Wezwanie rządu do kompleksowej ochrony pszczelarzy przed tanim importem i wykluczeniem cyfrowym.
Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
To temat, który nie może być sprowadzany na margines debaty publicznej. Pszczelarstwo to nie tylko produkcja miodu. To bezpieczeństwo żywnościowe, zapylanie upraw, wsparcie dla sadownictwa, ogrodnictwa i rolnictwa, ochrona środowiska naturalnego oraz ważny element polskiej wsi. W ostatnim czasie skierowałem trzy interpelacje dotyczące problemów, z którymi mierzą się pszczelarze. Pierwszą do ministra rolnictwa i rozwoju wsi oraz ministra klimatu i środowiska w sprawie niewystarczającego wsparcia dla pszczelarzy, problemów z lokalizacją pasiek oraz planowanych regulacji środowiskowych. Drugą do prezesa Rady Ministrów w sprawie ochrony polskich pszczelarzy przed tanim importem miodu i konieczności wzmocnienia kontroli jakości produktów trafiających na polski rynek. Trzecią do ministra rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie przywrócenia możliwości składania papierowych wniosków o pomoc dla pszczelarzy, szczególnie z myślą o osobach starszych i wykluczonych cyfrowo. Skala problemów jest poważna. Pszczelarze alarmują, że obecna pomoc państwa jest symboliczna i niewystarczająca. Stawka 50 zł do jednej przezimowanej rodziny pszczelej nie odpowiada realnym kosztom prowadzenia pasiek. Ceny węzy, leków, paliwa, sprzętu, dokarmiania pszczół i pracy rosną z roku na rok. W takich warunkach wielu pszczelarzy, szczególnie prowadzących małe i średnie pasieki, staje przed dramatycznym wyborem: ograniczać działalność albo całkowicie ją zamknąć. Rząd nie może udawać, że 50 zł rozwiązuje problem. Polski pszczelarz potrzebuje realnego wsparcia, a nie symbolicznych gestów. Konieczne jest podniesienie pomocy do poziomu odpowiadającego rzeczywistym kosztom utrzymania rodzin pszczelich oraz uruchomienie dodatkowych programów wsparcia: do zakupu węzy, leczenia rodzin pszczelich, zwalczania chorób, zakupu sprzętu pasiecznego oraz odbudowy rodzin pszczelich. Drugim wielkim problemem jest presja taniego importu miodu. Według dostępnych danych za okres od stycznia do października 2025 r. import miodu do Polski wyniósł ponad 22 tys. t, z czego ponad 80% pochodziło spoza Unii Europejskiej. Największy udział miały Chiny i Ukraina. Cena miodu sprowadzanego spoza UE była znacząco niższa niż cena miodu z rynku unijnego. To oznacza bezpośrednie uderzenie w polskich producentów. Nie może być tak, że uczciwy polski pszczelarz przegrywa z masowym, tanim importem, którego jakość, pochodzenie i skład wymagają szczególnie dokładnej kontroli. Konsument ma prawo wiedzieć, czy kupuje prawdziwy polski miód, czy mieszankę miodów z importu. Państwo ma obowiązek chronić zarówno konsumentów, jak i krajowych producentów. Apeluję do rządu o natychmiastowe wzmocnienie kontroli jakości miodu importowanego, szczególnie pod kątem zafałszowań, dodatku syropów cukrowych, błędnego oznaczania kraju pochodzenia oraz wprowadzania konsumentów w błąd. Potrzebne są surowe kary dla podmiotów fałszujących miód i wykorzystujących nieuczciwe praktyki rynkowe. Potrzebna jest także realna promocja polskiego miodu oraz wsparcie sprzedaży bezpośredniej od krajowych pszczelarzy. Trzecia sprawa to biurokracja i wykluczenie cyfrowe. W 2026 r. wnioski o pomoc do przezimowanych rodzin pszczelich mają być składane za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ARiMR. Dla części osób może to być wygodne, ale dla wielu starszych pszczelarzy jest to poważna bariera. Nie każdy ma komputer, profil zaufany, stabilny dostęp do Internetu i umiejętność obsługi systemów elektronicznych. Cyfryzacja administracji nie może oznaczać odcinania ludzi od pomocy publicznej. Szczególnie na wsi, gdzie wielu pszczelarzy to osoby starsze, państwo powinno zapewniać rozwiązania proste, dostępne i ludzkie. Dlatego apeluję o przywrócenie możliwości składania wniosków w formie papierowej - osobiście w biurze powiatowym ARiMR lub za pośrednictwem poczty. Forma elektroniczna może pozostać, ale nie może być jedyną ścieżką dostępu do wsparcia. Ważnym problemem pozostaje również brak stabilnych i jasnych zasad lokalizacji pasiek. Pszczelarze potrzebują bezpieczeństwa prowadzenia działalności, a nie niepewności wynikającej z planowanych regulacji środowiskowych. Ochrona dzikich zapylaczy jest ważna, ale nie może być prowadzona przeciwko pszczelarzom. Państwo powinno tworzyć więcej pożytków, łąk kwietnych, pasów roślin miododajnych, zadrzewień i terenów przyjaznych zapylaczom, zamiast przerzucać odpowiedzialność za problemy środowiskowe na ludzi prowadzących pasieki. Apeluję do rządu Donalda Tuska o przygotowanie kompleksowego programu ochrony polskiego pszczelarstwa. Program ten powinien obejmować realne wsparcie finansowe, ochronę rynku przed nieuczciwym importem, skuteczne kontrole jakości miodu, promocję polskiego produktu, jasne oznaczanie kraju pochodzenia, przywrócenie papierowych wniosków dla osób wykluczonych cyfrowo oraz wyznaczanie bezpiecznych lokalizacji dla pasiek. Polski pszczelarz nie może być zostawiony sam sobie. Nie może być tak, że państwo nakłada kolejne wymogi, dopuszcza masowy import taniego miodu, utrudnia dostęp do pomocy i jednocześnie oczekuje, że pasieki same przetrwają. Brak reakcji oznacza zgodę na niszczenie ważnej części polskiego rolnictwa i polskiej wsi. Pszczelarze potrzebują decyzji, nie deklaracji. Potrzebują wsparcia, nie biurokratycznych barier. Potrzebują ochrony, nie obojętności. Polski miód, polskie pasieki i polska wieś zasługują na realną pomoc państwa. Przebieg posiedzenia