Pełna wypowiedź
3 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Pani Minister! Większość nauczycieli, gdy słyszy: reforma edukacji, to dostaje bólu brzucha z nerwów, bo polska szkoła od lat jest przedmiotem nieustannej reformy, ofiarą chaotycznej przepychanki, politycznej niestety. Jednak rozsądnych, przemyślanych zmian w podstawie programowej wyczekują chyba wszyscy. Bo świat się po prostu zmienia. Pojawiają się nowe wyzwania i szkoła musi umieć na nie odpowiadać. Ten projekt stanowi odpowiedź na te wyzwania. To jest reforma, a nie rewolucja, która po raz kolejny wywróciłaby życie szkół do góry nogami. Pierwszą zasadą nowej podstawy programowej, jak tu przed chwilą padało, jest przeniesienie ciężaru z wiedzy na umiejętności. Słyszeliśmy dużo na posiedzeniu komisji z prawej strony sali o tym, że to znaczy, że nie będzie się już od uczniów niczego wymagać. Nie, to nie znaczy, że będziemy wymagać mniej. To znaczy, że będziemy wymagać czego innego. Bo dzisiejsza podstawa programowa mówi bardzo dużo o tym, że uczeń podaje, wymienia, opisuje - czyli że uczy się na pamięć i musi na polecenie nauczyciela umieć po prostu odtworzyć tę wiedzę. Mało jest tutaj miejsca na samodzielne myślenie, na analizowanie, na własne opinie, na osadzenie zdobytej wiedzy w jakimś kontekście, który uczeń naprawdę rozumie. To sprawia też, że wszystko - wiemy o tym wszyscy, powiedzmy to sobie uczciwie - z głów większości uczniów szybko wyparowuje. Takich wymagań zapisanych w podstawie, dotyczących znajomości kolejnych dat, wzorów chemicznych, słówek, wkuwanych po nocy informacji, jest ponad 2 tys. Wszystko odbywa się według zasady, którą też wszyscy znamy: zakuć, zaliczyć i zapomnieć. Wiedzy jest tak dużo, że nie sposób jej opanować na lekcjach. Taki system prowadzi do wzrostu nierówności, bo część rodziców, bardziej zamożnych, lepiej do tego przygotowanych, jest w stanie podjąć wysiłek, żeby po lekcjach z uczniami wiedzę, której nie zdąży się omówić na lekcjach, przyswoić. Jednak wielu rodziców nie jest w stanie zapewnić takiego wsparcia i uczniowie zniechęcają się złymi ocenami, a ich talenty i ich potencjał zostaną po prostu zmarnowane. Taka szkoła nie spełnia swojej podstawowej funkcji, czyli wyrównywania szans wszystkich uczniów i uczennic. Propozycja, z którą przyszło Ministerstwo Edukacji Narodowej, polega na zmianie założeń. Zamiast odtwarzania podczas odpytywania uczeń ma myśleć, oceniać, uzasadniać, porównywać. Ma zyskać narzędzia do tego, żeby samemu szukać informacji i żeby umieć je zweryfikować, co w dzisiejszych czasach jest szczególnie istotne, bo informacje nigdy nie były tak łatwo dostępne, ale jednocześnie tak trudne do zweryfikowania. Szkoła nie może też udawać dłużej, że Internet nie istnieje. Dzisiaj problemem jest to, i wiemy o tym od lat, że uczniowie w coraz większym stopniu nie czytają lektur. Coraz częściej nie czytają już nawet opracowań, tylko po prostu podrzucają pytania sztucznej inteligencji i generują odpowiedzi np. dotyczące określonego bohatera. Tak samo dzieje się w przypadku innych przedmiotów. A szkoła powinna uczyć kreatywności, rozwiązywania problemów, współpracy, samodzielnego myślenia. Ta podstawa odpowiada też na obecnie największą bolączkę polskiej szkoły, tzn. na pogarszający się stan psychiczny, stan zdrowia psychicznego uczniów i uczennic. Badania międzynarodowe pokazują, że uczniowie czują się w polskiej szkole źle, nie czują się bezpiecznie, nie czują z nią więzi. Dlatego cieszy większy wymiar pomocy psychologicznej, który ta podstawa także zapewnia. Oczywiście, tak jak przy każdych zmianach, które nie są kosmetyczne, tylko realne, realnym wyzwaniem jest także przygotowanie na te zmiany nauczycieli. To nie jest łatwe, bo w tym przypadku to jest nowy sposób uczenia. Cieszy więc, że ministerstwo ma zapewnić odpowiednie wsparcie nauczycielom. Tym wsparciem mają być też lepiej przygotowane od strony metodycznej podręczniki, bo ustawa zapewnia dodatkowe recenzje podręczników pod tym kątem. Potrzebujemy też zmian długofalowych w przygotowaniu nauczycieli, w przygotowaniu przyszłych nauczycieli, bo tego wymaga zmieniający się świat. I wreszcie ostatnia sprawa, ale kluczowa. Trudno wymagać od nauczycieli zaangażowania w takie zmiany, jeśli nie są dobrze wynagradzani. Więc mam nadzieję, że wkrótce znowu pochylimy się nad systemowym mechanizmem zwiększania wynagrodzeń. Podsumowując: ta ustawa, ta podstawa zmierza w bardzo dobrym kierunku i w imieniu klubu Lewicy z całą mocą te założenia popieram. Dziękuję. (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska) Przebieg posiedzenia
