Pełna wypowiedź
8 min czytania · podświetlone fragmenty wybrał model jako kluczowe
(druki nr 1747 i 1783). Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski: Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Po pierwsze, chciałem sprostować pewną rzecz, która, muszę powiedzieć, mnie zaniepokoiła, jak ją czytałem, ponieważ w uzasadnieniu tego projektu jest mowa o tym, że Wietnamczycy zainwestowali w Polsce 4,2 mln dolarów, a my w Wietnamie 18,8 mln dolarów. To są dane z NBP. Mówiąc szczerze, wydało mi się to mało prawdopodobne, więc postanowiłem to sprawdzić. Rzeczywiste liczby są takie, że firmy wietnamskie w Polsce zainwestowały 135 mln dolarów, a my w Wietnamie 473 mln dolarów. To jest dość znacząca różnica w skali, jest również bardzo znacząca różnica w kwestii ochrony inwestycji, bo to są zupełnie inne liczby. Nie wiem, skąd NBP wziął takie dane, ale one wydawały mi się lekko nieprawdopodobne, dlatego postanowiłem się temu przyjrzeć trochę bliżej. Nie ma pana posła Szynkowskiego vel Sęka, ale powiem tak pro forma, dla historii. Umowa została podpisana przez Polskę w 2019 r., a do końca 2023 r. rządził rząd Prawa i Sprawiedliwości, i to on jej nie ratyfikował, więc bądźmy poważni. Zabraliśmy się do ratyfikacji, mamy już taką umowę z Kanadą, Unia Europejska plus Polska z Kanadą. Podpisana jest również trzecia taka umowa, z Singapurem, i ona trafi pod obrady w ciągu najbliższego miesiąca, jeśli chodzi o ratyfikację. Jeden z posłów słusznie tutaj podniósł, że dlaczego taka umowa jest potrzebna, skoro nie ma problemu. Pan poseł Szynkowski vel Sęk też to podnosił. Po co to jest? Chodzi o to, że jak procedura arbitrażowa jest skomplikowana, trudna i mało użyteczna, to ludzie do tego arbitrażu się nie palą, chyba że w ostateczności. Tutaj mamy zupełnie inny system. To odpowiedź do pana posła Tumanowicza, jeśli chodzi o procedurę. Tutaj nie będzie skakania między jednym sądem arbitrażowym a drugim, co jest powszechną praktyką, tylko będzie specjalny sąd inwestycyjny o ustalonym składzie i zasadach. Nie będzie możliwości wybierania sobie lokalizacji, że tak powiem, gdzie będzie można łatwiej coś załatwić. Pan poseł Mulawa podkreślał pewne zalety tego procesu, który jest dużo bezpieczniejszy dla naszych inwestycji. Panie pośle Sachajko, ratyfikacja umowy o ochronie inwestycji nie wiąże się z handlem. Inwestycja to nie jest handel. To zupełnie inna kategoria, że tak powiem, działalności gospodarczej. My oczywiście wspieramy ekspansję polskiego biznesu, ale zajmuje się tym w ramach rządu Ministerstwo Rozwoju i Technologii, czyli teraz Ministerstwo Finansów i Gospodarki, a nie MSZ. Chociaż muszę powiedzieć, że ja, jak tylko mogę, rozmawiam na tematy gospodarcze i biznesowe z każdym zagranicznym partnerem, z którym się spotykam. To jest dla mnie oczywiste. Tak samo wspieramy aktywnie wszystkich naszych przedsiębiorców, którzy potrzebują pomocy w najrozmaitych krajach, bo są takie państwa. Nie należą do nich może państwa Europy Zachodniej i wielce rozwinięte, ale należą do nich państwa, w których jest pewna doza autorytaryzmu i gdzie rząd decyduje również o pewnych sprawach gospodarczych. W tych sprawach jak najbardziej popieramy naszych przedsiębiorców. Jeśli chodzi o konta bankowe, pytał o nie pan poseł Lorek, to ta ratyfikacja nie ma z tym nic wspólnego. Gdyby w sądzie inwestycyjnym zaszła konieczność dostępu do jakiegoś konta bankowego jednej ze stron, która jest w arbitrażu w sądzie inwestycyjnym, to można takie informacje uzyskać, ale tylko w celu tego postępowania. To nie jest tak, że to otwieramy, że znika tajemnica bankowa w naszym kraju, bo nie znika. Również w innych państwach europejskich tego nie ma. Pan poseł Zubowski mówił o potencjalnych zmianach umowy. Ja wspomniałem, że Unia Europejska, w tym Polska, ma takie specjalne umowy z Kanadą i z Singapurem. Z Singapurem jest ona jeszcze nieratyfikowana. Ale my dlatego zmieniamy umowy bilateralne, których mieliśmy bardzo dużo, że one nie zawsze są korzystne. One również były podpisywane zaraz po roku 1990. To była inna rzeczywistość gospodarcza, inna rzeczywistość polityczna. Lepiej jest mieć takie umowy, które dadzą dużo większą gwarancję bezpieczeństwa inwestycjom. Deficyt handlowy. Podnosili tę kwestię m.in. pan poseł Fritz, ale i pan poseł Sachajko, mówiąc, że tu mamy 600 mln, a oni nam sprzedają 304 mld. Taka jest niestety rzeczywistość naszych kontaktów handlowych z Azją. Nie wiem, czy wszyscy to kojarzą, ale nasz deficyt handlowy z Chińską Republiką Ludową wynosi 1 do 15. Tak naprawdę bardzo mało państw na świecie takowego deficytu z Chinami nie ma. Indonezja nie ma takiego deficytu, Australia nie ma takiego deficytu, bo im sprzedają tylko surowce. Naszym głównym eksportem do Chin jest miedź, jeśli chodzi o towary o pewnej wartości. Niestety problem polega na tym, i to jest problem, który my staramy się załatwić politycznie na poziomie MSZ-u, że państwa te bronią się nie przez to, że mają lepsze towary czy lepsze produkty i lepszą gospodarkę, tylko przez to, że nakładają pewne ograniczenia niekoniecznie celne, ale administracyjno-biurokratyczne. To jest problem również w Wietnamie, że pewne ograniczenia są tak nieformalne. Z tym jest problem, z tym mają problem również nasze rozmaite przedsiębiorstwa, np. farmaceutyczne. Bo ja to słyszę od naszych firm, jedna z naszych firm farmaceutycznych zainwestowała tam 60 mln dolarów. To jedna firma, więc to jest poważna kwota. Słyszę o tych problemach. Jestem ich świadom i staramy się to, że tak powiem, negocjować. Tak jak ostatnio np. z Chinami jednak wynegocjowaliśmy, że nasz drób będzie podlegał tzw. regionalizacji. Tzn. jeśli mamy choroby drobiu, czy ptasią grypę, czy cokolwiek innego, to kordonem sanitarnym otaczamy region, z którego ten chory drób pochodzi, a reszta jest eksportowana. Takie umowy z Chinami mają tylko cztery państwa: Rosja, Stany Zjednoczone, Francja i my. To nie jest najgorzej. A jesteśmy największym producentem drobiu w Unii Europejskiej. To nie jest najgorzej. To było działanie polityczne, bo inaczej się tego nie da załatwić. To nie jest handlowe. W tych państwach to tak trochę wygląda. Pan poseł Fritz pytał - właśnie nie korzystałem z tych postępowań arbitrażowych, bo to było dość skomplikowane. Naprawdę w takim państwie, gdzie jest troszkę inny ustrój, pójście do sądu arbitrażowego to już jest pewne ryzyko, również biznesowe, bo to nie jest sąd arbitrażowy w Wiedniu czy w Sztokholmie. To są troszkę inne układy. To po prostu daje inwestorom dużo lepszy poziom bezpieczeństwa. Połączenia lotnicze. Napoleon kiedyś przyjechał do jakiegoś małego miasteczka, wyszedł z pociągu na stacji kolejowej, widzi burmistrza czy mera tego miasta i mówi: Dlaczego nie ma salwy honorowej? Na co burmistrz czy mer mówi: Wasza wysokość, cesarzu, nie mamy armat. Nie mamy samolotów. Kupujemy średniodystansowe airbusy, 40 samolotów jest kupionych, 44 zamówione. Dobra wiadomość jest taka... Dlaczego nie kupujemy długodystansowych? Dlatego że nasz główny producent, który nas zaopatruje, tzn. Boeing, miał strajk przez pół roku. Nic nie produkują, nie ma samolotów na rynku. My potrzebujemy kilku. Ostatnia wiadomość z zeszłego tygodnia jest taka, że wygląda na to, że na początku przyszłego roku dostaniemy od Boeinga sześć czy osiem maszyn. I wtedy będziemy latać do Hanoi. (Poseł Krzysztof Mulawa: Do Hanoi.) I do Sajgonu, mam nadzieję. Bo to jest głównie biznesowe. Sajgon jest dużo lepszy. Ale bez polityki też nie da się tego zrobić. Jest więc nadzieja, że tutaj będzie postęp. To jest ostatnia wiadomość, właśnie z LOT-u. Ale tego też rząd nie załatwi, bo to są umowy przedsiębiorcy z przedsiębiorcą, tak to jest. Amerykanie nie mają samolotów i nie tylko polskie linie lotnicze mają z tym problem. Pani poseł pytała o kwestie wywłaszczenia i tym podobne. Właśnie pan poseł Mulawa to podkreślił. W tej chwili wywłaszczenie oznacza cenę rynkową, a nie cenę zakupu 10 lat temu czy inwestycji 10 lat temu. To jest cena autentyczna i to jest zabezpieczenie. Mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale w tym momencie jest zupełnie inne podejście, właśnie rynkowe. Pani poseł Kwiecień, ta umowa nie mówi o wykluczeniach. Tutaj nie ma... Zakładamy, że większość tych inwestycji to są inwestycje prywatne, i tutaj można inwestować, w co się chce. Oczywiście z całą pewnością pewne sektory, np. obronny, nie są dopuszczane, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo państwa. (Poseł Anna Kwiecień: O to pytałam.) My nie wpuścimy niektórych inwestorów do niektórych sektorów, to nie ma tematu, to jest oczywiste. Ale oni też mogą mieć podobnie. My jednak głównie myślimy o firmach - one mogą być częściowo upaństwowione, np. Orlen gdzieś inwestuje - prywatnych, giełdowych, które chcą mieć ekspansję, i tutaj nie ma żadnych ograniczeń. Co do kosztów, to koszty ponosi przegrywający. Jeżeli jest sąd inwestycyjny i jest naruszenie, to koszty płaci ten, który przegrał sprawę. Mamy nadzieję, że my zawsze będziemy wygrywać, ale to już zależy od wysokiego sądu. Patrzę, co tu... Rola zamówień publicznych - to jest katastrofa w każdym państwie. Jest duże niezrozumienie, jeśli chodzi o nasze inwestycje w Stanach Zjednoczonych, bo tam czegoś takiego nie ma i oni nie rozumieją, że żeby np. coś tam zrobić, my musimy przejść przez pewne sito biurokratyczne, a oni nie muszą. Oni w ogóle nie są w stanie tego pojąć. (Poseł Roman Fritz: I mają rację.) (Poseł Michał Połuboczek: To prawda, my też nie.) To czasem komplikuje nam życie, to jest fakt. Ale PAIH do tego nic nie ma, bo PAIH zajmuje się handlem, a nie inwestycjami jako takimi, ale oczywiście jest pożyteczny, użyteczny i używany w rozmaitych państwach, bo to jest... Lubię te lekkie obsesje pana posła Fritza, który z nadzieją patrzy w przyszłość, że może jednak dokonamy polexitu. Z całą pewnością do tego nie dojdzie, natomiast gdyby do tego doszło, to teoretycznie, hipotetycznie przeszlibyśmy wtedy na umowę bilateralną, bo nie moglibyśmy mieć umowy europejskiej, bo nie bylibyśmy w UE. Ale dzięki Bogu na to się nie zanosi... (Poseł Krzysztof Mulawa: Damy radę.)...w związku z tym będziemy mieli lepszy poziom ochrony dla naszych inwestorów, co mnie bardzo cieszy. W związku z tym proszę Wysoką Izbę o poparcie tego projektu. Cieszę się, że pan poseł Mulawa z takim entuzjazmem podchodzi do naszych kontaktów biznesowych z Azją Południowo-Wschodnią, bo to jest kierunek przyszłościowy. Dziękuję bardzo. Przebieg posiedzenia
