Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Przy okazji tej drugiej debaty o ustawie o kryptoaktywach przypomina mi się historia Optimusa z Nowego Sącza. Też mieliśmy do czynienia z zagmatwanym, niejasnym, niedoprecyzowanym prawem, a później z różnymi interpretacjami urzędników. Firma, która miała aspiracje, żeby stać się największą firmą w Europie Środkowo-Wschodniej dostarczającą pecety i w ogóle w branży IT, padła. Po latach urzędnicy przyznali panu Romanowi Klusce rację. Wiecie państwo jednak, co jest dzisiaj w siedzibie Optimusa? Urząd pracy. Przechodząc do tej ustawy, nad którą tutaj dyskutujemy, spytam, kto ma rację. Czy rację ma Donald Tusk, rząd i pan minister, którzy mówią, że MiCA musi wejść, czy pan Karol Nawrocki, który mówi, że MiCA nie może wejść? Tutaj, szanowni państwo, obie strony mają rację. Gdzie jest zatem problem? Problem jest w tym, że to, nad czym procedujemy, to nie jest MiCA, tylko to jest wyrób mikopodobny, który został tak obudowany, że jest daleki od tego, jak MiCA wygląda w innych krajach. Ta debata nie jest o tym, czy regulować rynek krypto, bo rozporządzenie MiCA już obowiązuje w całej Unii Europejskiej, tylko jest to debata nad tym, czy Polska chce być krajem, w którym rynek krypto działa, płaci podatki i zatrudnia ludzi, czy będzie krajem, z którego ten rynek się po prostu wyprowadzi. Aż tyle i tylko tyle. Projekt w obecnym kształcie, ten projekt, który chcemy zrealizować u nas, czyli zaimportować MiCA, to jest sposób najbardziej kosztowny i ryzykowny, jeśli porówna się go do innych rozwiązań np. na Łotwie, w Estonii, we Francji, Włoszech, w Hiszpanii itd. Po pierwsze, koszty wejścia i utrzymania nadzoru. Projekt przewiduje jednorazową opłatę sięgającą kilkunastu tysięcy złotych za samo postępowanie licencyjne, a następnie stałą opłatę nadzorczą nawet do 0,4% rocznych przychodów. Tutaj któryś klub już mówił, że będzie składał poprawkę, żeby to zbić czy podzielić przez dwa i zaproponować 0,2%. Kierunek jest dobry, ale niewystarczający, żeby ta MiCA w ogóle się u nas zmieniła. Dla dużej globalnej giełdy taki koszt to może być tylko koszt operacyjny. Dla polskiej giełdy, kantoru czy start-upu to jest często różnica między rentownością w ogóle a zamknięciem działalności. A teraz kluczowe pytanie. Czy firma, której się nie spodobają warunki u nas, w Polsce, zniknie z rynku? Nie, ona przeniesie swoją licencję do innego kraju Unii Europejskiej, np. do Litwy, Estonii czy Francji, gdzie opłaty są niższe, procedury są bardziej proporcjonalne, a nadzór jest mniej represyjny w praktyce. Za przeniesieniem się takiej firmy ze swoją licencją do innego kraju pójdą także podatki: CIT, PIT i składki, a także miejsca pracy. Po drugie, ryzyko regulacyjne i sankcje. Projekt przewiduje kary administracyjne sięgające 20 mln zł lub 10% rocznego obrotu. To są sankcje porównywalne z sankcjami banków, a mówimy tu o branży młodej, technologicznej i dynamicznie się zmieniającej. A więc efekt będzie prosty. Zarządy firm nie będą pytać, czy damy radę spełnić wymogi, tylko zapytają, czy w razie sporu z nadzorem chcemy ryzykować w ogóle działalność w Polsce. Po trzecie, okres przejściowy i ryzyko luki prawnej. Projekt wygasza dotychczasowy rejestr działalności w zakresie walut wirtualnych i zakłada, że podmioty uzyskają nowe zezwolenia w określonym czasie. Jeżeli proces licencyjny się przeciągnie, a wszyscy wiemy, jak działają urzędy w Polsce, to przy nowych reżimach regulacyjnych firmy staną przed wyborem: zawieszamy działalność w Polsce czy dalej korzystamy, ale z innej jurysdykcji prawnej. Znów klienci zostaną, bo dalej będą korzystać z usług, ale innych giełd czy giełd zarejestrowanych w innych jurysdykcjach, dalej będą sobie obracać tymi kryptowalutami. Jedyne, co się zmieni, to to, że podatki popłyną razem z tym, gdzie jest jurysdykcja prawna, do operatora giełdy czy do operatora kryptowalut, jak kto woli. Wysoka Izbo! Najbardziej paradoksalne w pseudo-MiCA, które rząd chce zaimplementować, jest to, że ta ustawa, o czym tutaj było dużo mówione, nie uderzy w scamy i oszustów, bo oni działają z zagranicy, na słupa, bez licencji, tylko uderzy w polskie legalne podmioty, które już dziś płacą podatki, zatrudniają ludzi, współpracują z KNF i bankami. Bardzo dziękuję. Przebieg posiedzenia