Tomasz Lewandowski
Pełna wypowiedź
9 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W pierwszych słowach pozwólcie państwo, że bardzo podziękuję posłom wnioskodawcom za ten projekt. To jest jeden z nielicznych projektów, który na stronach sejmowych wisiał dość długo, prawie pół roku, był szeroko konsultowany. Do tegoż projektu ustawy w sposób formalny została przygotowana opinia rządu, opinia, która zbierała zdanie wszystkich ministerstw, która była w komitetach Rady Ministrów przygotowywana i przedłożona do niniejszego projektu. Opinia rządu odnośnie do tego projektu jest pozytywna. W tej opinii wskazano kilka uwag technicznych, które przez wnioskodawców zostały uwzględnione w poprawkach do projektu, a więc można powiedzieć, że w całości projekt ten odpowiada temu, co rząd chciałby, żeby w treści się znalazło. Kłaniam się nisko Wysokiej Izbie i apeluję do państwa o ocenę tego projektu z otwartą głową, bez uprzedzeń, bez sięgania po argumenty natury czysto politycznej. Myślę, że nie przesadziłbym, gdybym powiedział, że 95% wszystkich występujących na tej mównicy dzisiaj zgodziło się z diagnozą dotyczącą tego, że w przypadku sprzedaży mieszkań z bonifikatą mieliśmy do czynienia z wieloma nieprawidłowościami. Mieliśmy do czynienia nie ze sprawiedliwością społeczną, ale z niesprawiedliwością społeczną, bo ktoś, kto miał szczęście zamieszkać w zasobie komunalnym, ktoś, kto płacił 1/4, 1/5 czynszu rynkowego, jeszcze na koniec dnia będzie miał możliwość wykupu tego mieszkania z wysoką bonifikatą, bo sięgającą 99%. Zwracaliście państwo uwagę na liczne nieprawidłowości, na to, że w istocie te mieszkania kupowały osoby, które nie były w potrzebie, ale które zebrały pieniądze, które później sprzedawały te mieszkania i które po prostu podwyższały swój majątek, swój i swojej rodziny. To jest słuszna diagnoza. Natomiast wychodząc z tej diagnozy, zaczynając od niej, w wielu głosach z państwa strony wybrzmiewała wątpliwość co do tego, czy to rozwiązanie, które zostało w projekcie zaproponowane, jest słuszne, czy nie jest zbyt daleko idące. Otóż, szanowni państwo, możliwość sprzedaży mieszkań z bonifikatami istniała w polskim prawie od 1998 r. Przez 27 lat samorządy mogły sprzedawać mieszkania nas wszystkich, swoich wspólnot samorządowych, z bonifikatą sięgającą 99%. Część samorządowców wręcz chełpiła się tym, że można u nich kupić mieszkanie po cenie ekspresu do kawy czy lodówki. Zadajmy sobie pytanie, czy w sytuacji, w której tych mieszkań jest za mało, w sytuacji, w której także na tej sali państwo posłowie wyrażacie radość z tego, że są coraz większe środki na powiększanie zasobu komunalnego, i w tym samym czasie rozsądne jest tolerowanie sytuacji, w której mieszkania te, które gminy już posiadają, są sprzedawane za 1% wartości. Zwróciliście państwo uwagę na to, że gmin na to nie stać, że wyprzedają te mieszkania, bo one są w złym stanie technicznym, i to z punktu widzenia efektywności ekonomicznej zarządzania przez gminę zasobem jest mądre. Tu znowu zwrócę państwa uwagę na sytuacje nie pojedyncze, tych sytuacji jest coraz więcej, mianowicie sytuacje osób często starszych, które kiedyś za 10% wartości wykupiły mieszkania. Dzisiaj wchodzą w skład wspólnoty mieszkaniowej. Wspólnota, biorąc pod uwagę ogromne wyzwania inwestycyjne tegoż budynku, w którym mieszkają, podnosi wysokość funduszu remontowego. W dyskusji z tymi osobami, w obietnicach formułowanych wobec tych osób, które wykupowały mieszkania, nie powiedziano im uczciwie, że własność to nie tylko prawa, ale też obowiązki - obowiązki zachowania swojej nieruchomości i nieruchomości wspólnej w należytym stanie technicznym. Dzisiaj tych osób nie stać na podniesione koszty eksploatacyjne, nie stać na podniesione koszty funduszu remontowego. Te osoby wracają z powrotem do władzy publicznej, z wyciągniętą ręką i z prośbą, żebyśmy im pomogli, bo nie stać ich na dodatkowe koszty. Czy władza publiczna, czy w swojej mądrości Wysoka Izba nie powinna tej sytuacji dostrzegać i zastanowić się, czy tego szaleństwa wyprzedaży nie powinniśmy powstrzymać? Przed nami dodatkowe wyzwania związane ze zwiększonymi wymaganiami efektywności energetycznej budynków, z coraz wyższymi kosztami eksploatacyjnymi wynikającymi z kosztów ogrzewania i energii elektrycznej. Tych osób, które kupują mieszkania, na te mieszkania po prostu nie stać. I co się dzieje? Te osoby bardzo często po 5-letnim okresie karencji te mieszkania dalej sprzedają. Środki zazwyczaj, jak to w naszej naturze rodzinnej bywa, są dzielone między dzieci, między wnuków. A te osoby, które kiedyś kupiły mieszkanie za bezcen, wracają do zasobu publicznego. Miałem to szczęście, że przez wiele lat zarządzałem zasobem komunalnym miasta Poznania. Takie sytuacje to nie były pojedyncze przypadki. Tych sytuacji były dziesiątki czy wręcz setki. Te osoby wracały do nas, sprzedawały swoje mieszkanie. Dzieci miały dodatkowe środki, a one zwracały się do nas o pomoc mieszkaniową. To jest więc ten aspekt, który prosiłbym, żebyście państwo wzięli pod uwagę. Poza tym też należy zwrócić uwagę na to, że dzisiaj w zasobie komunalnym mieszka mniej niż 5% całego społeczeństwa. Te osoby przez całe swoje życie - to się przewijało w państwa wypowiedziach - przecież inwestowały w mieszkania, cytuję, przeprowadzały remonty. Te osoby miały szczęście w odróżnieniu od 95% społeczeństwa płacić czynsz na poziomie 1/4, 1/5 czynszu rynkowego. Ich sąsiad, który mieszkał w kamienicy prywatnej, która np. podlegała zwrotowi, nie miał tego szczęścia. Musiał płacić czynsz rynkowy. Musiał też dokonywać remontów, tych remontów, które zgodnie z Kodeksem cywilnym leżą po stronie najemcy, a więc tych utrzymaniowych. A osoby, które mieszkały w tym czasie w zasobie komunalnym, płaciły dużo niższy czynsz. Jeżeli ktoś mieszkał w tym zasobie 30-40 lat, to znaczy, że przez 30-40 lat 3/4 czy 4/5 wartości czynszu oszczędzał. Jeżeli czynił nakłady, które zgodnie z Kodeksem cywilnym powinny obciążać właściciela, a więc gminę, to przy rozwiązaniu takiej umowy zgodnie z prawem cywilnym ma taka osoba albo jej następca prawny roszczenie o zwrot nakładów czynionych w tymże lokalu. A więc krzywda, szanowni państwo, krzywda ekonomiczna, absolutnie nikomu się nie dzieje. W projekcie ustawy zakłada się długie vacatio legis. Po rozmowach z paniami i panami posłami ten okres został wydłużony do 1,5 roku. Jeżeli gmina prowadzi sprzedaż mieszkań z bonifikatami od 28 lat i ma jeszcze 1,5 roku na wywiązanie się z podjętych wcześniej zobowiązań, musi doprowadzić do podpisania protokołu, w którym szczegółowo będą uregulowane zasady, na jakich lokal będzie sprzedawany. Jeżeli w tym czasie gmina nie dokończy procesu wyprzedaży lokali, to znaczy, że ten proces nigdy nie będzie skończony, a my na tej sali będziemy tylko udawali, że zajmujemy się polityką mieszkaniową i że chcemy, żeby mieszkań było więcej, bo cały czas będzie możliwość wyprzedaży tych mieszkań. I ostatni element dyskusji - prosiłbym, żebyście państwo zwrócili na to uwagę - mianowicie jako przedstawiciel administracji rządowej odpowiedzialny za politykę mieszkaniową nie znajduję najmniejszego uzasadnienia czy żadnego argumentu w dyskusji z lokatorami, którzy wchodzą do nowego zasobu i podnoszą, że chcą kupić mieszkanie, ba, nie za cenę rynkową, ale za cenę z bonifikatą, dlaczego nie mieliby mieć takiej możliwości, skoro w tym samym czasie gmina, państwo wyprzedaje mieszkania z bonifikatami. Tu nie ma żadnej sprawiedliwości. Naprawdę prosiłbym, żeby w głębi serca zastanowić się i przemyśleć jeszcze swoje decyzje. Odniosę się jeszcze do wypowiedzi panów posłów z Konfederacji. Szanowni państwo, szanowni panowie, to nie jest mechanizm rynkowy. Jeżeli ktoś kupuje mieszkanie za 1% wartości, ma szczęście, bo kiedyś, strzelam, w PRL-u miał szczęście, poszedł do pierwszego sekretarza, dostał przydział na mieszkanie 100-metrowe i dzisiaj w tym mieszkaniu mieszka, to czy w ten sposób wyobrażamy sobie budowanie własności w Polsce, budowanie wolnego rynku, budowanie równych szans na rynku mieszkaniowym? To absolutnie nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem i ze sprawiedliwością społeczną. Jeżeli chodzi o drugi komponent - bo pojawiły się wątpliwości, pan poseł, minister Uściński pytał o to już w komisji - dotyczący mechanizmu tzw. odwróconej hipoteki, państwo posłowie o to pytaliście, to, po pierwsze, projekt ustawy wprowadza możliwość, a nie prawo, nabycia takiego lokalu od gminy. Krótko mówiąc, zgodnie z prawem cywilnym i kupujący musi chcieć kupić, i sprzedający musi chcieć sprzedać taki lokal. Po drugie, to strony ustalają warunki umowy, panie pośle, panie ministrze. Jeżeli gmina w swojej mądrości porozumie się z seniorem co do wprowadzenia jakiegoś mechanizmu waloryzacji, to bardzo proszę, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to zostało przyjęte, ale dlaczego na poziomie ustawowym warszawskim mielibyśmy o tym decydować? Czy to jest dobry, korzystny mechanizm? Wyobraźcie sobie państwo sytuację seniora, którego dzieci wyjechały z kraju lub nie mają z nim żadnego kontaktu, albo seniora, który nie ma dzieci. Kończy on 60. czy 65. rok życia, idzie do gminy, sprzedaje mieszkanie gminie, gmina kupuje to mieszkanie za 100% wartości według wyceny wynikającej z operatu szacunkowego, przy czym 50% tej ceny dostaje bezpośrednio senior, a reszta jest rozłożona na tyle lat, na ile strony się umówią. A więc senior kończy 65 lat, strzelam, mieszkanie warte jest 500 tys. zł, 250 tys. zł ma w garści, może wydawać na swoje potrzeby, może z wnukami czy z kimkolwiek innym jeździć na różnego rodzaju wycieczki i korzystać, a resztę dostaje w ratach, które uzupełniają jego emeryturę, rentę, pozwalają mu po prostu godnie żyć, bo na ten majątek, to mieszkanie zapracował. Przecież to jest sytuacja idealna dla seniora, bo nie musi się zastanawiać, czy ten lub inny fundusz finansowy dobrze wycenił jego mieszkanie. Nie ma ryzyka polegającego na tym, że jeżeli rok po transakcji senior umrze, to fundusz przejmie niemalże za bezcen jego mieszkanie. W mechanizmie proponowanym w ustawie - zwracam na to uwagę - mówimy o cenie sprzedaży, więc raty wchodzą do masy spadkowej. Jeżeli senior wcześniej umrze, to jego spadkobiercy wejdą w prawa tegoż seniora i będą mogli otrzymywać te środki. (Wypowiedź poza mikrofonem) Nie, to jest sfera prawa cywilnego, panie ministrze. To zależy od tego, jak strony się umówią, to jest wolna wola stron. Pozwólcie państwo, że zwrócę jeszcze uwagę na perspektywę samorządów, bo o to też państwo pytaliście. Już dzisiaj jest możliwość zakupu - nie budowania, ale zakupu - mieszkań przez gminę do mieszkaniowego zasobu gminy. Gmina dostaje na to 50% bezzwrotnego grantu, resztę musi wyłożyć sama. Wnioskodawcy zmienili zasadę, w myśl której to rozliczenie może następować w ratach, co do pozostałych 50%. Tu nie wymyśliliśmy prochu, tylko otworzyliśmy furtkę dla tego typu możliwości w odniesieniu do seniorów. Czy gminie to się opłaca? Oczywiście, że się opłaca, bo mieszkania kupowane na rynku wtórnym są od kilku procent do nawet 30% tańsze niż mieszkania z rynku pierwotnego, więc za podobne kwoty państwo może w krótkim czasie zbudować zasób mieszkaniowy gminy. Podsumowując, senior dostaje 50% ceny na start po sprzedaży mieszkania, reszta, którą dostaje od gminy, zostaje rozłożona na raty, waloryzowane albo nie, na 20 lat albo na 5 lat, w zależności od tego, jak strony się umówią. Co najważniejsze - to jest bardzo ważne, jeśli chodzi o ten projekt - senior mieszka w lokalu, który sprzedał, chyba że umówi się z gminą, że nie potrzebuje dużego lokalu, i gmina wskaże mu mniejszy lokal. Co najważniejsze, ten senior płaci czynsz komunalny, a więc niższy niż czynsz rynkowy. To jest naprawdę dobry mechanizm: dobry dla seniorów, dobry dla władzy publicznej i dobry dla gminy. Uprzejma prośba o rozważenie decyzji o poparciu tego projektu. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia
- Dzwonek