Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
wychowałem się w Gliwicach, gdzie dominujący był język polski. W domu mówiło się po polsku i dopiero w dorosłym życiu, gdy wyruszyłem w świat, zorientowałem się, ile słów, ile wyrażeń, których na co dzień używam, jest tak naprawdę śląskich. Ale też nie trzeba być wielkim Ślązakiem, żeby upominać się o uznanie języka śląskiego za język regionalny. Prawdę mówiąc, w ogóle nie trzeba być Ślązakiem, można być nawet z Sosnowca. Wystarczy chcieć, aby kilkusettysięczna mniejszość posługująca się językiem śląskim cieszyła się w Polsce równymi prawami, aby Ślązacy czuli się w Polsce bardziej u siebie. Prawdę mówiąc, żaden ze mnie również wielki językoznawca i całe szczęście. Miałem językoznawstwo na studiach, ale to było dawno, i się nie przykładałem specjalnie. Ale nie trzeba być żadnym językoznawcą, żeby domagać się uznania języka śląskiego za język regionalny, bo zupełnie nie o to tutaj chodzi. Sama kategoria języka regionalnego ma charakter prawny i polityczny. Jeżeli setki tysięcy osób posługujących się na co dzień językiem śląskim domagają się jego uznania, jeżeli miliony mieszkańców regionu chciałyby, aby ich dzieci mogły uczyć się języka śląskiego w szkołach, to nie ma żadnego powodu, żeby parlament polski nie miał przyznać im racji. Wbrew temu, co się niektórym wydaje, same języki nie spadają do nas z nieba w niezmiennej i ostatecznej formie, ale są kształtowane przez procesy społeczne i polityczne decyzje. Głosując nad uznaniem języka śląskiego za regionalny, głosujemy tak naprawdę za tym, czy chcemy, żeby język ten zyskał instytucjonalne wsparcie i warunki do rozwoju, czy godzimy się na to, aby powoli wymierał.
