To wydarzenie, choć oddolne i spontaniczne, pokazało nam dwie niezwykle ważne prawdy o stanie naszego państwa i naszego społeczeństwa. Po pierwsze, obnażyło skalę zaniedbań i niedofinansowania w polskiej służbie zdrowia. Skoro obywatele są zmuszeni do takich akcji, aby móc zebrać środki na leczenie, oznacza to jedno: system nie działa tak, jak powinien. Zbyt wielu pacjentów pozostaje bez realnego wsparcia, zbyt długo czekają oni na pomoc, a ich jedyną szansą staje się zbiórka publiczna. W tym przypadku udało się zebrać ogromną sumę, ale należy pamiętać, że takich zbiórek są setki i dotyczą wielu innych chorób i problemów. To nie jest powód do dumy dla klasy politycznej. To sygnał alarmowy. Od lat rządzącym brakuje odwagi do przeprowadzenia prawdziwych, systemowych reform ochrony zdrowia. Zamiast długofalowych rozwiązań ciągle mamy działania doraźne, głównie kroplówki finansowe, zamiast stabilności - nieustanne zmiany koncepcji. A w tym czasie ludzie cierpią, chorują i często zostają pozostawieni sami sobie. Ta zbiórka pokazała jednak także coś jeszcze i być może jest to wniosek jeszcze ważniejszy. Pokazała, jak bardzo Polacy pragną przestrzeni wolnej od politycznej walki, przestrzeni opartej na solidarności, empatii i wspólnym celu. Kiedy tylko jacyś politycy próbowali włączyć się w komentowanie tego wydarzenia, robiąc to oczywiście z zacięciem politycznym, spotykali się z wyraźną, masową niechęcią. I to nie dlatego, że ludzie nie chcą rozwiązań systemowych, ale dlatego, że uznali tę inicjatywę za apolityczną, autentyczną i wspólnotową. To bardzo czytelny sygnał:
Polacy mają dość nieustannej, plemiennej polaryzacji nakręcanej przez polityków i podsycanej przez media
. Mają dość kreowanych sporów, które dzielą zamiast łączyć. Mają dość sytuacji, w której każda inicjatywa, nawet ta najbardziej ludzka i bezinteresowna, staje się polem politycznej rywalizacji i zawłaszczania. Wysoka Izbo! Jeśli chcemy odzyskać zaufanie obywateli, musimy wyciągnąć lekcję z tego wydarzenia. Obecnie sytuacja ochrony zdrowia wygląda dramatycznie,
tysiące ludzi czekają przez wiele miesięcy lub nawet lat na wizytę do specjalisty
, szpitale odwołują lub przekładają zabiegi i operacje z powodu wyczerpania limitów, zamykane są porodówki. Służba zdrowia wali się na naszych oczach, nie można dłużej stać obok i obserwować tej tragedii. Dlatego Polacy organizują takie zbiórki. Nie dlatego, że chcą, tylko dlatego, że system nie daje im wyboru. Po pierwsze, musimy realnie, a nie deklaratywnie, zreformować służbę zdrowia, tak aby ludzie nie byli zmuszani do szukania na taką skalę ratunku na własną rękę, tak aby pomoc była dostępna, szybka, godna i na miarę naszej pozycji gospodarczej. Po drugie, musimy zmienić sposób uprawiania polityki, odejść od języka podziałów, od nakręcania emocji, od budowania kapitału politycznego na konflikcie. Polityka nie powinna być areną plemiennej walki, lecz przestrzenią odpowiedzialności za wspólnotę. Wspomniane wydarzenie potwierdziło, że Polacy tej wspólnoty pragną. Dziś zawód polityka jest jednym z najniżej ocenianych i darzonych najmniejszym zaufaniem. I nie jest to przypadek. To efekt lat działań polityków, które bardziej dzieliły niż łączyły. Dlatego apeluję: wyciągnijmy wnioski. Pokażmy Polakom, że potrafimy wyciągać wnioski. Pokażmy, że potrafimy działać ponad podziałami tam, gdzie chodzi o ludzkie życie, zdrowie, ale i o Polskę. I wreszcie pokażmy, że polityka może być służbą, a nie niekończącym się konfliktem. Dziękuję. Przebieg posiedzenia