Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
(druk nr 308). Poseł Przemysław Wipler: Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Kiedy słuchałem wystąpienia pana Bodnara, ministra i prokuratora generalnego, miałem bardzo, bardzo duży niedosyt. Liczby, które padały w tym sprawozdaniu, to liczby bardzo porównywalne z tym, co działo się w latach poprzednich. Wbrew temu, co mówili koledzy z Prawa i Sprawiedliwości, gdy zobaczymy, jak wyglądała sytuacja podsłuchów od roku 2011, to rekordowy był rok - powiem dokładnie, mam tabeleczkę - rekordowy, panowie, był rok 2021, gdy było 7071 wniosków o kontrolę operacyjną. To było o ponad 1500 wniosków więcej niż w rekordowym roku za waszych poprzedników. Procentowo 1,5 tys. wniosków więcej przy 7 tys. to jest gigantyczna różnica. Jednocześnie przerażający jest cały czas trwający automatyzm klepania wniosków przez sądy. To, że mniej niż promil tych wniosków jest odrzucany przez sądy, 22 odmowy w trakcie roku 2023, mówi nam jedno: nie ma realnej kontroli nad tym, w jaki sposób Polacy są inwigilowani, podsłuchiwani, w jaki sposób do ich prywatności, do ich intymności sięgają władza, różnego rodzaju instytucje i służby. W tej debacie jest najważniejsze, żebyśmy przy partyjnych przepychankach nie zgubili tego, co w tej sprawie jest najważniejsze. Pegasus jest, był bardzo inwazyjnym narzędziem, bardzo inwazyjną metodą uderzania, sięgania w prywatność Polaków, ale był użyty 500 kilkadziesiąt razy w trakcie kilku lat. Można powiedzieć, że jest urządzeniem elitarnym do najlepszych, do wyjątkowych, do najtrudniejszych przypadków, ale jak znamy już fakty pokazujące, że był używany absolutnie nieadekwatnie. Bo czy siedzący tutaj pan mecenas jest szpiegiem, terrorystą, gościem, który przygotowuje zamach stanu? Z jakich powodów, nawet przy zarzutach, które stawiała mu prokuratura, używano takiego narzędzia? To jest absolutnie nieproporcjonalne. Problem, który mamy z Pegasusem, to jest część, element większego, szerszego problemu, z którym musimy się wreszcie zmierzyć. To, czego mi najbardziej brakowało w wystąpieniu pana ministra Bodnara, to są konkrety. Mówienie, że trzeba wreszcie szkolić sędziów... W jaki sposób szkolić, ile jest na to pieniędzy, ilu będzie szkolonych? Co zrobić, żeby do sędziów, do jednego sędziego nie trafiało dziennie kilkadziesiąt wniosków - bardzo obszerna dokumentacja? W jaki sposób sędzia może się wtedy zapoznać? My postanowiliśmy z kolegami z klubu Konfederacji zrobić coś bardzo przewrotnego. Bo mówimy o diagnozach, o chorobie, o problemach, ale nie mówimy o rozwiązaniach. Chcemy większość rządową zmotywować do szybszego, bardziej aktywnego działania w celu naprawy tych problemów. Drodzy państwo, postanowiliśmy złożyć projekt pt. ˝Kodeks pracy operacyjnej˝, projekt, który był w zeszłym roku, 17 kwietnia, prezentowany przez polityków Koalicji Obywatelskiej, przez byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pana gen. brygadiera Bondaryka, posła Kropiwnickiego i wielu innych posłów, polityków obecnie rządzącej koalicji, mówiąc: panowie, zróbcie to, co mówiliście, że zrobicie rok temu.
