Pełna wypowiedź
6 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję bardzo. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przede wszystkim to dobrze, że dyskusja na temat patostreamingu toczy się w parlamencie. Dyskusja nad tym jest wyrazem odpowiedzialności władzy publicznej i troski nie tylko o najmłodszych, ale w ogóle o naszych obywateli, którzy są ofiarami tych haniebnych i obrzydliwych transmisji. Dobrze byłoby, gdybyśmy tę dyskusję przeprowadzili w oderwaniu od polityki, politycznych uszczypliwości i politycznych uwag. Niestety nie mógłbym nie zacząć tego wystąpienia od repliki w stosunku do pana posła Wójcika, który dużą część swoich wystąpień poświęca nie patostreamingowi, tylko Koalicji Obywatelskiej. On się skupia na Koalicji Obywatelskiej. (Poseł Michał Wójcik: To jest to samo.) Panie pośle, powiem szczerze: bardzo odważnie stawia pan tezę o złodziejstwie legislacyjnym jak na posła, który przedłożył projekt, który jest zwykłą kopią projektu z poprzedniej kadencji. (Poseł Michał Wójcik: Ale mojego.) Nie, rządowego. (Poseł Michał Wójcik: To był mój projekt, tylko rządowy.) Jest zwykłą kopią projektu z poprzedniej kadencji. Tylko ja mam takie przekonanie... Panie pośle, przedłożył pan kopię. (Poseł Michał Wójcik: Jako projekt rządowy.) Mniej nerwów. Mam tylko takie poczucie, że pana delikatnie zazdrość zżera. (Poseł Michał Wójcik: Jaka zazdrość?) Miał pan przez 8 lat większość parlamentarną i ten pana świetny pomysł nie zyskał poparcia w pana na klubie. Nie wiem, czy zyskał poparcie nawet w pana ministerstwie. (Poseł Michał Wójcik: Nie było tak.) Dopiero koalicja 15 października dała nadzieję, że coś w tym obszarze można zrobić. Rozumiem, że chciałby pan mieć sukces. Ale miał pan 8 lat na to, żeby przekonać własny klub parlamentarny. Nie udało się panu. My przekonujemy pana do trochę lepszego projektu. Pana jest podobny, ale proszę nie mówić, że pan go teraz wziął i wymyślił. Pan po prostu wziął i skopiował poprzedni projekt rządowy. (Poseł Michał Wójcik: Ale on jest mój, ja byłem w rządzie, byłem ministrem.) Rozumiem. Ja tylko mówię, że ten projekt jest wierną kopią projektu z poprzedniej kadencji. Z jakichś przyczyn ten projekt nie był procedowany. Zostawiam. To państwa polityczna odpowiedzialność, że nie chcieliście tego robić. Powiem szczerze, że nawet sam byłem lekko zdumiony. Miałem w Toruniu przypadek dość popularnego patostreamera Daniela Z. Nie chcę mu robić reklamy, przywoływać pseudonimu, żeby nie zyskiwał popularności. Hasał on sobie po Internecie, jak tylko chciał. Rząd Prawa i Sprawiedliwości uważał: jest świetne prawo, nic nie musimy robić. A on hasał, demoralizował młodzież, niszczył przestrzeń internetową obrzydliwymi transmisjami. Tymczasem wy mieliście świetne humory i nic z tym nie robiliście. Jedyny w tym zakresie projekt pojawił w końcówce kadencji, a i tak nie został uchwalony. Projekt, nad którym teraz dyskutujemy, w sposób znaczący różni się od przedłożonego przez pana posła Wójcika. Mówiłem o tym podczas pierwszego czytania projektu przedstawianego przez pana posła. Mianowicie, proszę zauważyć, w propozycji pana posła nie ma kluczowego elementu dotyczącego karania patostreamingu. Chodzi o element publicznego rozpowszechniania. Pan poseł uważał, że każde rozpowszechnianie, nawet w zaciszu domu, powinno być penalizowane. Bez elementu publicznego rozpowszechniania ten przepis zupełnie zmienia swój charakter. Mam zresztą takie poczucie... Zdarza się nie po raz pierwszy, też przy okazji tego projektu, choć tak było i w przypadku innych, taka kierunkowa myśl: napiszmy cokolwiek, byle jak, powiedzmy, że kierunkowo jest fajnie, a później sobie go będziemy poprawiali. Nie, panie pośle, bo to jest pójście na łatwiznę: napisać sobie cokolwiek, rzucić na komisję sejmową, a potem - poprawiajcie, myślcie, analizujcie. Później powiecie tak: to był nasz sukces, to był nasz projekt, kompletnie zmieniony. (Poseł Michał Wójcik: Ty pasujesz do czasów stalinizmu.) Może się pan obrażać, ale to nie moja wina, że pan przedłożył dość trefny projekt. (Poseł Maria Kurowska: Trefny?) Legislacyjnie trefny. Nie był dobry. (Poseł Maria Kurowska: Nie był dobry?) No nie był dobry. On był na tyle dobry, że go nie poparliście w poprzedniej kadencji właśnie w takim brzmieniu. (Wypowiedź poza mikrofonem) To z jakiego powodu? Wtedy popieraliście patostreaming, a teraz jesteście przeciwni. W ogóle mam wrażenie, że wasz punkt widzenia i ocena pewnych sytuacji bardzo zależy od tego, czy rządzicie, czy jesteście w opozycji. Jak rządziliście, patostreaming był świetny, a jak jesteście w opozycji, patostreaming jest zły. I te przykłady można by wymieniać bez końca. Kolejna kwestia: kontratypy, coś, co jest zupełnie naturalne przy tworzeniu przepisów prawa. Projekt pana posła nie dawał w ogóle przestrzeni na stosowanie potrzebnych, wydaje się, przy takim przynajmniej przepisie kontratypów, chociażby na wzór przepisów, które penalizują propagowanie totalizmów wszelkiej maści. Tam też są kontratypy związane chociażby z działalnością edukacyjną i kilkoma innymi przykładami. Tego typu kontratypy też powinny znaleźć się w tym projekcie, a ich nie było. Proszę więc nie mówić, że mówimy o skopiowanym czy analogicznym rozwiązaniu. Mówimy o dwóch projektach, które regulują oczywiście tę samą materię, ale podchodzą do niego albo po łebkach, albo w sposób po prostu odpowiedzialny. Jestem głęboko przekonany, że na finiszu prac parlamentarnych będziemy mogli wspólnie ten projekt uchwalić, że wątpliwości, które chociażby dzisiaj podnosił pan poseł Tumanowicz z Konfederacji, uda się porozwiewać. Jeżeli te wątpliwości bazują na tym, że mogłyby być penalizowane sytuacje, które w ogóle nie dotyczą tego projektu, to wydaje się, że na posiedzeniu komisji będzie okazja, żeby te różnego rodzaju wątpliwości porozwiewać. Co jest bowiem istotą samego penalizowania patostreamingu? I tutaj kieruję swoje słowa do pana posła Gomoły, który na szczęście też jest jeszcze z nami na sali. A mianowicie to jest zyskiwanie zwykłej popularności, czasem zwykłej kasy, jakiejś zwykłej sławy na dehumanizowaniu drugiego człowieka, po prostu dehumanizowaniu drugiego człowieka. Przecież na tych transmisjach pokazywane są obrzydliwe, karygodne sceny. Państwo nie może się temu po prostu przyglądać. Oczywiście polityka prawnokarna, wprowadzanie nowych sankcji i nowych typów przestępstw to też nie jest remedium na całe zło, ale niech to będzie remedium na dużą część tego zła. Nie możemy po prostu biernie patrzeć i udawać, że nic się nie da w tej sprawie zrobić. Róbmy wszystko, co możemy. Jeżeli spotykamy się z blokadą, chociażby w Pałacu Prezydenckim, przy wprowadzaniu pewnych regulacji dotyczących Internetu, to musimy procedować w inny sposób, chociażby w tym obszarze. Mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy jakiekolwiek torpedowanie tego projektu. Tłumaczyliśmy to wielokrotnie przy tego typu sytuacjach. To nie jest atak na jakąkolwiek wolność słowa, wolność ekspresji, naprawdę. Czy wolność słowa, wolność ekspresji ma mieć postać podawania komuś fekaliów do wypicia? Tak rozumiemy wolność działania, wolność komunikowania się? To jest fałszywy obraz swobody. Każda swoboda ma gdzieś swoje racjonalne granice, przede wszystkim tam, gdzie zaczyna się dobro drugiego człowieka. Swoboda nie może wchodzić w poniżanie drugiego człowieka i jeszcze robienie na tym pieniędzy. Musimy sobie jasno stawiać granice. Wszyscy jesteśmy za swobodą komunikowania się, swobodą wypowiadania się, nawet czasami największych głupot. Piękno demokracji polega na tym, że się spieramy. Ale są takie momenty, kiedy musimy powiedzieć tutaj wszyscy wspólnie, że godność człowieka jest tą granicą nieprzekraczalną, czy to się dzieje w świecie rzeczywistym, czy to się dzieje za pośrednictwem Internetu. Jeżeli dzisiaj widzimy mankamenty Kodeksu karnego w tym zakresie, to musimy po prostu te mankamenty naprawić, uzupełnić. Mam nadzieję, że z tą nowelizacją w tym zakresie nasze prawo karne stanie się szczelniejsze, a organy ścigania i sądy dostaną kolejne narzędzia do ścigania absolutnych bandytów. Dziękuję. Przebieg posiedzenia