Pełna wypowiedź
2 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Rozpatrywany projekt ustawy o zmianie ustawy o dostępie do zasobów genetycznych i podziale korzyści z ich wykorzystania ma charakter techniczny. Właśnie dlatego warto przytoczyć na ten temat kilka faktów wprost, bez emocji i politycznych skrótów. Projekt nie wprowadza nowych obowiązków dla obywateli ani nowych obowiązków dla przedsiębiorców, nie rozszerza zakresu kontroli. Jego istotą jest ustalenie maksymalnych limitów wydatków budżetowych na lata 2026-2035 dla systemu, który już dziś funkcjonuje i, co ważne, wynika wprost z prawa Unii Europejskiej. Państwo planuje przeznaczać na ten cel ok. 2,8-3,4 mln zł rocznie, utrzymując 18 etatów w skali kraju, po jednym w każdym województwie oraz dwa w administracji centralnej. W praktyce w ramach tego systemu było przeprowadzanych ok. 65 kontroli rocznie. Średni koszt takiej kontroli wynosił ok. 50 tys. zł. W ciągu kilku lat przeprowadzono ponad 450 kontroli i wykryto sześć nieprawidłowości. Mówię o tym nie po to, aby kwestionować sens realizacji tego unijnego prawa, ale po to, by uczciwie wskazać koszty i efekty oraz nie udawać, że są to wydatki neutralne albo niewidzialne dla budżetu państwa. W projekcie ustawy wprowadza się mechanizm ostrożnościowy. W przypadku ryzyka przekroczenia limitu wydatków obniżany będzie wymiar czasu pracy, nie będzie zaś zmniejszana liczba etatów. To jest rozwiązanie bezpieczniejsze kadrowo, ale jednocześnie pokazujące wprost, że system jest projektowany przede wszystkim odpowiednio do ram finansowych, a nie zwiększania efektywności. Dochodzimy tu do konkluzji. Skoro państwo decyduje się dziś z góry zakontraktować finansowanie tego systemu na kolejne 10 lat, to warto zadać pytanie, czy równolegle nie powinniśmy przynajmniej rozważyć alternatyw: częściowej cyfryzacji tych kontroli lub większego wykorzystania sprawozdawczości elektronicznej bądź innych modeli nadzoru, które funkcjonują w innych państwach Unii Europejskiej, zamiast automatycznego utrwalania kosztów osobowych w niezmienionej strukturze. Państwo musi realizować - stety albo niestety - zobowiązania unijne, ale państwo ma też obowiązek systematycznie pytać o efektywność własnej administracji, zwłaszcza gdy decyduje się finansować ją w horyzoncie dekady. Bardzo dziękuję. Przebieg posiedzenia