejęzyczenie. Chodzi o posła, który stał i prezentował stanowisko PSL-u. Zakładam, że to przejęzyczenie o tych 20 tys. linii. Nie ma tylu. 20 tys. km? Tak, ale jeżeli wszystkie są modernizowane, to znaczy, że polska kolej stoi. Przecież wiemy, że tak nie jest. Jeżeli przychodzimy tak przygotowani na tę mównicę, na tę trybunę, by mówić o tym wielkim projekcie, to nie świadczy najlepiej o tych, którzy wypowiadają takie słowa. Kolejna kwestia. Pani poseł, dziękuję za to, że państwo poprzecie jako Polska 2050 ten projekt, bo ostatecznie tak to zostało skwitowane. Ale jednocześnie pani mówi, że jest to projekt lekko absurdalny. W czym ten absurd? (Poseł Barbara Oliwiecka: Tytuł, panie ministrze, powiedziałam: tytuł.) Mówiła pani też, pani poseł, że to paliwo polityczne. Pan prezydent w czasie kampanii mówił, że wniesie taki projekt. Zobowiązał się wobec obywateli. Zobowiązał się wobec setek tysięcy Polaków. Wiem, że niektórych może to dziwić, że dotrzymuje się obietnic wyborczych. Złożył ten projekt jako pierwszy z tego powodu, że to jest projekt, który łączy bardzo wiele środowisk, ludzi z różnych stron sceny politycznej. Dostrzeżcie to państwo, że to jest właśnie ten projekt, który może nas połączyć. Jeżeli chodzi o lotniska regionalne, oczywiście dobrze, że one będą funkcjonować, dobrze, żeby były one zarządzane, żeby one funkcjonowały. Szanowni państwo, nie może być tak, że jest dyktat kapitału zagranicznego, który powoduje, że ci, którzy zarządzają tymi lotniskami, stoją de facto pod ścianą i nie mają wyboru. Pan, panie pośle Sowa, wie, że tak jest. Pomóżmy im i rozwijajmy projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego nie po to, żeby stał on w opozycji czy w przeciwieństwie do lotnisk regionalnych, tylko żeby im pomagał. Sztywne terminy. To się przejawiało w wielu wystąpieniach. Mówił o tym m.in. reprezentujący, jak dobrze pamiętam, Lewicę pan poseł Piotr Kowal. Tak, trzeba narzucić sobie rygory, trzeba narzucić sobie terminy i pokazać polskim obywatelom, że będziemy ten projekt wieźć w tych terminach. I były zarzuty, bo one też padały, że to nie będzie niezgodne z prawem, bo przecież nie możemy przewidzieć przyszłości, bo przecież nie możemy wszystkiego zaplanować. Tak, nie możemy. Ale po to w tym projekcie ustawy jest zapis o tym, że corocznie będzie sprawozdanie z realizacji Centralnego Portu Komunikacyjnego przed Wysoką Izbą, przed państwem. I wy będziecie oceniać, czy należy dokonać stosownej zmiany, czy należy dokonać stosownej modyfikacji, ale tylko w koniecznych przypadkach. Już nie chcę odwoływać się do tego planu 100 konkretów w 100 dni. Naprawdę, spróbujmy wyznaczyć sobie ambitne cele i spróbujmy je wspólnie zrealizować. Skok na stołki. Na miły Bóg, szanowni państwo, już nie chcę być złośliwy. Co się dzieje w spółkach Skarbu Państwa? Co się dzieje w agencjach i agendach rządowych? Jeżeli ten projekt przewiduje dokładnie jedno, jedno miejsce dla prezydenta Rzeczypospolitej, pierwszego obywatela, wybranego w wyborach powszechnych, mającego największą i najświeższą legitymację od narodu, to jest to skok na stołki? Zastanówcie się państwo. Po co używać takich argumentów? One są, przykro to powiedzieć, ośmieszające dla autorów. Skok na stołki, ten jeden stołek? I po to powstała, rozumiem, ta ustawa? Czy chcecie takiej dyskusji na temat Centralnego Portu Komunikacyjnego?