Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję. Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Nie widzę niestety przedstawicieli ministerstwa. Bardzo żałuję, bo to jest istotne i mam nadzieję, że będzie to miało pewne przełożenie na to, co dalej będzie się działo z tą ustawą. Posiedzenie komisji było bardzo merytoryczne i w jego toku tak naprawdę największą wartością dodaną były wystąpienia strony społecznej, bo poza krótką dyskusją w gronie członków komisji, która generalnie popiera co do istoty ten kierunek zmian, aczkolwiek wskazuje na pewne potencjalne niedociągnięcia, była też przestrzeń dla przedstawicieli Stowarzyszenia Aplikantów i Absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Ponadto stowarzyszenie Votum przesłało do komisji pismo z sześcioma konkretnymi postulatami, które też były przedmiotem dyskusji. Strona społeczna również generalnie popiera ten projekt. Kierunkowo wskazano, że jest to właściwa droga, aczkolwiek jednocześnie niewystarczająca. W zasadzie jedyna zmiana, czyli zwiększenie liczby podejść do egzaminu z dwóch do trzech, przy jednoczesnym zaniechaniu kompleksowego uregulowania kwestii egzaminu sądziowskiego, prokuratorskiego to jest coś, na co wskazuje strona społeczna jako na niewykorzystaną szansę. Zarówno Stowarzyszenie Aplikantów i Absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, jak i stowarzyszenie Votum wskazują na pewne konkretne zmiany, które mogłyby zostać wprowadzone, które - jak się wydaje, także na podstawie dyskusji w komisji z przedstawicielami ministerstwa - byłyby w zasadzie niekontrowersyjne. Niestety do tej pory w ustawie tego nie ma. Jakie to są postulaty? Przede wszystkim stowarzyszenie Votum w swoim piśmie wskazuje na sześć konkretnych elementów, które mogłyby zostać tu umieszczone. Pierwszy to wprowadzenie możliwości odwołania od wyniku egzaminu sędziowskiego. W obecnej ścieżce tego nie ma i nawet zwiększenie liczby podejść do egzaminu nie rozwiązuje problemu w sytuacji, gdy ocena samego egzaminu byłaby nieprawidłowa. Byłby to mechanizm spełniający standardy, które przysługują każdemu obywatelowi w tego typu sprawach - prawo do tego, aby to odwołanie zostało rozpatrzone, aby ewentualne pomyłki mogły być skorygowane na tym etapie bez konieczności ponownego podchodzenia do egzaminu, bez konieczności oczekiwania na to, kiedy ten ponowny egzamin byłby zorganizowany. Rzecz poniekąd z tym związana to postulat, który wskazuje, że w zasadzie to podwyższenie podejść z dwóch do trzech też jest arbitralne. Dzisiaj mamy dwa podejścia, teraz miałyby być trzy. W zasadzie nie wiadomo, dlaczego taki limit w ogóle miałby być wprowadzany. Skoro zdany egzamin ostatecznie rozstrzyga, że kandydat spełnia te wymogi, ma kwalifikacje, że może zostać powołany choćby na urząd sędziego, to nie sposób zrozumieć, dlaczego - nawet w sytuacji, gdyby komuś się nie udało to za pierwszym, drugim, trzecim razem - nie miałby próbować kolejny raz, bo przecież za kolejnym razem ta ocena może być prawidłowa, ten wynik może być pozytywny i wtedy kwalifikacja byłaby taka sama jak w przypadku wszystkich pozostałych. W ogóle sam mechanizm zakładający, że jeśli ktoś dwukrotnie nie uzyskał wyniku pozytywnego... To, że tutaj ten limit miałby być nakładany, też ma co do istoty charakter arbitralny, choć można zrozumieć, że chce się odsiać jakichś słabych kandydatów, przy czym jednak każdy ma ponowną możliwość, może ponownie mieć taką szansę. Wiąże się z tym też coś, o czym sami aplikanci, uczestnicy tych szkoleń, potem osoby egzaminowane mówią od dłuższego czasu, a mianowicie to, że obiektywna weryfikacja części ustnej egzaminu jest w obecnym stanie prawnym, według tych procedur, które są stosowane w praktyce przy jego przeprowadzaniu, w zasadzie niemożliwa. Otóż egzamin nie jest utrwalany, więc w zasadzie potem nie ma możliwości, aby zweryfikować to, co dzieje się w trakcie części ustnej egzaminu. Postulat jest bardzo prosty: utrwalanie obrazu i dźwięku po to, aby tego zapisu użyć ewentualnie w razie odwołania, gdyby z oceną komisji nie zgadzał się kandydat czy nie zgadzała się osoba egzaminowana. Gdyby taki zapis został umieszczony, gdyby był dostępny również w celu dokonania ewentualnej ponownej oceny przy odwołaniu, poprawiałoby to tę procedurę. Wreszcie postulat, a właściwie dwa połączone postulaty, bardzo ze sobą związane, jeśli chodzi o sytuację materialną aplikantów i osób, w przypadku których potencjalnie ten pierwszy wynik jest negatywny. Według obecnego stanu prawnego, przepisu art. 47c, nakłada się konieczność zwrotu uzyskanego stypendium. To są bardzo duże kwoty. Jeżeli całe stypendium trzeba nagle zwrócić, to jest to poważne obciążenie, zwłaszcza dla osoby, która nie pełni innych funkcji, nie ma innego zawodu, uczyła się w szkole, nie rozpoczęła np. kariery adwokackiej czy radcowskiej. Tak duże obciążenie finansowe na takim etapie jest po prostu bardzo, bardzo dotkliwe. Oczywiście zrozumiałe jest to, że tego rodzaju mechanizm może być w jakimś stopniu obecny, ale powinny być tutaj przynajmniej przepisy łagodzące ten obligatoryjny charakter, dające także możliwość zwolnienia z takiego obowiązku w sytuacji, gdyby taka osoba np. dość szybko się skutecznie odwołała czy podjęła próbę ponownego podejścia do egzaminu. Wreszcie element, który jest nieco oderwany od samej mechaniki tego, jak egzamin przebiega i ile jest możliwości podejścia do niego czy odwołania - chodzi o samą kwotę stypendium. To oczywiście wychodzi trochę poza zakres przedłożenia, ale jest to istotne dlatego, że od wielu lat aplikanci, zarówno indywidualni, jak i zrzeszeni w stowarzyszeniach, postulują, aby te stypendia zostały zwiększone, szczególnie w sytuacji gdy inne zawody prawnicze dają możliwość uzyskania znacznie wyższych zarobków. Chodzi o osoby u progu kariery sędziowskiej czy prokuratorskiej, które poświęcają bardzo dużo swojego czasu, muszą uczestniczyć w zajęciach. To się też odbywa kosztem ich rodzin. Te stypendia są stosunkowo niskie. Następuje stopniowa pauperyzacja, a to z kolei powoduje, że osoby o wyższych kwalifikacjach nie wybierają tej ścieżki zawodowej. Mechanizm podwyższenia stypendiów jest niezwykle istotny. Na te postulaty zwracali uwagę przedstawiciele strony społecznej. W dyskusji uzyskały one poparcie członków komisji, przedstawicieli w zasadzie wszystkich klubów parlamentarnych, którzy się wypowiadali. Dodatkowym elementem dyskusji była kwestia tego, co dzieje się, jeśli chodzi o Radę Programową Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. W ostatnim czasie pierwsza prezes Sądu Najwyższego zwróciła uwagę na to, że minister sprawiedliwości odmówił powołania do rady programowej dwóch osób: przedstawiciela właśnie pierwszej prezes i przedstawiciela Krajowej Rady Sądownictwa. To jest działanie niezgodne z obecną ustawą i na naprawienie tej kwestii również została zwrócona uwaga w trakcie tej dyskusji. Oczywiście ministerstwo nie odniosło się do tego, ale w tym miejscu chciałbym również ponowić ten postulat, bo sytuacja, w której organy niezależne od ministra są pozbawione możliwości delegowania swoich członków do rady programowej tak istotnego ciała, jakim jest KSSiP, budzi nie tylko wątpliwości natury prawnej, ale też systemowo jest mechanizmem niezdrowym. Ta szkoła ma kształcić sędziów, prokuratorów, a więc osoby, które są od Ministerstwa Sprawiedliwości niezależne, zatem powinien zostać zapewniony odpowiedni udział osób niezależnych od ministerstwa również w tej radzie programowej. Bardzo dziękuję. Przebieg posiedzenia