Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję, pani marszałek. W imieniu klubu Prawo i Sprawiedliwość mam przyjemność mówić o mojej ukochanej Gdyni. 100 lat temu Gdynia był odważnym projektem na mapie odradzającej się Rzeczypospolitej. Dziś jest symbolem polskiej determinacji, pracy i miłości do morza. Tu, na kaszubskiej ziemi, o polskość Pomorza upominał się Antoni Abraham. To on i jemu podobni wierzyli, że Bałtyk musi być polski - nie tylko na mapie, ale w sercu narodu. Wizję tę podjął Eugeniusz Kwiatkowski, mąż stanu, który rozumiał, że silne państwo potrzebuje silnego portu. Ale marzenie potrzebowało jeszcze kogoś, kto nada mu realny kształt. Tym człowiekiem był inżynier Tadeusz Wenda, budowniczy portu gdyńskiego. To on wskazał to miejsce, tu, między Kamienną Górą a Oksywiem - widzę to, mam to przed oczami. To on z odwagą inżyniera i wyobraźnią wizjonera zaprojektował port, który miał stać się bramą Polski na świat. Wenda patrzył na fale Bałtyku i widział przyszłość. Widział nabrzeża, statki, dźwigi i marynarzy. Widział Gdynię. Dzięki pracy rzemieślników, robotników, inżynierów i ludzi morza z piasku i wiatru wyrosło miasto nowoczesne, dynamiczne, dumne. Tu rosła Marynarka Wojenna Rzeczypospolitej. Stąd marynarze wypływali pod biało-czerwoną banderą, niosąc honor i odpowiedzialność za ojczyznę. Ale historia Gdyni to nie tylko rozwój, ale także ofiara, historia bólu. W czasie II wojny światowej tysiące mieszkańców zostało wysiedlonych. Wielu trafiło na Sybir - sybiracy, którzy przeszli przez nieludzką ziemię, nie tracąc wiary. Wielu walczyło w Armii Krajowej - akowcy, dla których Polska była wartością najwyższą. Wielu zapłaciło najwyższą cenę. Pamiętamy o pomordowanych w lesie piaśnickim - miejscu kaźni pomorskiej inteligencji, duchownych, nauczycieli, działaczy społecznych. Wśród nich byli także mieszkańcy Gdyni i okolic. Piaśnica stała się symbolem próby zniszczenia polskiego ducha tej ziemi. Pamiętamy o ofiarach obozu Stutthof - o tych, którzy przeszli przez głód, upokorzenie i cierpienie, i o tych, którzy już z niego nie wrócili. Ich dramat jest częścią naszego miasta i całego Pomorza. Po wojnie przybyli tu wilniuki, wypędzeni z Kresów. Przywieźli kulturę, pamięć i tęsknotę i budowali nowe życie nad Bałtykiem. W trudnych latach duchowym przewodnikiem miasta był ks. Hilary Jastak, sumienie Wybrzeża, kapłan odwagi i solidarności. Słowa św. Jana Pawła II: ˝nie ma wolności bez solidarności˝ szczególnie mocno wybrzmiewały tutaj, w Gdyni, gdzie wolność zawsze miała smak soli i wiatru, okupiona była cierpieniem i ofiarą. Gdynia przetrwała burzę historii jak okręt na wzburzonym morzu. Miasto rzemieślników i marynarzy, miasto wysiedlonych i powracających, miasto sybiraków, akowców, wilniuków, miasto wiary, pracy i charakteru. Dziś, po 100 latach, patrzymy na port, który wciąż tętni życiem, na Marynarkę Wojenną, która strzeże polskiego morza, na młode pokolenie, które przejmuje odpowiedzialność za przyszłość. Pamiętamy o tych, którzy mieli odwagę marzyć. O Abrahamie, o Kwiatkowskim, o Wendzie, o kapłanach. Pamięć o tych, którzy budowali, walczyli i ginęli, jest naszym zobowiązaniem, bo Gdynia to nie tylko infrastruktura i rozwój - to wspólnota pamięci. Pamiętajmy o tych, którzy mieli odwagę cierpieć i walczyć. I miejmy odwagę budować dalej. Gdynia jest miastem z morza i z marzeń, z odwagi i z pamięci, z historii, która zobowiązuje. W imieniu Prawa i Sprawiedliwości, pani marszałek, proszę państwa o przyjęcie w czasie głosowań wniosku mniejszości uzupełniającego uchwałę, jak pan przewodniczący powiedział, dotyczącego zapoczątkowania w 1920 r. budowy portu w Gdyni przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego, ministra spraw wojskowych, który ze względu na trudności z dostawami sprzętu wojskowego na walkę z bolszewikami przez Gdańsk spowodował, że zbudowano wtedy linię kolejową. A ja jako Gdynianka chciałabym pozdrowić wszystkich Gdynian, podziękować za tę uchwałę, podziękować za 100 lat i stwierdzić, że z nadzieją patrzymy ku kolejnym latom. Niech żyje Gdynia. Przebieg posiedzenia