Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu (druk nr 2110). 25. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu (druk nr 2111). Poseł Marta Stożek: Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mieliśmy dostać ustawę o związkach partnerskich. Liczyliśmy na to, że prawa osób tworzących rodziny, wychowujących dzieci, dbających o siebie, opiekujących się sobą w końcu zostaną usankcjonowane przez Rzeczpospolitą. Trudno poznać przedstawiony projekt, bo tak jest okrojony. Rządowy projekt już sam w sobie ma taką nazwę, że trudno ją będzie zapamiętać. Chciałabym zobaczyć te osoby, które będą chodzić do notariuszy, jak opowiadają, że chcą zarejestrować status osoby najbliższej w związku i umowę o wspólnym pożyciu. Radziłabym zapisać to na kartce, żeby przypadkiem nie założyć spółki spożywczej rodzinnej. No właśnie - u notariusza, jak mieszkanie, a jest to przecież akt prawa cywilnego, którego podpisanie powinno mieć miejsce w urzędzie stanu cywilnego, bo tak, jako państwo, mamy takie urzędy przeznaczone właśnie do takich rzeczy. Kwestia niby symboli, ale też dostępności, bo notariusz będzie droższy. (Poseł Włodzimierz Skalik: Mają problemy.) A poza tym, czy zaprosilibyście rodzinę do kancelarii, żeby świętować usankcjonowanie swojego związku opartego na miłości, wzajemnym szacunku? No i drugi absurdalny problem to rozwiązanie kwestii dziedziczenia, bo realne bezpieczeństwo uzyskuje się wtedy, kiedy jednocześnie zostawi się u tego notariusza spisany testament. W chwili, kiedy chcemy celebrować miłość, bycie razem, tworzenie usankcjonowanego prawem szanowanego związku, mamy myśleć o tych najgorszych możliwych scenariuszach, czyli śmierci. Codzienny problem, którego ta ustawa nie rozwiązuje, to np. możliwość przyjęcia wspólnego nazwiska. Można to zrobić w urzędzie stanu cywilnego na podstawie dotychczasowych przepisów. Czyli jeżeli nie chcemy słuchać tego, co mówią ludzie, to już logika rzeczy pokazuje nam, że urząd stanu cywilnego jest tym właściwym miejscem. I najważniejsze. Mimo tak daleko posuniętych ustępstw w stosunku do uczuć ideologii konserwatywnej prezydent już zapowiedział, że nie podpisze tego projektu. Tak więc ja się pytam, dla kogo jest ten projekt. Jeżeli ten projekt nie daje pełnego szacunku osobom, które tyle lat o ten szacunek zabiegają, to dla kogo on jest? Dla płatków śniegu, które osiadły na czterolistnej koniczynie, czy dla kogo? (Poseł Izabela Bodnar: Zlituj się.) Jako koło Razem nie rozumiemy sensu tworzenia tego potworka, bo uosabia brak szacunku dla tysięcy, milionów obywatelek i obywateli. Oni zasługują na realną ochronę, a nie na ochłapy. Będziemy składać poprawki przywracające normalność. Normalną nazwę, normalne procedury, normalną ceremonię, realne zabezpieczenia bez testamentu, możliwość zmiany nazwiska, codzienne rzeczy. (Poseł Witold Tumanowicz: Przynajmiej uczciwie.) Bo my cały czas słyszymy o kurczeniu się populacji Polski, ale wciąż czekamy, żeby Rzeczpospolita pokazała osobom żyjącym w związkach jednopłciowych, że tu jest ich miejsce. Tu jest ich kraj i tu szanuje się ich prawo do normalnego życia (Poseł Witold Tumanowicz: A Lewica będzie głosować za konserwatywnym projektem.) Przebieg posiedzenia