Nie przeciwko mitycznej Brukseli, ale za Polską i dla Polski. Jest i będzie się o co spierać, ale nikt nie ma prawa odmawiać komukolwiek polskości ze względu na nieuniknioną różnicę zdań. Wysoki Sejmie! Stosunki dwustronne z krajami Europy będą stanowiły jeden z najważniejszych elementów pracy naszej dyplomacji. To oczywiste. Jak już wspomniałem, naprawiamy relacje z Niemcami. Porzuciliśmy konfrontacyjną retorykę i wróciliśmy do rzeczowego dialogu. Reaktywujemy szereg formatów dwustronnych i poszukujemy nowych obszarów współpracy, także w sferze bezpieczeństwa. Dlatego pozostaję w regularnym kontakcie z moją niemiecką odpowiedniczką, m.in. w formacie Trójkąta Weimarskiego. Partnerstwo oznacza wzajemne poszanowanie interesów, ale także wrażliwość i empatię wobec zagadnień humanitarnych i historycznych, także w kwestii zadośćuczynienia dla polskich obywateli - ofiar niemieckiej agresji i okupacji w czasie II wojny światowej, a także dla państwa polskiego z tytułu strat poniesionych w wyniku tej agresji. Rozwiązanie bolesnych dla Polaków kwestii leży w naszym obopólnym interesie. Oczekujemy od Berlina prezentacji propozycji zadośćuczynienia, na które pomysłów nie brak: od poparcia dla żyjących ofiar przez odbudowę polskich zabytków, inwestycje w polskie bezpieczeństwo, w naukę języka polskiego w Niemczech do popularyzacji polskiej historii. Zaangażowaniu Polski w dialog z Niemcami oraz większej obecności polskich spraw w niemieckiej debacie publicznej przysłuży się nowa siedziba ambasady, która zostanie otwarta w tym roku. Zlokalizowana w samym centrum Berlina będzie ważnym ośrodkiem nie tylko dyplomatycznym, ale też kulturalnym. Szczególnie istotne powinny być jednak niemieckie inwestycje w bezpieczeństwo całego regionu. To byłby wyraz zrozumienia błędów przeszłości i stawienia czoła wyzwaniom przyszłości. Początek 2024 r. przyniósł nowe otwarcie w relacjach polsko-francuskich. Cieszy mnie, że Francja deklaruje wolę intensyfikacji partnerstwa strategicznego z Polską. Liczymy na przywrócenie praktyki konsultacji międzyrządowych, których celem powinno być współdziałanie, szczególnie w obszarze militarnym i budowy europejskich zdolności obronnych. Niemcy i Francja są naszymi najważniejszymi partnerami w Unii Europejskiej, a intensyfikacja współpracy w Trójkącie Weimarskim będzie jednym z priorytetów polskiej polityki zagranicznej. Jesteśmy z ministrami Baerbock i Séjourné przekonani, że potencjał tkwiący w tym formacie musi zostać wykorzystany w znacznie większym stopniu niż dotychczas. Polska będzie rozwijała relacje z krajami, z którymi wspólnie wstępowaliśmy do NATO i Unii Europejskiej, w formacie zarówno dwustronnym, jak i wielostronnym. O Trójmorzu i grupie B9 już wspomniałem. Jednym z wartościowych formatów współpracy jest oczywiście Grupa Wyszehradzka, która jednak ze względu na różne oceny powagi zagrożenia ze Wschodu zmienia swój charakter. Używanie jakiegoś instrumentu niezgodnie z przeznaczeniem mogłoby doprowadzić do jego uszkodzenia. Dlatego grupa V4 powinna być narzędziem współpracy wyłącznie w tych obszarach, w których interesy państw członkowskich pozostają zbieżne, jak zagęszczanie infrastruktury energetycznej, transportowej czy większe zaangażowanie instytucji europejskich w ochronę granic zewnętrznych strefy Schengen. Siła i bezpieczeństwo Polski zależą nie tylko od tego, ile mamy dywizji, ile mają ich sojusznicy i ile mają wrogowie. Zależy także od roli, jaką nasz kraj odgrywa w społeczności międzynarodowej. Od tego, czy Polska będzie postrzegana jako odpowiedzialny członek tej społeczności, jako kraj, który potrafi wyjść poza krąg własnych, wąsko pojętych interesów i wspólnie z innymi stawić czoła globalnym wyzwaniom. Wielkość polskiej pomocy rozwojowej i humanitarnej znacząco wzrosła od czasu rosyjskiej inwazji. W ciągu ostatnich 2 lat staliśmy się głównym darczyńcą pomocy humanitarnej dla Ukrainy. Łącznie ministerstwa polskiego rządu wydały 16 mld euro na wszechstronną pomoc Ukrainie i ukraińskim uchodźcom wojennym. Środki na współpracę rozwojową będące w gestii MSZ są oczywiście znacznie mniejsze. W 2023 r. wyniosły prawie 450 mln zł. W tym roku przeznaczymy na ten cel prawie 600 mln zł. Udział Polski w finansowaniu oficjalnej pomocy rozwojowej Unii Europejskiej za pośrednictwem składki członkowskiej do budżetu Unii to prawie 800 mln euro. Wpłata do Europejskiego Funduszu Rozwoju, uiszczana przez MSZ, wynosi 30 mln euro. Jesteśmy wrażliwi na oczekiwania wyrażane w innych regionach globu. Naszą motywacją nie jest przy tym wyłącznie empatia. Nierówny dostęp do podstawowych dóbr, zapóźnienia rozwojowe, problemy demograficzne stwarzają wyzwania globalne, z których skutkami musimy się mierzyć także w Europie. W Polsce działa wiele pozarządowych organizacji humanitarnych i pomocowych. Zwłaszcza ludzie młodzi są wyczuleni na potrzeby innych społeczeństw, dostrzegają niepokojące zjawiska, podnoszą alarm. Chcę zapewnić, że polska dyplomacja pod moim kierownictwem będzie otwarta na wasze postulaty. ˝Polską pomoc˝ w sposób szczególny skoncentrujemy na losach kobiet i dziewcząt. Wzmocnienie ich statusu przyczynia się do rozwoju gospodarczego i walki z ubóstwem. Także adaptacja do zmian klimatu musi być widoczna w sposobie, w jaki Polska pomaga innym państwom, szczególnie tym, które sprawy klimatu stawiają na czele agendy politycznej. Dlatego podtrzymam ustalone przez poprzedni rząd priorytety przekrojowe ˝Polskiej pomocy˝ na lata 2021-2030. Unijna strategia Global Gateway zmierza do transformacji tradycyjnie rozumianej pomocy rozwojowej w kierunku ściślejszego wiązania własnych interesów, także gospodarczych, z interesami partnerów. To słuszny kierunek. Żeby jednak Polska mogła w pełni wykorzystywać unijne narzędzia, musimy znaleźć środki na realizację projektów pilotażowych. Szanowni Państwo! Liczne, nawet odległe geograficznie kryzysy wpływają na sytuację Polski także poprzez migrację. Ludzie zawsze migrowali, także my, Polacy. Sam byłem uchodźcą. Legalna i kontrolowana migracja może przynosić korzyści zarówno migrantom, jak i krajom przyjmującym. Ale prawo do migracji nie jest prawem człowieka i musi podlegać ograniczeniom, a państwa mają prawo regulować to, kto przybywa na ich terytorium. Masowa, nieregularna migracja to wyzwanie, które w moim przekonaniu nie tylko może obalać rządy, lecz także stanowi zagrożenie dla liberalnej demokracji jako takiej. Obecny system azylowy ugina się pod wpływem zbyt dużej liczby migrantów. Jeśli umiarkowane siły polityczne nie dadzą obywatelom poczucia opanowania sytuacji, to grozi nam już nie kolejna fala, lecz prawdziwe tsunami populizmu żerującego na obawach wyborców. Różnica między populistami a odpowiedzialnymi siłami politycznymi polega na tym, że populiści chcą problem migracji rozgrywać, a nie go rozwiązać. Aby skutecznie zmierzyć się z tym wyzwaniem, musimy, po pierwsze, zwalczać przyczyny, poprawiając sytuację gospodarczą i polityczną w krajach będących głównymi źródłami migracji, po drugie, zwalczać grupy przestępcze, które z przemytu ludzi na lądzie i na morzu uczyniły sposób zarobkowania, oraz tych, którzy im w tym pomagają, po trzecie, stworzyć jasną ścieżkę legalnej migracji dla tych, których nasze gospodarki i społeczeństwa potrzebują, a także skuteczne mechanizmy powrotu do kraju dla tych, którzy nie otrzymali w Unii prawa pobytu. Warunkiem koniecznym osiągnięcia tych celów jest nie tylko ponadnarodowa współpraca, lecz także stworzenie przejrzystej strategii migracyjnej. Nasi poprzednicy zignorowali ten obowiązek. W tym rządzie za jego wykonanie odpowiada Międzyresortowy Zespół ds. Migracji. Efektem będzie reforma sytemu wizowego. Istota afery wizowej polegała nie tylko na zwykłym kryminalnym, korupcyjnym procederze, nazywanym w mediach: wiza za łapówkę. Oburzenie powinien również budzić fakt, że polska wiza stała się najłatwiejszym i najtańszym środkiem, żeby dostać się do Europy Zachodniej. Zmieniamy to. W MSZ powstała biała księga na temat niezbędnych działań w celu wyeliminowania nieprawidłowości w systemie wizowym RP. Zaopatrzyliśmy placówki w tymczasowe wytyczne. Podniosłem wysokość opłat za polskie wizy do średniej europejskiej.