Pełna wypowiedź
9 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić państwu rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz innych ustaw. Reforma ta, wzmacniając instytucję stojącą na straży przestrzegania prawa pracy, realizuje także zobowiązanie Polski w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Dokładnie jest to realizacja kamieni milowych A71G i A72G KPO. To projekt, który zwiększając bezpieczeństwo milionów pracujących Polaków i ich rodzin, przyniesie Polsce miliardy złotych unijnych pieniędzy. To zatem reforma, która po prostu i jednoznacznie jest w interesie Polski i Polaków. Naczelnym celem reformy jest skuteczna walka z patologią śmieciowego zatrudnienia, jaka od lat trawi polski rynek pracy. Walka z łamaniem prawa, z wypychaniem ludzi na nielegalne umowy dla szybkiego zysku, z nieuczciwą konkurencją wobec uczciwych polskich przedsiębiorców, którzy na kombinatorstwie cwaniaków dziś realnie tracą. Celem tej reformy jest bezpieczeństwo, praworządność i uczciwość, ale także realizacja konstytucji, która w art. 24 jasno stanowi, że praca znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej, a państwo nadzoruje warunki jej wykonywania. Aby ten konstytucyjny obowiązek realizować, Państwowa Inspekcja Pracy potrzebuje porządnych, skutecznych narzędzi. W takie narzędzia wyposaża ją prezentowany projekt ustawy. Aby jednak nie było żadnych wątpliwości co do działań tej instytucji, wzmacniamy także kontrolę sądów nad jej decyzjami. Wysoka Izbo! Zanim przedstawię zmiany, jakie wprowadza projekt ustawy, chcę powiedzieć, czego w tym projekcie nie zmieniamy. Otóż nie zmieniamy prawa pracy. Nie zmieniamy Kodeksu pracy. Nie zmieniamy obowiązujących w nim przepisów. Nie dodajemy ani przecinka do art. 22 Kodeksu pracy, który jasno i od wielu już lat stanowi, co jest stosunkiem pracy i że w przypadku stosunku pracy jedyną legalną umową jest umowa o pracę, a także że nie wolno takiej umowy zastępować umową cywilnoprawną. To jest już dziś obowiązujące prawo, za którego łamanie grożą wielotysięczne grzywny i odpowiedzialność wykroczeniowa, a nawet karna. Tego prawa nie zmieniamy, ale chcemy, żeby w końcu było to prawo skutecznie egzekwowane. Nie robimy jeszcze jednej rzeczy. Nie likwidujemy umów cywilnoprawnych. Tam, gdzie są one adekwatnie stosowane, gdzie naprawdę mamy do czynienia z wykonywaniem zlecenia, wykonaniem dzieła czy relacją B2B, zgodnie z wolą i decyzją stron, tam nie ma mowy o łamaniu prawa i o potrzebie interwencji Państwowej Inspekcji Pracy. Ale tam, gdzie zlecenie czy dzieło to jedynie sposób pracodawcy na pozbawienie pracownika prawa do urlopu wypoczynkowego albo rodzicielskiego, do zwolnienia chorobowego, do płatnych nadgodzin, do ochrony przed zwolnieniem z dnia na dzień, czyli tam, gdzie dochodzi do wyzysku, krzywdy i łamania prawa, państwo musi reagować. Prawo pracy jest w Polsce jasne. Mamy precyzyjnie zdefiniowane pojęcia takie jak stosunek pracy czy umowa o pracę. Mimo to wciąż plagą polskiego rynku pracy są umowy śmieciowe i wypychanie pracowników na jednoosobowe działalności gospodarcze. Wciąż w niektórych przedsiębiorstwach mamy do czynienia z sytuacjami, w których kierowca jest na JDG i co miesiąc wystawia tylko tej jednej firmie fakturę. Pracownicy biurowi są na umowach zlecenia, grafik jest na umowie o dzieło, a menedżerowie są na umowach o pracę. Wszystkich tych ludzi łączy to, że tak naprawdę są pracownikami jednej firmy, mają szefa i określony zakres obowiązków, świadczą pracę osobiście, ale każdemu pracodawca dał zupełnie inny typ umowy. To absurd. Nasza reforma pozwoli wreszcie z tym absurdem skutecznie zawalczyć. Co konkretnie chcemy zmienić? Naszym celem jest wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy oraz sądów pracy. PIP otrzyma uprawnienia do tego, aby w drodze postępowania i decyzji administracyjnej przekształcać pozorne, wadliwie zawarte i nielegalne umowy cywilnoprawne w zgodne z prawem umowy o pracę. Nie będzie się to działo automatycznie. Prawo takie okręgowy inspektor pracy będzie zyskiwał dopiero wówczas, gdy nie zostanie wykonane polecenie doprowadzenia do stanu zgodnego z prawem, wydawane w toku prowadzonej przez PIP kontroli i po zgromadzeniu dowodów, że rzeczywiście między stronami zachodzi stosunek pracy, a nie stosunek cywilnoprawny. Decyzja okręgowego inspektora będzie wywoływała skutki na przyszłość. Od tej decyzji będzie przysługiwało prawo odwołania do sądu pracy, a wykonalność tej decyzji w przypadku odwołania będzie wstrzymana do czasu prawomocnej decyzji sądu. Spróbujmy wyobrazić sobie, jak mogą wyglądać skutki tej ustawy w praktyce. Mamy więc pana Adama, który od kilku lat pracuje w sklepie budowlanym. Przychodzi codziennie do tego samego miejsca, wykonuje polecenia tego samego przełożonego, pracuje w tych samych godzinach. I tak od 3 lat. Niestety panu Adamowi zatrudniający go kierownik powiedział, że u nich są tylko umowy zlecenia. Więc od 3 lat co jakiś czas pan Adam idzie do kadrowej sklepu i podpisuje taką samą umowę zlecenia. I choć raz na jakiś czas pan Adam pyta szefa, kiedy wreszcie dostanie normalną umowę, umowę o pracę, to nic się nie zmienia. Czy w tym przypadku pracodawca postępuje uczciwie i legalnie? Niestety nie. Dlaczego? Bo praca pana Adama, zgodnie z obowiązującym już dziś w Polsce prawem, jest normalną pracą na etat. Dlatego należy mu się normalna, legalna umowa o pracę. Dlaczego to takie ważne z perspektywy pana Adama? Bo umowa o pracę zabezpiecza jego podstawowe prawa. Daje mu np. możliwość wzięcia płatnego urlopu, chorowania z pewnością, że otrzyma za ten czas pieniądze i nie zostanie w środku choroby zwolniony, czy pewność, że nie zostanie zwolniony z dnia na dzień tylko dlatego, że akurat w tym miesiącu pracodawca postanawia nie kontynuować z nim współpracy. Przez uśmieciowienie rynku pracy życie pana Adama i kilkuset tysięcy innych polskich pracowników jest mniej przewidywalne, trudniejsze, mniej bezpieczne. Na umowach zlecenia i umowach pokrewnych na koniec II kwartału 2025 r. pracowało blisko 1,5 mln osób. To jest najwięcej, od kiedy GUS w ogóle publikuje o tym dane. Dla części z tych ludzi taka forma pracy to nie jest żaden wolny wybór. To jest konieczność i przymus. To ludzkie historie, często historie krzywdy, niesprawiedliwości i historie łamania prawa. To również historie dyskryminacji, jak historia pani Małgorzaty, która jako jedyna w swojej firmie nie ma umowy o pracę, bo szef boi się, że zajdzie ona w ciążę i pójdzie na macierzyński. Pani Małgorzata chciałaby w końcu czuć się pewnie w miejscu pracy i może nawet założyć rodzinę. Umowa o pracę zabezpieczyłaby jej interesy, nie musiałaby się obawiać, że z dnia na dzień zostanie bez pracy. Wróćmy jednak do sprawy pana Adama, by prześledzić, jak realnie będzie działać procedowana reforma. Co stanie się po wprowadzeniu w życie tej ustawy, gdy pan Adam zgłosi swoją sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy? W sklepie budowlanym pojawi się inspektor pracy, przeprowadzi kontrolę i ustali, jaki jest stan faktyczny. Jeśli widzi, że sytuacja jest jednoznaczna, to poleca pracodawcy, by podpisał z panem Adamem umowę o pracę, tak aby było wszystko zgodnie z prawem. Jeśli umowa zostaje podpisana, sprawa jest zakończona. To pierwszy i w takim wypadku ostatni etap tej sprawy. Co jednak, gdy szef pana Adama dalej nie chce podpisać z nim normalnej umowy? W takim wypadku inspektor zwraca się do okręgowego inspektora pracy o wszczęcie postępowania administracyjnego. W trakcie tego postępowania każda ze stron - pan Adam i jego pracodawca - ma prawo składać wyjaśnienia i przedstawiać inspektorowi dowody na poparcie swoich racji. Po rozpatrzeniu sprawy wydane zostanie orzeczenie o umorzeniu sprawy lub decyzja o przekształceniu umowy w umowę o pracę. Co istotne, już w tym momencie inspektor może nie wszczynać postępowania i przekazać sprawę bezpośrednio do sądu pracy. A co w sytuacji, gdy z wydaną decyzją inspektora o przekształceniu umowy pana Adama nie zgodzi się szef sklepu budowlanego? W takim wypadku ma on prawo odwołać się od tej decyzji do sądu rejonowego w terminie 1 miesiąca od jej wydania. Gdy to się wydarzy, inspektor dokonuje autokontroli, czyli jeszcze raz sprawdza, czy wydana przez niego decyzja była słuszna. Może więc zmienić albo utrzymać swoją decyzję. W przypadku jej utrzymania to odwołanie trafi do sądu. Co ważne, w wyniku odwołania decyzja inspektora zostaje zawieszona do czasu uprawomocnienia, czyli do chwili orzeczenia sądu. Na końcu mamy etap czwarty, czyli postępowanie sądowe. Na tym etapie ważne jest, by sprawa potoczyła się możliwie szybko, tak by zarówno pan Adam, jak i jego pracodawca mieli pewność co do swojej sytuacji. Nikomu przecież nie zależy na tym, żeby postępowania przed sądem ciągnęły się w nieskończoność. Dlatego zaprojektowaliśmy również takie przepisy, których celem jest przeciwdziałanie przewlekłości postępowań dotyczących ustalenia stosunku pracy. Sąd będzie miał także możliwość wydania właściwego zabezpieczenia na czas trwania postępowania. Omawiany projekt zawiera także szereg rozwiązań technicznych, które mają na celu poprawę efektywności kontroli. Państwowa Inspekcja Pracy zyska możliwość wymiany informacji z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Krajową Administracją Skarbową. Pozwoli to skuteczniej identyfikować nadużycia i lepiej chronić pracowników, ale także oszczędzić uczciwym pracodawcom niepotrzebnych kontroli, bo Państwowa Inspekcja Pracy przede wszystkim musi trafiać tam, gdzie prawo jest łamane. Wprowadzamy także kontrole zdalne, dzięki którym wiele spraw będzie można załatwić szybciej, sprawniej i bez zbędnych obciążeń dla firm. Kontrole będą planowane w oparciu o analizę ryzyka oraz roczne i wieloletnie plany działań, co oznacza, że Państwowa Inspekcja Pracy skoncentruje swe działania tam, gdzie zagrożenia są największe. Jednocześnie dwukrotnie zwiększamy maksymalne grzywny za naruszenia prawa, bo dotychczasowe, od lat niewaloryzowane kary są niewystarczające, by skutecznie odstraszać od łamania przepisów. Projektowana reforma wzmacnia ochronę milionów polskich pracowników - to jest oczywiste - ale raz jeszcze chcę podkreślić, że chroni także polskich przedsiębiorców, uczciwych i rzetelnych pracodawców, którzy chcą rozwijać swoje firmy w warunkach uczciwej konkurencji. Słyszymy głosy przedstawicieli polskiego biznesu: My przestrzegamy prawa, inwestujemy w ludzi, płacimy składki. Dlaczego mamy konkurować z kimś, kto działa taniej tylko dlatego, że omija przepisy? I to pytanie jest absolutnie zasadne, bo jeśli system pozwala działać taniej kosztem pracownika, kosztem bezpieczeństwa, kosztem budżetu, to nie jest to wolna konkurencja. To jest wypaczenie wolnej konkurencji, to jest nieuczciwa konkurencja, a rynek, który premiuje nieuczciwość, nie jest rynkiem zdrowym. Taki rynek nie wspiera innowacji ani jakości, tylko tworzy firmy zombie, które istnieją wyłącznie dlatego, że przerzucają część kosztów swojej działalności na pracowników i na państwo. Także dlatego tak bardzo potrzebna jest ta ustawa. Aby żaden przedsiębiorca nie miał wątpliwości, czy jego działania są zgodne z prawem i fair wobec konkurencji, w projekcie ustawy wprowadziliśmy również mechanizm prewencyjny - interpretacji indywidualnej. Pracodawca będzie mógł zgłosić się do Państwowej Inspekcji Pracy, by ta stwierdziła, czy zawierane przez niego umowy z pracownikami są zgodne z prawem. Taka interpretacja wydawana będzie w ciągu 30 dni. Pełni ona funkcję prewencyjną, gwarancyjną i stabilizującą, tak by wszyscy pracodawcy mieli jasność, mogli sprawdzić, czy ich działania są zgodne z prawem. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Projekt, który dziś omawiamy, powstał w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ale jego obecny kształt jest efektem prac całego rządu, zaangażowania premiera i wicepremiera, współpracy z ministrem sprawiedliwości, a także szerokich konsultacji z pracownikami, przedsiębiorcami, związkami zawodowymi i pracodawcami. Zmiany, które proponujemy, popiera także zdecydowana większość Polaków. Według badań odsetek osób, które chcą, by zwiększyć uprawnienia inspekcji, wynosi ponad 60%. Dziś za naszą propozycją stoją ludzie: polscy pracownicy i ich rodziny, uczciwi pracodawcy. Stawką jest ich bezpieczeństwo, stabilność oraz miliardy unijnych pieniędzy. Dlatego w imieniu rządu zwracam się do Wysokiej Izby o dalsze procedowanie nad tym dobrym, ważnym i przede wszystkim potrzebnym projektem ustawy. Dziękuję. (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak) Przebieg posiedzenia