Pełna wypowiedź
5 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Mówimy o sędzim Sądu Okręgowego w Warszawie Dariuszu Łubowskim - sędzim z wieloletnim stażem, zajmującym się sprawami o wymiarze międzynarodowym. Po wydaniu orzeczenia niekorzystnego dla władzy wykonawczej - w sprawie europejskiego nakazu aresztowania - jego sytuacja zawodowa ma według relacji samego sędziego ˝drastycznie się pogorszyć˝, a kolejne decyzje kadrowe i organizacyjne zaczęły przypominać klasyczny mechanizm represji: ukarać, upokorzyć, zniechęcić, zastraszyć innych. 1. ˝Żeby było dobrze˝. Czy na posiedzeniu KRS padło przyznanie do próby ustawiania sprawy? Podczas wysłuchania przed Krajową Radą Sądownictwa sędzia Łubowski opisał sytuację, którą - co trzeba podkreślić - sam określił jako bezprecedensową w swojej ponad 30-letniej pracy: kontakt telefoniczny prokuratora prowadzącego sprawę oraz propozycję spotkania z sędzią, ˝żeby było dobrze˝. Sędzia wskazał, że odebrał to jako próbę ustawiania sprawy i odmówił, informując przełożonych. Dziś w imieniu obywateli, którzy mają prawo oczekiwać uczciwego procesu, pytam publicznie - bo to pytanie musi paść w tym gmachu - czy w tym konkretnym przypadku, na posiedzeniu KRS, doszło do przyznania przez sędziego, że prokuratorzy Prokuratury Krajowej próbowali z nim ustawić sprawę związaną z Funduszem Sprawiedliwości i wnioskiem o ENA. Skoro taka relacja padła publicznie, dlaczego nie nastąpiła natychmiastowa, twarda reakcja państwa: czynności wyjaśniające, zabezpieczenie dowodów, przesłuchania, analiza bilingów i korespondencji służbowej, kontrola trybu kontaktu z sędzią? Bo jeżeli prokuratorzy - obojętnie, jak będą to dziś tłumaczyć - próbują umawiać się z sędzią prowadzącym sprawę, ˝żeby było dobrze˝, to w normalnym państwie jest to alarm najwyższego stopnia. I nie mówimy o sporze politycznym. Mówimy o granicy, po której przekroczeniu wymiar sprawiedliwości staje się instrumentem władzy. Prokuratura przez swojego rzecznika miała przedstawiać wersję, że był to kontakt ˝techniczny˝. Ale przecież sens państwa prawa polega na tym, że takie rzeczy się wyjaśnia do końca, a nie przykrywa komunikatem, zwłaszcza gdy sam sędzia mówi, że odebrał to jako próbę wpływu. Dlatego stwierdzam wprost: to powinno szokować. To powinno skutkować co najmniej natychmiastowym odsunięciem tych osób od sprawy, postępowaniami dyscyplinarnymi i rzetelnym postępowaniem karnym - jeśli tylko zachodzi uzasadnione podejrzenie naruszenia prawa. Państwo, które nie reaguje, wysyła sygnał: można naciskać. 2. Represje za wyrok - odwołanie z funkcji i degradacja. Drugi element tej sprawy jest równie niepokojący: ciąg dalszy działań odwetowych. Z doniesień medialnych oraz publikacji wynika, że sędzia Łubowski został odwołany z funkcji kierownika sekcji do spraw postępowania międzynarodowego w VIII Wydziale Karnym Sądu Okręgowego w Warszawie, a także ma utracić związany z tym dodatek funkcyjny; decyzja miała zapaść z podpisem prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Beaty Najjar, ze skutkiem od 10-11 lutego 2026 r. W tym miejscu pytam: Czy naprawdę ktokolwiek wierzy, że to jest ˝neutralna decyzja organizacyjna˝, oderwana od kontekstu, czyli od orzeczenia, które nie spodobało się władzy, i od publicznych komentarzy ze strony ministra? Bo równolegle sędzia wskazywał, że po wydaniu decyzji miał zostać dociążony obowiązkami w stopniu, który czyni normalną pracę niewykonalną, a jego próba odwołania od decyzji miała zostać administracyjnie zablokowana jako ˝niedopuszczalna˝. To nie wygląda jak zwykłe zarządzanie kadrami. To wygląda jak metoda znana z systemów, w których sędzia ma rozumieć jedno: masz orzekać tak, jak władzy wygodnie, albo poniesiesz konsekwencje. To są praktyki, które mają znamiona totalitarne, bo opierają się na mechanizmie represji administracyjnej: zabrać funkcję, zabrać gabinet, dorzucić referat, upokorzyć, odizolować, a przy okazji dać sygnał innym sędziom: patrzcie, co będzie, jeśli się postawicie. 3. Państwo Tuska i presja polityczna na sądy. Wysoka Izbo! Niezależnie od tego, kto jest stroną w postępowaniu i jakie ma poglądy, fundament jest jeden: sędzia ma mieć prawo wydać orzeczenie bez ryzyka, że zostanie za to ukarany przez władzę wykonawczą lub przez administrację sądową działającą pod presją polityczną. Dlatego mój sprzeciw jest stanowczy: nie godzę się na praktyki, które w Polsce Donalda Tuska coraz częściej przypominają mechanikę nadzoru politycznego nad wymiarem sprawiedliwości - nie poprzez ustawę i transparentną debatę, tylko poprzez naciski, komentarze medialne, kłamliwe insynuacje, a następnie decyzje kadrowe i organizacyjne uderzające w konkretnego sędziego. Nie ma państwa prawa tam, gdzie prokuratorzy ˝sondują˝ sędziego, ˝żeby było dobrze˝, sędzia po głośnym orzeczeniu traci funkcję i jest przesuwany, a organy państwa nie reagują z automatu, tylko czekają, aż sprawa ucichnie. 4. Co powinno się wydarzyć? Konkretne żądania i pytania. Wzywam właściwe organy do natychmiastowych, jednoznacznych działań: 1) pełnego wyjaśnienia kontaktu prokuratorów z sędzią - włącznie z ustaleniem trybu, treści, okoliczności i tego, czy doszło do naruszenia zasad bezstronności i niezależności sądu, 2) zabezpieczenia dowodów i przejrzystego postępowania - bo państwo, które zamiata sprawę pod dywan, samo staje się współodpowiedzialne, 3) wstrzymania działań o charakterze represyjnym wobec sędziego do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy i udzielenia opinii publicznej jednoznacznej informacji, na jakiej podstawie faktycznej i prawnej podjęto decyzję o odwołaniu z funkcji, 4) wyjaśnienia, czy decyzje organizacyjne nie stanowią formy nacisku i czy nie naruszają standardów ochrony niezawisłości sędziowskiej. Pytam wprost: Dlaczego w sprawie tak poważnej relacji - o próbie ustawiania sprawy - opinia publiczna nie widzi natychmiastowych, realnych działań? Dlaczego państwo, które tak chętnie mówi o ˝praworządności˝, w praktyce toleruje sytuacje, które w normalnych demokracjach są nie do pomyślenia? Czy chodzi o to, by w sprawach niewygodnych dla władzy ustawić aparat państwowy tak, aby już nigdy nie zapadł wyrok, który nie spodoba się ministrowi? Dzisiaj w Polsce toczy się nie tylko spór o przepisy czy personalia. Toczy się spór o to, czy sędzia może orzekać zgodnie z prawem i sumieniem, czy ma kalkulować, kto jutro zabierze mu funkcję, gabinet i spokój w pracy. Ja mówię jasno: to jest droga donikąd. To jest droga do państwa strachu, do państwa selektywnych represji, do państwa, w którym ˝praworządność˝ jest hasłem, a praktyką jest nacisk. Nie można budować szacunku do sądów poprzez administracyjne represje i polityczne nagonki. Nie można oczekiwać zaufania obywateli, kiedy państwo nie reaguje na sygnały o próbach wpływu na orzeczenie. Dlatego domagam się wyjaśnień, konsekwencji i przerwania tej spirali. Bo jeśli dzisiaj można tak potraktować sędziego, to jutro każdy obywatel może zostać potraktowany tak samo: bez realnej ochrony, bez uczciwej procedury, bez pewności, że prawo jest ponad polityką. Przebieg posiedzenia
- konfrontacyjny28 kwietnia 2026 · pos. 56
„3 mld zł na telewizję publiczną, która szczuje, kłamie i manipuluje. Mam dla was świetną wiadomość. 15 października z tym skończymy, a te 3 mld pójdą na leczenie chorych na raka."
Atak na koalicję rządzącą za złamanie obietnicy przekazania 3 mld zł z TVP na leczenie raka.
- konfrontacyjny · pos. 56
„wyrażam stanowczy sprzeciw wobec kolejnych prób drenowania portfeli Polaków poprzez skokowe podnoszenie podatków."
Poseł Matecki kwestionuje rządowy projekt podwyżki akcyzy na pody, zarzucając brak analiz.
- neutralny