Pełna wypowiedź
4 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
Dziękuję, panie marszałku. Wysoki Sejmie! Przede wszystkim dziękuję za te wszystkie głosy osób, które dostrzegają w tym projekcie realną możliwość przyspieszenia rozstrzygania spraw frankowych, bo ta ustawa precyzyjnie określa węzły, które hamują ich rozstrzyganie. Natomiast jeżeli można pokrótce odnieść się generalnie tylko do jednego, ale wielokrotnie podnoszonego zarzutu, to akurat zbieżność, zarzutu potrącenia, to po pierwsze, na pewno ja nigdy z mównicy sejmowej nie powiedziałem, że mamy tak idealny projekt, żebyśmy nie mogli go w jakiś sposób poprawić czy udoskonalić. Zawsze deklaruję pełną gotowość do korekt, do zmian i naprawdę uważnie wysłuchiwałem się w państwa głosy. Chciałbym, żeby to wybrzmiało, żebyśmy rozmawiali o tym, co jest w ustawie, a nie o tym, jakie są wrażenia dotyczące tej ustawy. Bo bardzo często, mam takie wrażenie, wybrzmiewało z tych wystąpień pewne wyobrażenie, które jest, o tej ustawie. Ja mam świadomość, że jest sporo podmiotów w Polsce, które zadbały o to, żeby wytworzyć pewne wyobrażenie o tej ustawie. My przez miesiące byliśmy dość mocno atakowani przez środowisko banków za to, że np. wprowadzamy zabezpieczenie z mocy prawa o zawieszeniu spłat. Dla nich to było jakieś takie: Ale jak to? Przecież jest proces, przecież to sąd musi rozstrzygnąć, a w tym czasie konsument płaci. My mówimy, że to jest bez sensu, to jest to strata czasu i zrobimy to z mocy prawa. Nie byli zachwyceni. Dzisiaj przychodzimy do Sejmu, słyszymy, że to jest ustawa probankowa. Powiem szczerze, że mam pewien kłopot, bo nie dostrzegam tutaj tych korzyści. (Poseł Bożena Lisowska: Ten zapis jest korzystny.) (Poseł Tomasz Zimoch: Jasno pan minister tłumaczył.) Dlatego jeśli chodzi o te wspomniane art. 5 i art. 18, naprawdę to przeanalizujemy. Jeśli uda nam się te ryzyka legislacyjnie zabezpieczyć, oczywiście będziemy do tego gotowi. Chciałbym, żeby to też wybrzmiało. Zarzut potrącenia dzisiaj jest. To nie jest jakieś nowe narzędzie, którego dzisiaj w procesie nie ma. Oczywiście jest ograniczony termin do jego złożenia, czyli jest to początkowa faza procesu. I teraz, co się dzieje w sytuacji, kiedy np. druga strona, czyli instytucja finansująca, nie składa tego oświadczenia. Nawet przed zakończeniem tego postępowania wytacza konsumentowi powództwo. Po złożeniu oświadczenia o potrąceniu bilansują się wzajemnie wymagalne roszczenia. Bez tego oświadczenia druga strona wytacza powództwo z tym samym roszczeniem wymagalnym. W efekcie tego odzyskuje należne wymagalne roszczenie z odsetkami, z kosztami postępowania, z kosztami zastępstwa. Tych dwóch ostatnich kosztów przy potrąceniu nie ma. Nie ma kosztów PiS-u, które nie są liczone w 100 zł ani w 200 zł czy nawet w 1000 zł, ani kosztów zastępstwa, które w momencie wytoczenia powództwa i skutecznego zwycięstwa ponosi konsument. Wyważmy te dwie kwestie. Czy chcemy ograniczyć możliwość wytaczania powództw wzajemnych, łącznie z kosztami tych postępowań, liczonymi często w kwotach kilkunastu tysięcy złotych? Wiemy, kto może ewentualnie być negatywnym beneficjatem tego rozwiązania. Osoby, które tych kosztów zastępstwa nie będą miały. Czy też chcemy w jednym postępowaniu skumulowanym, w jednym postępowaniu sądowym, rozstrzygnąć kwestię wzajemnych świadczeń? Nie chcę teraz przesądzać, jaki będzie finał naszych prac. Pokazuję, jaką mamy intencję, kierując takie, a nie inne propozycje ustawowe. Chcemy ograniczyć ryzyko takie, że konsumenci ponoszą dodatkowe koszta postępowań sądowych. Bo ponoszą. To też musimy mieć z tyłu głowy. Jeżeli możemy zamiast dwóch prowadzić jedno postępowanie, w ramach którego wszystkie wierzytelności czy tam wszystkie świadczenia, które są wymagalne, rozstrzygniemy, róbmy to w jednym postępowaniu. Ekonomika procesowa, dużo większe poczucie bezpieczeństwa. Ale jeżeli chcemy otworzyć drogę do tego, żeby też przed zakończeniem własnego postępowania cały czas mieć z tyłu głowy, że przeciwko mnie wytoczy się odrębne powództwo, to możemy pójść w tym kierunku. To będzie oczywiście decyzja komisji i Sejmu. Chciałbym, żebyśmy po prostu rozważnie podeszli do tych regulacji i na końcu zastanowili się, kto jest adresatem tych przepisów, kto ewentualnie na nich skorzysta, a kto ewentualnie może na tych przepisach przestać korzystać. Tyle może tytułem uzupełnienia. Oczywiście deklarujemy gotowość pracy nad tym projektem. Nam naprawdę zależy na tym, żeby te udogodnienia procesowe weszły w życie. Nie chcemy mieć jakichś wielkich wątpliwości co do tego projektu. A co najważniejsze, nie ma tam ani jednego przepisu, który by ograniczał ochronę konsumencką. Nie ma ani jednego przepisu, który by naruszał polską konstytucję, prawo unijne czy dotychczasowe orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Nie wierzcie w bajki w tym zakresie. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia