Pełna wypowiedź
6 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu (druk nr 2110). 25. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu (druk nr 2111). Poseł Anna Maria Żukowska: Dziękuję bardzo. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Kochana Zebrana Społeczności! Pozdrawiam was serdecznie, bo to dla was walczymy i dzięki wam walczymy. Pamiętacie tę flagę? To flaga Magdy. Magdalena Biejat, jak cała Lewica, nie wstydzi się społeczności LGBT+. Symbole w polityce też są ważne. Tak że chciałabym podziękować za tę walkę. To Kampania Przeciw Homofobii, której jednym z założycieli był nasz eurodeputowany Robert Biedroń, rozpoczęła w Polsce tę walkę, która to walka nadal od wielu lat trwa. Jeżeli chodzi o polski parlament, nie był to akurat polski Sejm, był to Senat V kadencji, w którym senatorka właśnie Sojuszu Lewicy Demokratycznej prof. Maria Szyszkowska przedłożyła pierwszy w historii projekt ustawy o związkach partnerskich, który stał się projektem senackim. To był początek parlamentarnej drogi. Chciałam bardzo serdecznie pozdrowić też przedstawicieli misji dyplomatycznych krajów, które u siebie już od wielu, wielu lat mają ten standard cywilizacyjny, standard ochrony właśnie osób najbliższych w związku. 37 lat temu pierwszym krajem, który uchwalił związki partnerskie, była Dania. Proszę państwa, to uchwaliła konserwatywno-liberalna partia, centroprawicowa partia. Tak. Tak samo, proszę państwa, w Wielkiej Brytanii w roku 2013 rząd Camerona uchwalił właśnie nawet nie tyle ustawę o związkach partnerskich, bo to nastąpiło wcześniej... Ale dzięki premierowi Cameronowi ta ustawa miała wymiar taki, jakiego by chciała prawica: prawdziwej równości, równości małżeńskiej, małżeństwa. To jest rozwiązanie bardzo konserwatywne, bardzo idealne. Bardzo bym chciała, żeby to spotkało się z większością parlamentarną, z poparciem również w naszej Izbie parlamentu. Drodzy Posłowie! Drogie Posłanki! Wśród nas są osoby, które są członkami, członkiniami, osobami członkowskimi społeczności LGBT+. Ja jestem jedną z nich, ale nie jestem jedyna. Jedne osoby są, jak to się mówi, wyautowane, inne - nie. Inne siedzą nadal w szafie i chcemy im dać możliwość, żeby nie czuły, że muszą tam nadal być, bo to wynika z przywoływanej wcześniej statystyki również tutaj, być może także w Senacie. Są takie osoby, które potrzebują, żeby państwo polskie wreszcie dostrzegło, że mają takie same prawa, że są ludźmi. Bo to, co się działo przez ostatnie lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, to był ściek dehumanizacji nas wszystkich z tej tęczowej społeczności. To było nie do zniesienia, co robiliście. (Poseł Maria Kurowska: A co takiego tam się działo?) Co nam się działo? Działo nam się upokorzenie nas, pokazywanie nam, że jesteśmy czymś, czym można straszyć. (Poseł Anita Czerwińska: W jaki sposób?) Pan prezydent Duda mówił, że LGBT+, nawet nie plus, LGBT to ideologia, a nie ludzie. No przecież, proszę państwa, wszyscy znamy te cytaty. (Poseł Maria Kurowska: Oczywiście, że ideologia.) (Poseł Anita Czerwińska: To jest ideologia.) Ja jestem ideologią? Wie pani, wydaje mi się, że serce mi bije, że stoję tutaj, krwiobieg mi działa, po prostu oddycham. Nie jestem ideologią, jestem człowiekiem. (Poseł Maria Kurowska: Jest pani człowiekiem tej ideologii.) Dużo państwo mówią o naturze. Jest pan poseł Warchoł. Panie pośle, czy pan naprawdę żyje w 100% w zgodzie z naturą? Wydaje mi się, że ma pan wadę wzroku. Wie pan, skoro natura przewidziała, że ma pan mieć wadę wzroku, to po co pan nosi okulary? (Poseł Marcin Warchoł: Typowy błąd naturalistyczny.) Przepraszam. Jesteście po prostu... Macie tak wkutą tę argumentację, nie rozumiecie, że jesteśmy w XXI w., że mamy nowe standardy cywilizacyjne. (Poseł Witold Tumanowicz: Jakby miał większą wadę wzroku, toby nie mógł prowadzić samochodu.) Państwo jest po to - tu zwracam się do Konfederacji - żeby obywatelom życie ułatwiać, a nie utrudniać, żeby było mniej formalności, panie pośle Warchoł, żeby nie trzeba było latać za każdym razem z kwitkiem do szpitala i słuchać: Proszę, jak pan tu podpisze, to oczywiście może pan odwiedzać tę osobę. Gorzej jest wtedy, gdy ta osoba jest nieprzytomna i nie może swojemu partnerowi lub partnerce takiego kwitka podpisać. Wtedy jest jednak problem. Nie da się wszystkiego załatwić u notariusza. U notariusza nie da się przenieść z jednej grupy podatkowej do drugiej. Nie da się uniknąć podatku spadkowego. Tutaj też ukłon stronę Konfederacji, która przecież dużo o tym mówi. To nie są rzeczy, które można załatwić ot tak, bo inaczej nie trzeba by było zmieniać aż 200 obowiązujących ustaw. Jest dużo rzeczy, których nie da się po prostu, ot tak, tak jak wam się wydaje, załatwić. Gdybyście stykali się z tymi problemami na co dzień jako osoby żyjące w związkach nieformalnych, jednopłciowych czy różnopłciowych, mające dzieci, wiedzielibyście, że to nie jest takie proste. Mówiły o tym moje przedmówczynie. Apeluję o to, żebyście pochylili się nad tym projektem, bo to jest tylko mała zmiana, ułatwiająca życie w najbardziej podstawowych sprawach. Tutaj nie ma żadnej ideologii. Tu jest po prostu umożliwienie... Po pierwsze, rozpoznanie, że takie związki istnieją, co wszyscy przyznajecie. Przecież już nikt z was nie mówi: Nie, to nieprawda, nie ma takich związków. Są - już to mówicie. Skoro są, to państwo, zauważając istnienie jakiegoś zjawiska społecznego, ma obowiązek na nie zareagować w taki sposób, żeby tym obywatelom, jak mówiłam, ułatwić życie. Po to jest ta ustawa, która tak naprawdę jest rozwiązaniem bardzo konserwatywnym. To nie jest ustawa moich marzeń, pewnie jak wielu innych osób, ale nie żyjemy w świecie idealnym. (Poseł Anita Czerwińska: A o czym marzycie?) Żyjemy w takim świecie, w którym - mamy nadzieję - te przepisy mają szansę zostać poparte przez większość parlamentarną. Naprawdę tych rozwiązań w ustawie nie jest tak dużo, jeżeli chodzi o tematykę. To jest wspomniane prawo do informacji medycznej i koniec z tzw. podatkiem od łez, czyli włączanie partnerów do tzw. zerowej grupy podatkowej. To jest coś niemoralnego, żeby osoby, które żyły ze sobą przez całe życie, które wspólnie budują majątek, są ze sobą w związku, traktować jak osoby zupełnie sobie obce. To też wspominane prawo do pochówku. To jest bardzo duże utrudnienie, szczególnie jeżeli osoba partnerska umrze za granicą. Powoduje to szereg komplikacji prawnych. Jeżeli związek jest usankcjonowany, jest to dużo prostsze i też dużo tańsze. W sytuacji żałoby zmuszanie kogoś do tego, żeby jeszcze dawał potwierdzenie na to, że żył z ukochaną osobą przez 20 lat, całe życie... Wiele razy mówiono na sali o tym, że dużo z nas przez całe swoje życie czeka na uchwalenie choćby namiastki poczucia wspólnoty, związku. Niektóre osoby tego nie doczekały. Tak jak mówiłam, w Polsce ta walka zaczęła się ponad 20 lat temu, na świecie, w Danii - w 1989 r. Niektóre osoby nie dożyły, niektóre mogą nie dożyć uchwalenia takich rozwiązań. Mam nadzieję, że to jest najwyższy czas na to, żebyśmy powiedzieli sobie, że wszyscy jesteśmy tacy sami, jesteśmy równi, niezależnie od tego, kogo kochamy, bo mamy do tego prawo. Bo to nie jest nic złego kochać. To nie jest nic złego wspólnie wychowywać dzieci. Bardzo wszystkich państwa proszę o to, żebyście nie myśleli o tym, co kiedyś zapisano w waszych programach wyborczych, o tym, że nigdy nie możecie się na to zgodzić, bo proboszcz to potępi. Jesteśmy państwem świeckim. Myślmy o naszych obywatelach, myślmy o ludziach, myślmy o tym, jak to zrobić, jak rządzić dobrze dla nich, dla nas wszystkich. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia